112 Dzisiaj 08:42 | Redaktor
Eksplozje, dym i akcja ratunkowa na poligonie. Tak służby ćwiczyły reakcję na zamach

fot. Policja

Dwa wagony tramwajowe, trzy wybuchy, zadymiony teren, panika i kilkudziesięciu pozorantów. Na toruńskim poligonie służby ćwiczyły scenariusz, którego nikt nie chciałby zobaczyć naprawdę: atak terrorystyczny na tramwaj jadący w stronę centrum miasta.

Najpierw wiedza, potem poligon

Szkolenie odbyło się 22 i 23 czerwca 2026 roku. Wzięło w nim udział około 300 osób — policjantów, strażaków, ratowników medycznych, żandarmów, prokuratorów oraz przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Pierwszy dzień miał charakter teoretyczny. Uczestnicy spotkali się w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, gdzie rozmawiano o tym, jak służby powinny działać w przypadku zamachu z użyciem materiałów wybuchowych. Były wykłady, przykłady, procedury i wymiana doświadczeń.

Tramwaj stał się miejscem pozorowanego zamachu

Drugiego dnia teoria ustąpiła miejsca praktyce. Na toruńskim poligonie wojskowym ustawiono dwa wycofane z użytku wagony tramwajowe przekazane przez Miejski Zakład Komunikacji w Toruniu. To właśnie one stały się centrum ćwiczeń.

Scenariusz był mocny: tramwaj jedzie w stronę centrum miasta, w pobliżu znajduje się wielu przypadkowych ludzi, a chwilę później dochodzi do trzech eksplozji — w obu wagonach oraz na pobliskim peronie. Wszystko po to, by sprawdzić, jak służby poradzą sobie w warunkach chaosu, presji czasu i zagrożenia dla życia.

Za przygotowanie detonacji odpowiadali policjanci z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Bydgoszczy, Centrum Szkolenia Policji w Legionowie oraz Centrali CBŚP.

Dym, krzyk i trudne decyzje

Organizatorzy zadbali o realizm. Teren był silnie zadymiony, uszkodzone wagony utrudniały dotarcie do rannych, a panika odgrywana przez pozorantów komplikowała pracę ratowników. Do tego dochodziły zablokowane drogi ewakuacji i konieczność sprawdzania, czy ratownicy sami nie wchodzą w strefę zagrożenia.

W symulowanym zamachu poszkodowanych zostało 20 osób, w tym dzieci. Na miejsce skierowano Policję, strażaków oraz zespoły ratownictwa medycznego. W ćwiczenia aktywnie włączył się także Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy.

Ratownicy segregowali rannych

Jednym z kluczowych elementów ćwiczeń była pomoc poszkodowanym. Ratownicy medyczni oceniali stan rannych i decydowali, kto wymaga natychmiastowej pomocy, a kto może poczekać nieco dłużej. Stosowano procedury START oraz JumpSTART, przeznaczone także dla dzieci.

Kierujący akcją medyczną pozostawał w stałym kontakcie ze strażakami, Policją i dyspozytornią medyczną. Dzięki temu można było ustalać bezpieczne miejsca pracy, organizować ewakuację i kierować rannych do odpowiednich szpitali.

Strażacy zabezpieczali teren, pomagali przy punktach medycznych i wspierali działania ratowników. To pozwalało udzielać pomocy jeszcze na miejscu zdarzenia, zanim poszkodowani trafili do karetek.

Piętnaście osób ewakuowanych

Podczas ćwiczeń ewakuowano 15 osób. Osiem z nich, w tym dziecko, wymagało natychmiastowej pomocy medycznej. Trafili do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu oraz do Szpitala Dziecięcego w Toruniu. Siedem kolejnych osób zakwalifikowano jako rannych wymagających pomocy w dalszej kolejności.

Według scenariusza pięciu poszkodowanych zmarło z powodu rozległych obrażeń. Tak trudne założenia miały pokazać, z czym służby mogą mierzyć się podczas prawdziwego zdarzenia masowego.

Realizmu dodawała praca profesjonalnej charakteryzatorki. U 15 pozorantów odtworzono obrażenia, które mogą wystąpić po wybuchu. Dzięki temu ratownicy i funkcjonariusze nie ćwiczyli „na sucho”, lecz w warunkach możliwie bliskich rzeczywistości.

Po ratownikach weszli śledczy

Gdy zakończyła się część ratunkowa, rozpoczęły się oględziny miejsca zdarzenia. Pracowało siedem zespołów, w skład których weszli policjanci z garnizonu kujawsko-pomorskiego, funkcjonariusze CBZC, CBŚP, Żandarmerii Wojskowej oraz prokuratorzy z Bydgoszczy, Torunia i Włocławka.

Ich zadaniem było zabezpieczenie śladów i odtworzenie przebiegu zdarzenia. To ważna część takich ćwiczeń, bo po zamachu liczy się nie tylko ratowanie ludzi, ale także ustalenie, co się stało, kto za tym stoi i jakie dowody można zabezpieczyć.

Ćwiczenia, które mogą uratować życie

Szkolenie pozwoliło sprawdzić, jak służby współpracują w warunkach dużego stresu, ograniczonego czasu i wielu poszkodowanych. Uczestnicy mogli przećwiczyć komunikację, podział zadań i podejmowanie decyzji wtedy, gdy sytuacja zmienia się z minuty na minutę.

Wszystko, by w przypadku prawdziwej tragedii,  służby wiedziały, co robić, a ich przedstawiciele ufali sobie nawzajem.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->