Sport 8 mar 13:15 | ak
Dziesięć medali polskich lekkoatletów w halowych mistrzostwach Europy w Toruniu

fot. Paweł Skraba

Dziesięć medali zdobyli reprezentanci Polski w zakończonych w Toruniu halowych mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce. Ostatniego dnia imprezy biało-czerwoni do trzech srebrnych krążków wywalczonych w piątek i sobotę dołożyli jeden złoty, dwa srebrne i cztery brązowe medale.

Bez wątpienia najbardziej przyjemnym momentem dla polskich kibiców w trakcie halowych mistrzostw Europy w Toruniu był finałowy bieg na 800 metrów mężczyzn, choć niewiele brakowało, a byłby to moment jeszcze bardziej magiczny, bo była realna szansa na trzy polskie miejsca na podium. Faworytem wydawał się być Adam Kszczot, Mateusz Borkowski, choć wygrał półfinał, to długo musiał się denerwować, bo sędziowie próbowali go zdyskwalifikować. No i Patryk Dobek, jeszcze niedawno płotkarz, a dziś w kapitalnym stylu biegający w biegach średnich.

fot. Paweł Skraba

Zaczęli spokojnie – Kszczot w środku stawki, Dobek i Borkowski na końcu. Na okrążenie przed końcem nieprawdopodobnie szybko do przodu ruszył Dobek. Za nim pobiegł Kszczot, w środku był jeszcze Brytyjczyk Jamie Webb, a swój atak prowadził też Borkowski. Dobka nikt nie dogonił, najbliżej był drugi na mecie Borkowski, a Kszczot niespełna trzy dziesiąte sekundy przegrał brązowy medal z Webbem.

– Jak zobaczyłem wynik i miejsce to wtedy dopiero to do mnie dotarło. Chciałem dobrze zrealizować swoje zadanie i wykonać to w miarę perfekcyjnie. Tak było i wszystko się dobrze ułożyło – mówił Dobek, który, co ciekawe, uznał, że trudniejszy był dla niego półfinał, niż finał.

– Półfinał ciężko mi się biegło, lepiej było w eliminacjach i finale. Czułem się pewny, bo trenowaliśmy w takim terminie turniejowym. Wiedziałem, że dziś może być lepiej niż wczoraj i tak rzeczywiście było – dodał.

Chwilę wcześniej w Arenie Toruń o medale na 800 metrów walczyły panie. To też był bardzo miły moment dla biało-czerwonych, bo Joanna Jóźwik finiszowała na drugim, a Angelika Cichocka na trzecim miejscu. Zwyciężyła Brytyjka Keely Hodgkinson.

fot. Paweł Skraba

– To świetne uczucie wrócić na bieżnię i biegać z flagą po tak długiej nieobecności na wysokim poziomie. Wróciłam na poziom biegania na 2:00, mam sezon halowy uwieńczony medalem, więc spełniłam marzenia. A do tego w świetnej sytuacji wychodzę do przygotowań do sezonu olimpijskiego. Wiem, że będzie pięknie – komentowała szczęśliwa Jóźwik.

A Cichocka podkreśliła, że to jej dopiero pierwsze halowe mistrzostwa Europy ze startem na 800 metrów. – Wcześniej biegałam na tysiąc pięćset metrów. Bardzo się cieszę, jestem mega szczęśliwa. Podkreślałam w wywiadach, że najlepsze jeszcze przede mną, ale czuję, że to jest nie jest to najlepsze – dodała.

Dość szybko brązowy medal zapewnił sobie Piotr Lisek, który potrzebował do tego dwóch skoków – najpierw w pierwszej próbie zaliczył 5.50, a następnie 5.70. Gdy wykonywał ostatnią próbę na wysokości 5.80 było już jasne, że medal ma zapewniony. Polak przeleciał nad poprzeczką i pozostał w konkursie, w którym byli już tylko Szwed Armand Duplantis i Francuz Valentin Lavillenie. Ani Francuz, ani Polak nie przeskoczyli już poprzeczki na wysokości 5.85, a Duplantis najpierw pobił rekord halowych mistrzostw Europy (6.05), a później przystąpił do próby bicia rekordu świata ustawiając poprzeczkę na wysokości 6.19. Nie udało mu się to, choć w drugiej próbie był naprawdę blisko.

fot. Paweł Skraba

– Jestem zadowolony, ten sezon był trudny, styczeń wypadł mi z przygotowań. Plan minimum wykonałem, choć wiem, że wszyscy chcą więcej i więcej. Skoczyłem w tym sezonie 5.80, na imprezie docelowej potwierdziłem ten wynik, więc jestem zadowolony – mówił Lisek.

