Śladami Burego i przemilczanych ofiar. Leszek Żebrowski w Bydgoszczy o prawdziwej historii polskiego podziemia
Spotkanie z Leszkiem Żebrowskim, zorganizowane przez Stowarzyszenie Bydgoscy Patrioci, wypełniło salę do ostatniego miejsca. Atmosfera była gęsta – nie od patosu, lecz od historii, którą prelegent wydobywał z dokumentów, pamięci i wieloletnich badań. Wykład poświęcony Romualdowi Adamowi Reissowi „Buremu” oraz szerzej – podziemiu narodowemu – przerodził się w opowieść o pamięci, zapomnieniu i zmaganiu się z narzuconą narracją.
Inne z kategorii
Bydgoszcz walczyła z komuną! Przypomniano o lokalnym oporze
Odkrywamy menonickie ślady Kujaw i Pomorza – o czym opowie prezes Wiśniewski?
Polskie podziemie widziane bez filtrów
Żebrowski rozpoczął od osobistego wspomnienia – rodzinnych historii z Syberii i milczenia rówieśników, którzy nie wiedzieli, czym był Katyń. Ten epizod, jak zauważył, do dziś pokazuje skalę powojennego „obłupienia z pamięci”. Jego zdaniem współczesna Polska wciąż nie odzyskała pełnego obrazu własnej historii, a wiele środowisk – świadomie lub nie – powiela narracje wypracowane w latach 40. i 50.
W centrum wykładu znalazła się postać „Burego” oraz kontekst, bez którego – jak twierdzi Żebrowski – nie sposób zrozumieć tragicznych wydarzeń na Podlasiu. Prelegent wielokrotnie podkreślał: nie można oceniać podziemia bez wiedzy o strukturach kolaboracyjnych Białorusinów i Litwinów, które działały w służbie niemieckiej i sowieckiej, dopuszczając się brutalnych represji wobec polskiej ludności cywilnej.
„To była obrona, nie nienawiść”. Tło przemilczanych zbrodni mniejszości
Najmocniejszą częścią wystąpienia była rekonstrukcja realiów okupacyjnych w rejonach zamieszkiwanych przez mniejszości narodowe. Żebrowski przypominał:
-
Litwini – według dokumentów polskiego podziemia – mordowali Polaków na masową skalę. W jednym tylko powiecie nowoświeciańskim w ciągu kilku miesięcy okupacji niemieckiej zginęło ok. 20 tys. osób.
-
Białorusini – tworzyli „samochowy”, czyli wiejskie samoobrony, które wydawały Polaków i Żydów w ręce Niemców. Łączna liczba polskich ofiar pod rządami białoruskich struktur wynosi ok. 38 tys.
W tym świetle – przekonywał Żebrowski – polskie oddziały nie prowadziły działań na tle etnicznym, lecz reagowały na codzienną przemoc wymierzoną w polską ludność. Celem była obrona, a nie „autorytarna czystka”, jak twierdzą współcześni krytycy.
Wobec lawiny fałszywych oskarżeń
Prelegent wielokrotnie podkreślał manipulacje, które jego zdaniem funkcjonują w debacie publicznej. Zwracał uwagę na konsekwentną praktykę „talmudycznego wybierania przypadków”, czyli wyrywania wydarzeń z kontekstu – najczęściej działań pojedynczych oddziałów w sytuacji realnego zagrożenia – i budowania na ich podstawie oskarżeń pod adresem całego podziemia narodowego. ()
Padały nazwiska współczesnych komentatorów, którzy – zdaniem Żebrowskiego – odtwarzają sowieckie schematy oskarżeń o antysemityzm czy kolaborację z Niemcami. Prelegent przywoływał przykłady współpracy PPR i AL z Gestapo – fakty udokumentowane, a zarazem niemal nieobecne w podręcznikach historii.
„My nie znamy własnej historii”. Apel o pracę organiczną
Centralnym przesłaniem wykładu było wołanie o odbudowę pamięci przez zwykłą obywatelską pracę. Żebrowski przekonywał, że bez kółek samokształceniowych, rozmów, wspólnego czytania źródeł i wymiany książek każdy kolejny rocznik młodych ludzi będzie poznawał historię z mediów, które „albo nie wiedzą, albo świadomie powielają fałsz”.
Wspomniał też o potrzebie odzyskania wiedzy o wkładzie mniejszości lojalnych wobec Polski – Tatarów, Polaków pochodzenia żydowskiego i niemieckiego – w formację narodową, zwłaszcza w Narodowe Siły Zbrojne.
Kapitan „Bury” w świetle prawa i źródeł
Wykład zakończył się omówieniem wyroku z 1995 r., który – jak podkreślał Żebrowski – oczyścił Burego z zarzutów formułowanych w procesie stalinowskim. Sąd stwierdził wprost, że jego działania były elementem walki o niepodległość, prowadzonej w warunkach skrajnej przewagi sowieckiego aparatu terroru, a śmierć ludności cywilnej wynikała ze stanu wyższej konieczności.
Kluczowy cytat z uzasadnienia sądu:
„Czyny, które popełnili, mogły zapobiec represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego.”
Jak ocenił prelegent – to zdanie powinno kończyć wszystkie spory o Romualda Reissa.
„Jeśli nie my, to kto?”
Wystąpienie Żebrowskiego było więc nie tylko wykładem historycznym, lecz apelem o odpowiedzialność za pamięć. Bez znajomości faktów – powtarzał – kolejne pokolenia będą zdane na cudzą narrację, a prawdziwe historie Polaków walczących o wolność znikną pod presją stereotypów i publicystycznych uproszczeń.