Afera w toruńskim szpitalu – co na to radny Przemysław Przybylski?
Radny Przemysław Przybylski zajął stanowisko w sprawie nieprawidłowości w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, które nagłośniono w mediach. Co ma do powiedzenia w tej sprawie?
Inne z kategorii
Rodziny w samolocie mają siedzieć razem bez dopłat. Unia porozumiała się w sprawie praw pasażerów
Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku aresztowany!
Afera dotycząca nieprawidłowości w toruńskim Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym odbija się szerokim echem nie tylko w Toruniu, ale i w całym województwie. Sprawę komentuje radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Przemysław Przybylski, który swoją obecność w Radzie Społecznej szpitala traktuje na poważnie. Podkreśla jednak, że przed nagłośnieniem sprawy przez media nie miał wiedzy o opisywanych problemach.
Co mówi radny?
W wydanym oświadczeniu, Przybylski zapewnia, że wielokrotnie pytał o kwestie kadrowe i organizacyjne w szpitalu. Zapewnia jednocześnie, że jako członek Rady Społecznej był informowany, iż sytuacja jest pod kontrolą i wszystko funkcjonuje prawidłowo. Jak twierdzi, posiedzenia Rady są protokołowane, a zadawane pytania można zweryfikować w dokumentach.
Rola Rady Społecznej
Radny podkreśla, że Rada Społeczna, w przeciwieństwie do dyrekcji szpitala, nie zarządza bieżącą pracą placówki. Jej rola ogranicza się do funkcji opiniodawczo-doradczej. Dlatego też trudno przypisywać Radzie odpowiedzialność za obsadę, układanie grafików dyżurów czy zarządzanie dokumentacją medyczną.
Dalsze kroki
Po ujawnieniu nieprawidłowości radny Przybylski postanowił działać. Wystąpił o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Promocji i Ochrony Zdrowia. W razie braku reakcji, zamierza rozważyć wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, celem dogłębnego zbadania sprawy.
Bez ataków
„Nie atakuję szpitala ani personelu medycznego, wręcz przeciwnie domagając się wyjaśnienia sprawy w interesie pacjentów, pracowników ochrony zdrowia oraz mieszkańców województwa” – zapewnia Przybylski.
Radny podkreśla, że jego celem jest troska o bezpieczeństwo pacjentów, oraz dążenie do wyjaśnienia działań dyrekcji i nadzoru organu tworzącego placówkę. Jego zdaniem, przypisywanie mu odpowiedzialności za brak nadzoru to manipulacja.
Przemysław Przybylski, stanowczo twierdzi, że kluczowe jest ustalenie kto, kiedy i jakie otrzymał sygnały o możliwych nieprawidłowościach.