Polska i Świat Dzisiaj 13:36 | Redaktor
Afera w toruńskim szpitalu – co na to radny Przemysław Przybylski?

Radny Przemysław Przybylski zajął stanowisko w sprawie nieprawidłowości w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, które nagłośniono w mediach. Co ma do powiedzenia w tej sprawie?

Afera dotycząca nieprawidłowości w toruńskim Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym odbija się szerokim echem nie tylko w Toruniu, ale i w całym województwie. Sprawę komentuje radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Przemysław Przybylski, który swoją obecność w Radzie Społecznej szpitala traktuje na poważnie. Podkreśla jednak, że przed nagłośnieniem sprawy przez media nie miał wiedzy o opisywanych problemach.

Co mówi radny?

W wydanym oświadczeniu, Przybylski zapewnia, że wielokrotnie pytał o kwestie kadrowe i organizacyjne w szpitalu. Zapewnia jednocześnie, że jako członek Rady Społecznej był informowany, iż sytuacja jest pod kontrolą i wszystko funkcjonuje prawidłowo. Jak twierdzi, posiedzenia Rady są protokołowane, a zadawane pytania można zweryfikować w dokumentach.

Rola Rady Społecznej

Radny podkreśla, że Rada Społeczna, w przeciwieństwie do dyrekcji szpitala, nie zarządza bieżącą pracą placówki. Jej rola ogranicza się do funkcji opiniodawczo-doradczej. Dlatego też trudno przypisywać Radzie odpowiedzialność za obsadę, układanie grafików dyżurów czy zarządzanie dokumentacją medyczną.

Dalsze kroki

Po ujawnieniu nieprawidłowości radny Przybylski postanowił działać. Wystąpił o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Promocji i Ochrony Zdrowia. W razie braku reakcji, zamierza rozważyć wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, celem dogłębnego zbadania sprawy.

Bez ataków

„Nie atakuję szpitala ani personelu medycznego, wręcz przeciwnie domagając się wyjaśnienia sprawy w interesie pacjentów, pracowników ochrony zdrowia oraz mieszkańców województwa” – zapewnia Przybylski.

Radny podkreśla, że jego celem jest troska o bezpieczeństwo pacjentów, oraz dążenie do wyjaśnienia działań dyrekcji i nadzoru organu tworzącego placówkę. Jego zdaniem, przypisywanie mu odpowiedzialności za brak nadzoru to manipulacja.

Przemysław Przybylski, stanowczo twierdzi, że kluczowe jest ustalenie kto, kiedy i jakie otrzymał sygnały o możliwych nieprawidłowościach.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->