Brązowy medal w siedmioboju zdobył Paweł Wiesiołek. Polak bardzo dobrze spisywał się w trakcie całych zawodów, ale w przedostatniej konkurencji – skoku o tyczce – pobił o dziesięć centymetrów rekord życiowy, zajmując drugą lokatę z wynikiem 5.20. To przed kończącym rywalizację biegiem na 1000 metrów dawało mu około siedmiu sekund nad czwartym Estończykiem Risto Lillemetsem i około jedenastu nad świetnie biegającym Holendrem Rikiem Taamem. Holender od samego początku ruszył do odrabiania strat i z każdym okrążeniem powiększał przewagę, a Wiesiołek prowadził drugą grupę i pilnował, by przewaga nie była zbyt duża. Ostatecznie Holender wygrał z Polakiem, który dobiegł do mety drugi o niespełna osiem sekund. To wystarczyło, by Wiesiołek mógł cieszyć się z brązowego medalu, osiągając 6133 punkty, czyli swój rekord życiowy. Wygrał z dużą przewagą Francuz Kevin Mayer.

– Cierpliwość popłaca. Życzę innym zawodnikom, by czekali krócej na taki sukces, jak ja, bo u mnie to było dwanaście lat. Ale mam wreszcie ten medal, brązowy medal mistrzostw Europy – cieszył się Wiesiołek, któremu w przygotowaniach pomagał Piotr Lisek, przekazując mu jedną ze swoich tyczek. – Piotrek i jego trener przekonali mnie, że mogę skakać wysoko – dodał Wiesiołek.

fot. Paweł Skraba

Imprezę zakończył wyścig kobiecych sztafet 4x400 metrów. W trakcie dnia okazało się, że w biegu nie będzie jednak mogła wziąć udział liderka sztafety Justyna Święty-Ersetic, co w oczywisty sposób zmniejszyło szanse biało-czerwonych na złoty medal. Natalia Kaczmarek, Małgorzata Hołub-Kowalik, Kornelia Lesiewicz i Aleksandra Gaworska wywalczyły jednak po pięknej walce brąz. Wygrały, z rekordem halowych mistrzostw Europy, Holenderki.

– Dla nas ten medal jest w stu procentach jak złoty. Wiedziałyśmy, że biegniemy w osłabieniu i każda z nas dała z siebie wszystko. Czułam ogromną odpowiedzialność i starałam się dać tyle, ile mogę. Dla mnie najważniejsze były moje małe dziewczynki, którymi musiałam się zaopiekować i myślę, że jako mama spisałam się na medal, który mam teraz na szyi – śmiała się Hołub-Kowalik.
– To jest niesamowite uczucie, dałyśmy z siebie sto pięćdziesiąt procent. Jestem dumna z mojej drużyny. Trener dał mi szansę wystartować na tak ważnej imprezie. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko. Od razu zaatakowałam, w końcówce trochę zabrakło, ale biegłam ile miałam sił w nogach – mówiła podekscytowana Lesiewicz.

fot. Paweł Skraba

Biało-czerwoni mieli w niedzielę jeszcze dwie szanse medalowe. W biegu na 60 metrów przez płotki Damian Czykier biegł bardzo dobrze, ale zahaczył o przedostatni płotek, został wybity z rytmu i dobiegł na szóstej pozycji. Zaraz po minięciu mety padł na tartan i długo się nie podnosił. Dla Czykiera, wymienianego w gronie faworytów do medali, to duży zawód. Najszybszy był Francuz Wilhelm Belocian. Chwilę później o medal walczyła płotkarka Pia Skrzyszowska, która w półfinale pobiła rekord życiowy ustanawiając trzeci wynik w historii polskiej lekkiej atletyki. W finale pobiegła nieco wolniej i zajęła piątą lokatę. Wygrała Holenderka Nadine Visser.

