Historia 1 maj 12:31 | Krzysztof Drozdowski
Schrony, tunele, ukrycia. O bydgoskiej Obronie Cywilnej

fot. ze zbiorów autora

Plany, czasem metalowe, gazoszczelne drzwi, rzadziej inne elementy infrastruktury. Niewiele więcej możemy spodziewać się po 218 schronach, które przetrwały w Bydgoszczy. Większość jest zupełnie zniszczona.

Historia Obrony Cywilnej w Polsce sięga roku 1922. Dokładnie 22 września tego roku powstał Obywatelski Komitet Obrony Przeciwgazowej (OKOP), stowarzyszenie, którego głównym celem było zebranie środków na budowę gmachu dla Instytutu Badawczego Broni Chemicznej. W komitecie założycielskim znaleźli się prof. Ignacy Mościcki, dr Zenon Martynowicz, inż. Władysław Szajnok, inż. Jan Zagleniczny, dr Władysław Rabski, inż. Władysław Kiślański, płk. Adam Małyszko, inż. Eugeniusz Berger, dr Bohdan Deryng oraz Bogusław Herse. OKOP posiadał oddziały w 56 miejscowościach na terenie całej Polski. Pomimo prób, nie udało się jednak zebrać funduszy na działalność. To doprowadziło do potrzeby reorganizacji, w wyniku której 15 grudnia 1924 r. zmieniono nazwę na Towarzystwo Obrony Przeciwgazowej (TOP). Od tej chwili głównym celem stało się zwiększanie świadomości na temat zagrożeń oraz zapobieganie ich ewentualnym skutkom.

TOP został podzielony na struktury z centralą w Warszawie. Utworzono oddziały wojewódzkie, miejskie oraz koła i sekcje. W województwie poznańskim utworzono dziewięć oddziałów miejskich, w tym w Bydgoszczy, Grodzisku, Jarocinie, Kępnie, Pleszewie i Inowrocławiu. Trzy lata później,

3 lipca 1927 r., na Walnym Zgromadzeniu TOP podjęto uchwałę o połączeniu się z Ligą Obrony Powietrznej Państwa (LOPP), co ostatecznie nastąpiło po kilkumiesięcznej pracy, 10 lipca 1928 roku. W związku z połączeniem zmieniona została również nazwa – na Ligę Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Do 1939 r. LOPP skupiała ok. dwóch miliony członków i była najaktywniejszą organizacją tego typu w całej Europie.

Czasy powojenne

Po zakończeniu drugiej wojny światowej powrócono do pomysłu organizacji Obrony Cywilnej. 12 sierpnia 1949 r. podpisano w Genewie konwencję o ochronie osób cywilnych podczas wojny. Polska była jednym z pierwszych spośród 163 państw, które podpisały dokumenty tzw. Prawa humanitarnego, przyjętego w IV Konwencji Genewskiej. Nieco później podpisała dalsze dokumenty prawa humanitarnego, opracowane ostatecznie w latach 1974–1977 i uchwalone na tzw. konferencji dyplomatycznej.

26 lutego 1951 r. Sejm powołał Terenową Obronę Przeciwlotniczą (TOPL), która w 1964 r. zmieniła nazwę na Powszechną Samoobronę. Jednakże dopiero 18 maja 1973 r., powołując się na Ustawę o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, Rada Ministrów podjęła uchwałę o powołaniu Obrony Cywilnej (OC). W myśl zapisu ustawy jej zasadniczym celem była ochrona ludności poprzez realizację przedsięwzięć takich, jak: alarmowanie, zaciemnianie i wygaszanie, zaopatrywanie ludności w sprzęt ochronny, przygotowywanie schronów, organizowanie i przygotowywanie jednostek sił ratowniczych, rozśrodkowanie ludności itp. Kolejne przeobrażenia obrony cywilnej wynikały z powiązania z aparatem administracyjnym państwa i gospodarką, a dokonywały się na przełomie lat 70. i 80. XX wieku.

NATO kontra Układ Warszawski

Narastający konflikt pomiędzy dwoma hegemonami wyrosłymi po zakończeniu II wojny światowej, czyli USA i ZSRR, przerodził się w nowy konflikt nazwany Zimną Wojną. Polska jako kraj podporządkowany ZSRR w 1955 r. podpisała dokumenty ratyfikacyjne Układu Warszawskiego. Był to układ o pomocy i przyjaźni pomiędzy państwami tzw. bloku wschodniego z dominującą rolą ZSRR; miał być przeciwwagą do Paktu Północnoatlantyckiego (NATO).

