[KADR TYGODNIKA] „Ronja, córka zbójnika” w Teatrze Polskim. Jolanta Fischer: a jednak można nie poprawiać autora [VIDEO]
fragment oficjalnego plakatu
„Ronja, córka zbójnika” otworzyła nowy sezon Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Jolanta Fischer w swoim najnowszym wideofelietonie sprawdza, czy adaptacja klasycznej powieści Astrid Lindgren zachowała ducha oryginału. Jej odpowiedź jest zdecydowanie pozytywna.
Inne z kategorii
„Camino dla opornych” przedpremierowo w Bydgoszczy. Pokaz Klubu Frondy
Rzemiosło bez koloru, ale nie bez znaczenia. Fotograficzna opowieść w Chełmnie
Współczesny teatr przyzwyczaił widzów do tego, że klasyczny tekst bywa jedynie punktem wyjścia do bardzo swobodnej interpretacji reżysera. Tym razem w Teatrze Polskim w Bydgoszczy stało się inaczej.
– To pierwsza od dawna sztuka, którą miałam przyjemność obejrzeć, a w której twórcy nie silili się na oryginalność – zauważa Jolanta Fischer w najnowszym wideofelietonie Tygodnika Bydgoskiego.
I właśnie tę wierność powieści Astrid Lindgren uznaje za jeden z największych atutów przedstawienia.
Ronja i Birk ponad rodzinną wojną
Historia pozostaje tą, którą znają czytelnicy książki. Ronja jest córką herszta zbójeckiej bandy. Poznaje Birka – syna największego wroga swojego ojca. Przyjaźń dzieci wystawiona zostaje na próbę przez konflikt dwóch zwaśnionych rodzin.
W pewnym momencie Ronja i Birk uciekają do Niedźwiedziej Groty, gdzie muszą radzić sobie bez pomocy dorosłych.
To właśnie dzieci okazują się zresztą chwilami rozsądniejsze od swoich ojców. Borka i Mattisa twórcy spektaklu pokazują nie tyle jako groźnych wojowników, ile jako sympatycznych, upartych awanturników, którzy długo nie potrafią wydostać się z własnego konfliktu.
Wietrzydła, Pupiszonki i bardzo dobra muzyka
Spektakl nie rezygnuje z baśniowego świata Lindgren. Szczególne wrażenie robią Wietrzydła – groźne istoty przypominające drapieżne ptaki o kobiecych twarzach.
W bydgoskim przedstawieniu otrzymały mroczną, niemal słowiańską stylistykę. Maski, kostiumy i głosy aktorek budują atmosferę, która dla najmłodszych widzów może być nawet lekko niepokojąca.
Przeciwwagą są Pupiszonki – znacznie bardziej komiczne, momentami wręcz absurdalne.
Jolanta Fischer szczególnie wysoko ocenia również muzykę skomponowaną na potrzeby spektaklu. Pieśni dobrze wpisują się w baśniowy świat przedstawienia, a jednocześnie są na tyle proste i charakterystyczne, że mogą zostać w pamięci młodszych widzów jeszcze długo po wyjściu z teatru.
Teatr rodzinny, który nie udaje czegoś innego
„Ronja, córka zbójnika” nie jest spektaklem pozbawionym drobnych wad. Dla najmłodszych dzieci przedstawienie może okazać się nieco zbyt długie – twórcy sami zresztą rekomendują je widzom od ósmego roku życia.
Bilans pozostaje jednak zdecydowanie dodatni.
To przedstawienie ciepłe, zabawne, chwilami mroczne i – co być może najważniejsze – uczciwe wobec książki, na której zostało oparte.
Jolanta Fischer podsumowuje to w swoim wideofelietonie krótko: współczesny teatr nadal potrafi zrobić dobry spektakl bez poprawiania autora.
Zobacz najnowszy wideofelieton Jolanty Fischer o „Ronji, córce zbójnika” w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.