W niedzielnych finałach, w których biało-czerwoni nie brali udziału, złote medale zdobyli Szwajcarka Ajla Del Ponte (60 metrów), Ukrainka Yaroslava Mahuchikh (skok wzwyż), Portugalka Patrícia Mamona (trójskok), Norweg Jakob Ingebrigtsen (3000 metrów), Białorusin Maksim Nedasekau (skok wzwyż) i sztafeta Holandii (4x400 metrów mężczyzn). Klasyfikację medalową wygrali Holendrzy, którzy zdobyli cztery złote, jeden srebrny i dwa brązowe medale. Polacy z dorobkiem jednego złotego, pięciu srebrnych i czterech brązowych krążków zajęli dziewiąte miejsce. Więcej medali od biało-czerwonych – dwanaście – zdobyli w Toruniu tylko Brytyjczycy.

Zawodnicy, którzy przez cztery dni rywalizowali w Toruniu nie ukrywali, że impreza zapadnie w ich pamięci na długo. – Spodziewałem się dobrej organizacji, bo przecież jesteśmy w Polsce, a jeśli impreza odbywa się w Polsce to znaczy, że będzie doskonale zorganizowana – chwalił organizatorów Sebastian Coe, słynny przed laty lekkoatleta, a dziś prezydent World Athletics, czyli Światowej Federacji Lekkiej Atletyki. 

Organizacja Halowych Mistrzostw Europy Toruń 2021 współfinansowana była przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, miasto Toruń oraz samorząd województwa kujawsko-pomorskiego.

Halowe Mistrzostwa Europy Toruń 2021, niedziela, finały

Kobiety
60 metrów
1. Ajla Del Ponte (Szwajcaria) 7.03
2. Lotta Kemppinen (Finlandia) 7.22
3. Jamile Samuel (Holandia) 7.22

800 metrów
1. Keely Hodgkinson (Wielka Brytania) 2:03.88
2. Joanna Jóźwik (Polska) 2:04.00
3. Angelika Cichocka (Polska) 2:04.15 
60 metrów przez płotki
1. Nadine Visser (Holandia) 7.77
2. Cynthia Sember (Wielka Brytania) 7.89
3. Tiffany Porter (Wielka Brytania) 7.92
5. Pia Skrzyszowska (Polska) 7.95
Sztafeta 4x400 metrów
1. Holandia 3:27.15
2. Wielka Brytania 3:28.20
3. Polska 3:29.94         

Skok wzwyż
1. Yaroslava Mahuchikh (Ukraina) 2.00
2. Iryna Herashchenko (Ukraina) 1.98
3. Ella Junnila (Finlandia) 1.96

Trójskok
1. Patrícia Mamona (Portugalia) 14.53
2. Ana Peleteiro (Hiszpania) 14.52
3. Neele Eckhardt (Niemcy) 14.52

Mężczyźni
800 metrów
1. Patryk Dobek (Polska) 1:46.81
2. Mateusz Borkowski (Polska) 1:46.90
3. Jamie Webb (Wielka Brytania) 1:46.95
4. Adam Kszczot (Polska) 1:47.23 

3000 metrów
1. Jakob Ingebrigtsen (Norwegia) 7:48.20
2. Isaac Kimeli (Belgia) 7:49.41
3. Adel Mechaal (Hiszpania) 7:49.47     

60 metrów przez płotki
1. Wilhem Belocian (Francja) 7.42
2. Andy Pozzi (Wielka Brytania) 7.43
3. Paolo Dal Molin (Włochy) 7.56
6. Damian Czykier (Polska) 7.63

Sztafeta 4x400 metrów
1. Holandia 3:06.06
2. Czechy 3:06.54
3. Wielka Brytania 3:06.70

Skok o tyczce
1. Armand Duplantis (Szwecja) 6.05
2. Valentin Lavillenie (Francja) 5.80
3. Piotr Lisek (Polska) 5.80     

Siedmiobój
1. Kevin Mayer (Francja) 6392
2. Jorge Urena (Hiszpania) 6158
3. Paweł Wiesiołek (Polska) 6133

Skok wzwyż
1. Maksim Nedasekau (Białoruś) 2.37
2. Gianmarco Tamberi (Włochy) 2.35
3. Thomas Carmoy (Belgia) 2.26

Trójskok
1. Pedro Pablo Pichardo (Portugalia) 17.30
2. Alexis Copello (Azerbejdżan) 17.04
3. Max Hess (Niemcy) 17.01
8. Adrian Świderski (Polska) 16.36

źródło: HME Toruń 2021

ak Autor