Kultura 25 cze 16:46 | mk
Przypomnieli tradycje nocy świętojańskiej. Wicie wianków, ludowe stroje i muzyka

fot. Anna Kopeć

„Dwie łodzie – dwa głosy” – polsko-ukraińskie Wianki – tak zatytułowano wydarzenie zorganizowane przez Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy. W wieczór świętojański (24 czerwca) pomiędzy spichrzami przy ul. Grodzkiej a barką „Lemara” zabrzmiała muzyka, odbyły się też prezentacje z rzucaniem wianków, w nawiązaniu do słowiańskich tradycji.

 – „Wianki” w epoce Międzywojnia weszły do ścisłego kanonu bydgoskich „rytuałów miejskich”, gromadząc zawsze liczną publiczność i mobilizując kreatywność. Stojące w porcie jednostki odświętnie dekorowano, a odcinek Brdy pomiędzy mostem Teatralnym a mostem Bernardyńskim stawał się „sceną” występów, pokazów, parady statków, barek, osad wioślarskich, prywatnych łódek – tłumaczą organizatorzy.

W tym roku postanowiono nawiązać do tego wydarzenia, z wykorzystaniem zabytkowej barki „Lemara” jako zaplecza oraz sceny. O godz. 16.00 rozpoczęło się wicie wianków z przerywnikami muzycznymi oraz narracją historyczno-etnograficzną kustosz Anny Kornelii Jędrzejewskiej z Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy. Odbyła się także promocja książki Tomasza Izajasza „Pozdrowienia znad Brdy”, omówiono projekt „Legendy Szyperskie” przygotowany przez Muzeum Legend Szyperskich.

Wystąpił Zespół Pieśni i Tańca „Płomienie” działający przy MDK nr 4, a wieczorem rozpoczeła się muzyczna prezentacja na Brdzie „Dwie łodzie – dwa głosy” z rzucaniem wianków. Wystąpili m.in.: Urszula Psujek, Anastazja Sotina, Ludmiła Klunko, Igor Żurawski.

Mieszkańcy mogli także przepłynąć się łodzią „Bydgoszczanka”.

Tradycje nocy świętojańskiej (nazywanej nocą Kupały/nocą sobótkową) wywodzą się od słowiańskich wierzeń zwiazanych z letnim przesileniem Słońca. Rzucanie wianków to jeden z obyczajów. Młode kobiety plotły wianki z kwiatów i ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki wodom rzek i strumieni. Poniżej czekali chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. 

Zdjęcia: Anna Kopeć

mk Autor