Straszno-śmieszna historia regionu. Wojciech Jagielski sięga po kujawsko-pomorskie tajemnice
fot. nadesłane
Historyczne zagadki, nieoczywiste opowieści i eksperci z akademickim zapleczem. Najnowszy odcinek programu „Straszne Dawne Czasy” zabiera widzów do województwa kujawsko-pomorskiego i pokazuje jego przeszłość z mniej oczywistej strony.
Inne z kategorii
Wieczór z głosem i historią – Marcin Staszek na scenie Światłowni
Od krytyki do wyobraźni. Galeria Autorska w Bydgoszczy zaprasza na spotkanie
Historyczne talk show w regionalnej odsłonie
Program „Straszne Dawne Czasy” w swojej regionalnej wersji dociera tym razem do Kujaw i Pomorza. Gospodarzem cyklu jest Wojciech Jagielski, który w charakterystyczny dla siebie sposób łączy rozmowę z ekspertami z opowieściami o historii pełnej zagadek i nieoczywistych wątków.
Premierowy odcinek zostanie wyemitowany w niedzielę 26 kwietnia o godz. 22:00 na kanale Active Family.
Od smoka po cmentarzysko
W najnowszym epizodzie prowadzący rozmawia z prof. Iwoną Janicką, prof. Tadeuszem Stegnerem z Uniwersytetu Gdańskiego, nauczycielem historii Łukaszem Szkwarą oraz dziennikarzem Tomaszem Kotem. Wspólnie przyglądają się wydarzeniom i postaciom, które rzadko trafiają do szkolnych podręczników, a jednocześnie pokazują barwną i niekiedy zaskakującą przeszłość regionu.
W programie pojawiają się m.in. opowieści o dawnych weselach i sposobach na to, by zapisać się w pamięci potomnych, historia Szwedki z Torunia i niedoszłego wisielca, który stał się bohaterem, a także zagadka kradzieży relikwii czaszki św. Barbary należącej do Świętopełka II Wielkiego. Twórcy programu sięgają również po koncepcję panoptikonu Jeremy’ego Benthama, zestawiając ją z toruńskim „Okrąglakiem”, oraz przyglądają się tajemnicom cmentarzyska w Pniu.
Gdzie i kiedy oglądać
Premierowa emisja odbędzie się w niedzielę, 26 kwietnia o godz. 22:00. Program będzie można zobaczyć także w powtórkach: w poniedziałek o 17:00 i 22:00, we wtorek o 12:00, w piątek o 16:00 i 20:00 oraz w sobotę o 20:00.
Kanał Active Family dostępny jest w ofertach operatorów takich jak Vectra, Orange, Canal+, Play i Netia, a także w innych sieciach kablowych.
Jak niedoszły wisielec został bohaterem
Jedną z bardziej niezwykłych historii przywoływanych w programie jest opowieść o tzw. Szwedce z Torunia. W lutym 1629 roku na Górze Szubienicznej przygotowywano egzekucję szwedzkiego dezertera, skazanego za kradzież. Wszystko wskazywało na to, że jego los jest przesądzony – stał już na drabinie prowadzącej na szubienicę.
Wtedy wydarzyło się coś, co całkowicie odmieniło bieg wydarzeń. Skazaniec dostrzegł zbliżające się wojska szwedzkie szykujące się do ataku na miasto. Wystarczyło jedno słowo – głośny okrzyk „Szwedzi!” – by przerwać egzekucję. Tłum i strażnicy natychmiast ruszyli do obrony Torunia, a pozostawiony bez nadzoru skazaniec spokojnie zszedł z szubienicy i zniknął w mieście.
Do dziś nie wiadomo, czy jego intencją było ostrzeżenie mieszkańców, czy raczej wezwanie rodaków. Faktem jest jednak, że alarm pozwolił przygotować się na szturm. Atak około ośmiu tysięcy żołnierzy feldmarszałka Wrangla został odparty, a Szwedzi wycofali się z niczym.
Sam bohater tej historii zyskał przydomek „Schwedke” i – zamiast zakończyć życie na szubienicy – do końca swoich dni cieszył się w Toruniu uznaniem i sławą.
Jak Szwedzi zdobyli Bydgoszcz
W programie poruszona zostanie także gorzko ironiczna historia z maja 1658 roku. Choć wojna ze Szwecją chyliła się ku końcowi, a front stopniowo wygasał, zagrożenie w regionie wciąż było realne. Nie przeszkodziło to jednak pewnemu szlacheckiemu rodowi w organizacji wystawnego wesela w Bydgoszczy.
Na uroczystość zaproszono niemal całą dorosłą społeczność miasta, w tym także miejscowy garnizon. Zabawa, jak głosi przekaz, była huczna – stoły uginały się pod ciężarem potraw, a alkoholu nie brakowało. Problem polegał na tym, że w tym samym czasie niedaleko stacjonowały wojska szwedzkie okupujące Toruń.
Szwedzi postanowili skorzystać z okazji. Pod osłoną nocy wkroczyli do niemal bezbronnej, pogrążonej w weselnej zabawie Bydgoszczy. W ciągu kilku godzin splądrowali miasto, a zdobyte zapasy jedzenia i trunków – jak można się domyślać – posłużyły do zorganizowania własnej uczty, tym razem w Toruniu.
Historia ta bywa przywoływana jako przykład lekkomyślności w czasach niepewności, ale też jako anegdota z pogranicza faktu i legendy. Nie brakuje również żartobliwych sugestii, że właśnie to wydarzenie mogło stać się jednym z pierwszych rozdziałów długiej rywalizacji między Bydgoszczą a Toruniem.