W latach 1955–1965 doktryna wojenna UW opierała się na radzieckiej strategii prowadzenia działań wojennych w formie zmasowanych uderzeń rakietowo-jądrowych połączonych z błyskawicznym natarciem w skali strategicznej w celu opanowania terytorium przeciwnika i pozbawienia go możliwości kontynuowania wojny. Dopuszczano możliwość wykonania uprzedzających uderzeń jądrowych w sytuacji stwierdzenia zagrożenia niespodziewanym atakiem.

Pierwsza strona odtajnionego dokumentu, z którego wynika, że USA planowało w ramach działań
odwetowych użyć broni jądrowej również na terenie Polski

Takie zagrożenie spowodowało potrzebę zaplanowania działań, które pozwoliłyby uchronić jak największą liczbę mieszkańców przed skutkami nowej wojny. A że zagrożenie było realne, świadczy odtajniony ponad 700-stronicowy dokument pod nazwą „Strategic Air Command Atomic Weapons Requirements Study” („Studium wymagań broni nuklearnej strategicznego dowództwa lotniczego”), z którego niezbicie wynika, że USA w ramach działań odwetowych planowało użyć broni jądrowej również na terenie Polski. Wyznaczono 1200 punktów przeznaczonych do likwidacji, w tym na terenie Polski. Bomby nuklearne planowano zrzucić na Warszawę, Poznań oraz Bydgoszcz, z powodu znajdującego się tu lotniska. Mniejsze ładunki miały zostać zrzucone na Łebę, Przemyśl, Sosnowiec, Gliwice, Mrągowo oraz Władysławowo.

Część schronów przetrwała do dziś

Przewidywano, że w wypadku konfliktu nuklearnego schronienie znajdzie 5,1 proc. ludności Polski, która następnie miałaby doprowadzić do odtworzenia substancji narodowej. W wyniku rozpoczęcia wojny władze państwa miały się zgromadzić w dwóch schronach przeciwatomowych. Tak je opisał Lech Kowalski:

„Władze miały kierować państwem z dwóch schronów pierwszej kategorii. Jeden znajdował się pod budynkiem Ministerstwa Przemysłu Lekkiego w Warszawie przy ulicy Hożej, drugi pod budynkiem Ministerstwa Finansów w Warszawie przy ulicy Świętokrzyskiej.

Pierwszy składał się z 36 pomieszczeń mogących pomieścić 150 osób. Do schronu była doprowadzona łączność na 400 numerów połączonych siecią miejską 150-parowym kablem. Schron miał swój agregat prądotwórczy i jednocześnie był podłączony do stałej sieci ciepłowniczej. Ponadto miał własną kotłownię, a wodę czerpano ze zbiorników przepływowych sieci miejskiej. System kanalizacyjny połączono przez przepompownię do miejskiej sieci kanalizacyjnej.

Drugi ze schronów miał 10 pomieszczeń mogących pomieścić 100 osób. Funkcjonowanie tego schronu zabezpieczono podobnie jak w przypadku schronu pierwszego. Generalnie przyjęto, że władze partyjne różnych szczebli miały przejść do obiektów znajdujących się nie bliżej niż 10 km od wielkich ośrodków przemysłowych, węzłów kolejowych i obiektów wojennych oraz nie bliżej niż 10-15 km od większych rzek”.

Również w naszym regionie rozpoczęto program budowy schronów przeciwatomowych i przeciwlotniczych. Do obecnych czasów w województwie kujawsko-pomorskim znajduje się ok. 300 obiektów, a w samej Bydgoszczy przetrwało 218 obiektów skategoryzowanych jako schrony i ukrycia, mogące pomieścić 19500 osób w blisko 360-tysięcznym mieście.

Niestety, większość z nich jest zupełnie zniszczona. Przeważnie te znajdujące się w piwnicach miejskich bloków pozbawiono wszelkiego wyposażenia. Pozostały jedynie ich plany, czasem metalowe, gazoszczelne drzwi, rzadziej jakieś inne elementy infrastruktury. Tym samym ochrona ludności cywilnej schodzi w Bydgoszczy na daleki plan.

Wyjątkiem jest niedawno oddana do użytku szkoła przy ul. Bora-Komorowskiego w Fordonie, której szatnie bardzo szybko można przekształcić na schron dla uczniów i nauczycieli. Schronu przeciwatomowego został pozbawiony nawet prezydent miasta. Z uwagi na koszty utrzymania, obiekt znajdujący się pod domkiem jednorodzinnym przy ul. Nowodworskiej 23a, miasto oddało pobliskiej szkole. Jako miejsce przebywania prezydenta na wypadek niebezpieczeństwa wyznaczono pomieszczenie w siedzibie Urzędu Miasta przy ul. Grudziądzkiej. Tymczasem magazynowane są tam archiwalia.

 

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.