Kuriozalna sytuacja. Nagana za kichnięcie w szkole
W związku z pandemią koronawirusa większość szkół średnich i wyższych przeszła w stan nauczania hybrydowego lub całkowicie zdalnego. Jedynie szkoły podstawowe prowadzą zajęcia stacjonarnie. W niektórych szkołach dochodzi jednak do absurdalnych sytuacji.
Inne z kategorii
Karol Kus wystąpi w bydgoskiej Światłowni [ZAPROSZENIE]
40 lat Akademii Medycznej i 20 lat Collegium Medicum UMK – ważne jubileusze w Bydgoszczy
W szkołach podstawowywych uczniowie na lekcji nie muszą nosić maseczki. Zakładają ją dopiero na przerwach, gdzie wspólnie przebywają na holu z uczniami innych klas. Pojawiła się informacja, że jeden z nauczycieli skrytykował ucznia który nie miał na sobie maseczki, gdy ten jadł kanapkę.
Już pierwszego dnia nowego roku szkolnego, dzieci i rodzice zostali poinformowani o przygotowanych specjlanych izlotakach dla dzieci, do której będą trafiały w przypadku niepokojących objawów.
Kiedy ktoś kichnie, pani podobno mówi, że ma nie chodzić do szkoły i nie zarażać innych. Ale to jeszcze nic. Wczoraj okazało się, że od początku roku sale są cały czas wietrzone. Wczoraj syn wrócił do domu mówiąc, że cały przemarzł w klasie
- przekazała w rozmowie z WP matka jednego z uczniów.
Poszedł do szkoły zdrowy bez kataru. Ale na jednej z lekcji po prostu zaczął kichać. Nauczycielka zaczęła się na niego wydzierać, że nie można mu kichać, ma sobie maskę założyć i zaraz da mu naganę... Później wychowawczyni dzwoniła do mnie, że mam odebrać dziecko, bo ma katar. Od dziś już siedzi w domu, żeby się do niego nikt nie doczepił
- dodała.