Billboard z Całbeckim i znakiem „STOP” na rondzie Jagiellonów. Tak PiS odpowiada PO
kandydaci PiS na tle billboardu/ fot. Anna Kopeć
Stop degradacji Bydgoszczy – tym napisem opatrzone jest zdjęcie marszałka Piotra Całbeckiego i prezydenta Rafała Bruskiego, które zawisło na rondzie Jagiellonów. Kandydaci PiS biorą w ten sposób „odwet” za billboardowy atak na wojewodę.
Inne z kategorii
Bydgoska Bazylika zachęca do dzielenia się ciepłem. Ze specjalną, anielską aplikacją, to łatwe!
Poradnik bezpieczeństwa stał się inspiracją do... oszustw! Ostrzega wojewoda, Michał Sztybel
Na zwołanej dziś (11 października) konferencji kandydaci Prawa i Sprawiedliwości do sejmiku tłumaczyli, że ściana reklamowa jest odpowiedzią na czarną kampanię prowadzoną od kilku tygodni przez Platformę Obywatelską.
– Przypomnę, że na rondzie Toruńskim pojawiła się tablica obwiniająca wojewodę o to, że on zastopował budowę Trasy Uniwersyteckiej, pojawiły się przyczepy, na których były wykrzywione twarze naszych ministrów i prezesa Kaczyńskiego – mówił szef bydgoskich struktur PiS Tomasz Rega. Ściana ma także pokazać, jak twierdził, realny problem miasta. – Bydgoszcz będzie dalej marginalizowana, jeśli marszałkiem będzie Piotr Całbecki, który współpracuje z panem Rafałem Bruskim. Czy nastąpi przełom? – pytał.

Bolesław Pastuszewski, Teresa Misiewicz, Tomasz Rega, Michał Krzemkowski, Paulina Wenderlich /fot. Anna Kopeć
Michał Krzemkowski, radny sejmiku ubiegający się o reelekcję: – Będziemy żywo reagować na wszystkie próby czarnej kampanii, ale w sposób kulturalny. Tak robimy w tym wypadku. Ściana ma charakter przede wszystkim informacyjny – przekonywał. – Mieszkańcy Bydgoszczy powinni wiedzieć, że jeżeli oddadzą głos na Platformę Obywatelską, to marszałkiem zostanie ponownie pan Piotr Całbecki.
Przypomniał, że cztery lata temu PO obiecywała, że marszałek będzie z Bydgoszczy, nic jednak z tego nie wyszło. Powodem jest to - jak mówi - że szef regionalnych struktur PO, Tomasz Lenz i drugi najsilniejszy polityk PO regionu, Całbecki, są związani właśnie z Toruniem. Krzemkowski dodał, że w PiS regionalne władze są bydgoskie.– Staramy się zdobyć trzy mandaty, żeby być silnym graczem w województwie i żeby marszałek był z Bydgoszczy.
Jak twierdził, ostrzeżenie przed dalszą degradacją miasta jest uzasadnione. – W poprzedniej perspektywie finansowej Bydgoszcz dostała o połowę mniej pieniędzy na mieszkańca z Regionalnego Programu Operacyjnego niż Toruń – mówił. Uważa też, że Toruń za rządów PO rozwija się zdecydowanie lepiej od Bydgoszczy. – Przykład dwóch lodowisk: TOR-TOR – trzy tysiące miejsc na widowni, bydgoskie lodowisko – 300 miejsc, a tym samym możliwość odbudowania hokeja w Bydgoszczy jest zaprzepaszczona. Na placu Teatralnym miał powstać obiekt kulturalno-kongresowo-wystawienniczy – nie powstał, w Toruniu powstały natomiast Jordanki – wymieniał Krzemkowski.

Michał Krzemkowski (w środku)/fot. Anna Kopeć
Treść z „anty-Całbeckiego” billboardu jest rozwinięta na ulotce, którą kandydaci do sejmiku będą rozdawać mieszkańcom. Po stronie PiS widnieje tam „uratowanie PESY”, po stronie PO – „Upadek Zachemu”. – Gdy rząd PiS przekazał władzę centralną, Zachem przynosił zyski. Za rządów Platformy doprowadzono do sprzedaży linii technologicznej dla niemieckiego BASF-u, zakład upadł. Natomiast rząd PiS wsparł bydgoską PESĘ, która była zagrożona bankructwem. Narodowy Fundusz Rozwoju dofinansował tę spółkę i ona w tej chwili może rozkwitnąć – mówił kandydat. – Takie jest porównanie tego, co ma do zaproponowania Bydgoszczy Platforma Obywatelska, a co ma do zaproponowania Prawo i Sprawiedliwość – podsumował.
Paulina Wenderlich odniosła się natomiast do planowanej przez PO likwidacji urzędów wojewódzkich. – To kolejna degradacja naszego miasta. Zlikwidowanie urzędu czy ograniczenie kompetencji wojewody spowoduje, że z naszego miasta zniknie mnóstwo innych związanych z urzędem instytucji. Nie pozwólmy na to! – apelowała.

Paulina Wenderlich, fot. Anna Kopeć
Mówiła także, że to właśnie politycy PiS zabiegają o rozwój miasta. – Przypomnę, że od stycznia tego roku w Bydgoszczy funkcjonuje dodatkowa instytucja Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”. To rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował, aby ta instytucja była umiejscowiona w Bydgoszczy – podkreśliła. Dodała też, że w rządzie trwają prace nad utworzeniem w Bydgoszczy Urzędu Żeglugi Śródlądowej. Ma on zawiadować żeglugą na obszarze trzech województw. – Podejmujemy na rzecz tego wysiłki od wielu miesięcy. Dotrzymujemy słowa w rządzie i zapewniamy, że dotrzymamy również słowa w samorządzie – mówiła Wenderlich. – Bydgoszcz może być wielka. Zasługuje na to, zasługuje, żeby powstawały tu nowe instytucje – zakończyła.
Kończący kadencję radny sejmiku Andrzej Walkowiak również nawiązał do dominacji Platformy toruńskiej nad bydgoską. – Zwróćcie państwo uwagę, kto jest lokomotywą wyborczą PO na liście do sejmiku: pan Zbigniew Ostrowski. To jest nominat pana Całbeckiego, który został wybrany również mimo dużego oporu radnych PO pochodzących z Bydgoszczy. Połamano im kręgosłupy, w końcu się na to zgodzili – twierdził Walkowiak. Jego zdaniem umieszczenie Ostrowskiego na czele listy to symbol „poddańczej” – wobec Torunia – „polityki”. – Co się stało, że Platforma wysuwa na pierwsze miejsce na liście człowieka tak ściśle związanego z marszałkiem Całbeckim? W mojej ocenie oznacza to absolutną kapitulację bydgoskiej PO w stosunku do jej toruńskiej frakcji – podsumował.

Od lewej: Bolesław Pastuszewski, Teresa Misiewicz, Tomasz Rega, Anna Jędryka, Michał Krzemkowski, Paulina Wenderlich, Andrzej Walkowiak/fot. Anna Kopeć