Kierował tajną wojną z Bydgoszczy. 82 lata temu zginął mjr Jan Henryk Żychoń
fot. Facebook/IPN
18 maja przypada rocznica śmierci mjr. Jana Henryka Żychonia — legendarnego oficera wywiadu II Rzeczypospolitej, związanego z Bydgoszczą szefa Ekspozytury Nr 3 Oddziału II Sztabu Głównego. To właśnie z Bydgoszczy kierował jednymi z najśmielszych działań polskiego wywiadu przeciwko Niemcom. Zmarł 18 maja 1944 roku po odniesieniu ran w bitwie o Monte Cassino.
Inne z kategorii
Smukała pamięta. Hołd dla ofiar niemieckiego obozu wysiedleńczego
IPN po zmroku. Archiwa, Monte Cassino i historia od kuchni
Z Bydgoszczy przeciw niemieckiemu wywiadowi
Major Jan Henryk Żychoń należy do najważniejszych postaci polskiego wywiadu wojskowego okresu międzywojennego. Szczególne miejsce w jego biografii zajmuje Bydgoszcz. W 1930 roku, pod wpływem jego sugestii, utworzono tu Ekspozyturę Nr 3 Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego — największą placówkę wywiadowczą w kraju.
Żychoń został jej szefem i pełnił tę funkcję aż do września 1939 roku. Z Bydgoszczy kierował działaniami wymierzonymi w niemieckie struktury wojskowe i wywiadowcze. Miasto stało się jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiej walki informacyjnej z III Rzeszą.
Operacja „Ciotka”, czyli wywiadowczy majstersztyk
Jedną z najbardziej znanych akcji prowadzonych przez Żychonia w czasie pracy w Bydgoszczy była operacja o kryptonimie „Ciotka”, rozpoczęta w 1930 roku. Od 1936 roku funkcjonowała pod nazwą „Wózek”.
Polegała na nielegalnym przeszukiwaniu niemieckich przesyłek pocztowych jadących tranzytem kolejowym z Rzeszy do Prus Wschodnich przez województwo pomorskie. Polscy wywiadowcy uzyskiwali w ten sposób dostęp do tajnych dokumentów urzędowych i wojskowych, a także materiałów dotyczących uzbrojenia. Po skopiowaniu przesyłek wagony ponownie plombowano, aby ukryć ślady działań.
Do wybuchu wojny Niemcy nie odkryli tej operacji.
Od Legionów do Oddziału II
Żychoń od młodości chciał służyć Polsce. Gdy miał 12 lat, próbował wstąpić do Legionów Polskich. Ze względu na wiek powierzono mu jednak zadania pomocnicze, m.in. wydawanie mundurów i sprzętu wojskowego. Pozwolono mu także pełnić służbę wartowniczą.
W 1918 roku ukończył gimnazjum, a następnie został wcielony do wojska. Jako dowódca plutonu pociągu pancernego „Piłsudczyk” walczył na froncie wschodnim z Ukraińcami. Już w 1919 roku został oddelegowany do Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gdzie rozpoczął służbę kontrwywiadowczą.
Udział w III Powstaniu Śląskim
Ważnym rozdziałem w jego życiorysie był udział w III Powstaniu Śląskim. Żychoń został włączony do grupy dywersyjnej „Wawelberg”, która w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku wysadziła mosty na pograniczu śląsko-niemieckim. Akcja ta stała się sygnałem do rozpoczęcia powstania.
Za swoje działania był wysoko oceniany przez przełożonych. W dokumentach z tamtego czasu podkreślano, że przyczynił się do podtrzymania morale oddziałów powstańczych i położył zasługi w dziele przyłączenia Górnego Śląska do Rzeczypospolitej.
Bydgoskie lata największych sukcesów
Zanim trafił do Bydgoszczy, w wieku zaledwie 26 lat objął placówkę wywiadowczą w Wolnym Mieście Gdańsku. Kierował nią przez dwa lata, odnosząc sukcesy w walce z niemieckimi służbami.
Prawdziwie kluczowy etap jego kariery rozpoczął się jednak w Bydgoszczy. Oprócz operacji „Ciotka”/„Wózek” Żychoń odpowiadał za rozbudowę siatki agenturalnej. Wśród pozyskanych przez niego źródeł byli m.in. Wiktor Katlewski, księgowy w Urzędzie Uzbrojenia Kriegsmarine w Berlinie, Erika Bielang, sekretarka w Dowództwie Okręgu Lotniczego w Królewcu, oraz Paulina Tyszewska, związana z zastępcą szefa placówki Abwehry w Gdańsku.
Wojna, emigracja i powrót do służby
Po wybuchu II wojny światowej Żychoń wraz z obsadą bydgoskiej Ekspozytury Nr 3 został ewakuowany w kierunku granicy. We Francji odsunięto go od funkcji z powodów politycznych, ponieważ był postrzegany jako człowiek związany z obozem sanacyjnym.
Po ewakuacji polskich władz do Anglii wrócił jednak do pracy wywiadowczej. Został szefem Wydziału Wywiadowczego Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Funkcję tę pełnił do lutego 1944 roku.
Oczyszczony z zarzutów, wybrał front
Żychoń przez lata był obiektem oskarżeń i personalnych rozgrywek. Zarzucano mu m.in. zdradę, współpracę z Niemcami i niedotrzymywanie tajemnicy służbowej. Sąd Marynarki Wojennej oczyścił go z zarzutów, lecz mimo to w lutym 1944 roku zrezygnował z funkcji szefa wywiadu.
Następnie poprosił o przyjęcie do oddziałów liniowych. Chciał walczyć z bronią w ręku. Ostatecznie trafił do 5. Kresowej Dywizji Piechoty.
Zginął po bitwie o Monte Cassino
W szeregach 5. Kresowej Dywizji Piechoty mjr Jan Henryk Żychoń walczył pod Monte Cassino. Został ciężko ranny, a następnego dnia — 18 maja 1944 roku — zmarł w wyniku odniesionych ran.
Według zachowanych relacji miał powiedzieć: „Nie ratujcie mnie, a ratujcie tamtych”.
Został pochowany na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.
Pamięć o Żychoniu
Jak podkreśla dr Krzysztof Osiński, mimo bohaterskiej śmierci Żychonia jego przeciwnicy jeszcze przez wiele lat po wojnie powielali nieprawdziwe zarzuty. Żadne z nich nie zostały potwierdzone.
Pozostała natomiast pamięć o oficerze, który służył Polsce od młodości, kierował wywiadowczą walką z Niemcami z Bydgoszczy, a życie zakończył jako żołnierz pod Monte Cassino.