Region Dzisiaj 13:12 | Redaktor
Przemysł solny trafia w niemieckie ręce? Qemetica sprzedaje zakład w Janikowie

fot. Facebook/Qemetica

Qemetica podpisała przedwstępną umowę sprzedaży biznesu solnego niemieckiej grupie K+S. Transakcja obejmuje zakłady produkcji soli warzonej w Staßfurcie w Niemczech oraz w Janikowie w województwie kujawsko-pomorskim. Jej wartość ma wynieść ok. 1,5–1,6 mld zł. Dla spółki to element większej zmiany strategicznej, dla Janikowa — kolejny rozdział w historii zakładu, który przez dekady był jednym z przemysłowych symboli miasta.

Sól dla Niemców, energia z odpadów dla Qemetici

 Qemetica, międzynarodowa grupa chemiczna z polskim kapitałem, sprzedaje swój biznes solny niemieckiej firmie K+S, jednemu z dużych europejskich graczy na rynku soli i nawozów. Umowa ma zostać sfinalizowana w pierwszym kwartale 2027 roku, po uzyskaniu wymaganych zgód regulacyjnych.

Sprzedaż obejmuje dwa zakłady produkujące sól warzoną — w Staßfurcie oraz Janikowie. Według komunikatu spółki środki z transakcji mają wzmocnić pozycję finansową grupy i wesprzeć rozwój nowego segmentu działalności: Resource Recovery, czyli odzysku energii z odpadów.

Qemetica chce w ten sposób mocniej wejść w obszar energetyczny. W Inowrocławiu planowana jest budowa dużej instalacji termicznego przekształcania odpadów, a spółka zapowiada także kolejne podobne projekty w Polsce. Jednym z następnych kierunków ma być Janikowo.

Związkowcy protestują i ślą pismo do premiera

Decyzja spotkała się z natychmiastową krytyką związkowców. Zdaniem Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność" przy Inowrocławskich Kopalniach Soli Solino SA, transakcja jest równoznaczna  ze sprzedażą zagranicznemu podmiotowi obszaru związanego z bezpieczeństwem energetycznym Polski:

Najpierw przez lata lekceważono znaczenie krajowego sektora solnego i magazynowego. Potem ignorowano ostrzeżenia strony społecznej dotyczące konieczności ochrony złóż, infrastruktury i państwowej kontroli nad strategicznymi aktywami. Dziś dochodzimy do momentu, w którym polski potencjał przemysłowy i elementy systemu bezpieczeństwa surowcowego mają trafić pod kontrolę niemieckiego kapitału. Sól, złoża solne, infrastruktura wydobywcza i możliwości budowy oraz rozwoju systemów magazynowych nie są zwykłym towarem rynkowym. To część zaplecza gospodarczego i energetycznego państwa. Państwa, które powinno chronić takie aktywa, a nie biernie patrzeć, jak przechodzą pod zagraniczną kontrolę – przekonują związkowcy.
Komisja zakładowa skierowała w tej sprawie pismo do premiera Donalda Tuska. Domaga się, by Skarb Państwa przejął strategiczne aktywa Qemetici w Janikowie. Związkowcy alarmują, że to ostatni moment na reakcję rządu i zabezpieczenie interesu publicznego. Chcą także, by władze państwa pilnie wdrożyły systemrządowy program inwestycyjny dla kujawskiego kompleksu energetyczno-magazynowego. Chodzi o budowę strategicznych magazynów gazu ziemnego, ropy, paliw płynnych, wodoru i innych surowców o znaczeniu strategicznym. 

„Koniec pewnej epoki”

Prezes Qemetiki Kamil Majczak podkreśla z kolei, że transakcja pozwala grupie uwolnić kapitał i przeznaczyć go na strategiczne inwestycje. W komunikacie spółki mówi o „końcu pewnej epoki i początku nowego rozdziału”, w którym odzysk energii z odpadów ma stać się jednym z filarów wzrostu:

Musimy rozwijać własne źródła tańszej energii, jeśli chcemy pozostać konkurencyjni. Dlatego realizujemy w Inowrocławiu dwa strategiczne projekty energetyczne dla naszego biznesu sodowego: budowę największej w Polsce instalacji termicznego przekształcania odpadów oraz konwersję kotła węglowego na biomasę. Te inwestycje zwiększą bezpieczeństwo energetyczne fabryki sody, poprawią przewidywalność kosztów i wzmocnią jej konkurencyjność. Jednocześnie instalacja waste-to-energy stanie się fundamentem nowej jednostki Resource Recovery. Ale idziemy o krok dalej. W ramach nowo utworzonego biznesu poszukujemy kolejnych lokalizacji dla podobnych projektów w Polsce. Następnym przystankiem będzie Janikowo.

Sprzedaż biznesu solnego ma być więc ruchem porządkującym strategię grupy. Qemetica przekazuje rozwinięty segment firmie specjalizującej się w soli, a sama chce skoncentrować się na odporności energetycznej i nowych źródłach przychodów.

Z punktu widzenia Janikowa sprawa ma jednak znacznie szerszy kontekst. Zakład nie jest tu anonimową fabryką. To część lokalnej historii, rynku pracy i tożsamości miasta. 

Janikowo wyrosło razem z zakładem

Historia zakładów sodowych w Janikowie sięga pierwszych lat powojennej industrializacji. Decyzję o budowie fabryki sody kalcynowanej w ówczesnej wsi Janikowo podjęto w 1949 roku. Inwestycję realizowano w latach 1953–1957, a uroczyste otwarcie zakładu nastąpiło 4 listopada 1957 roku.

Wybór lokalizacji nie był przypadkowy. Region miał dostęp do surowców ważnych dla produkcji chemicznej, w tym soli kamiennej i kamienia wapiennego. Z czasem zakład stał się jednym z najważniejszych punktów przemysłowych w tej części Kujaw. Janikowo rozwijało się razem z fabryką, a fabryka przez dekady dawała pracę kolejnym pokoleniom mieszkańców.

Dawna Janikosoda była przez lata jednym z największych producentów sody kalcynowanej w kraju. W 1996 roku zakład został przejęty przez Ciech, a od 2007 roku działał w strukturach Soda Polska Ciech, późniejszej Qemetiki.

Trudny czas dla załogi i miasta

Ostatnie lata przyniosły jednak gwałtowne pogorszenie sytuacji. Qemetica tłumaczyła decyzje dotyczące Janikowa rosnącymi kosztami energii, presją regulacyjną oraz konkurencją tańszej sody spoza Unii Europejskiej, szczególnie z Turcji.

W 2025 roku spółka rozpoczęła proces hibernacji produkcji sody w Janikowie. Oznaczało to wygaszenie działalności sodowej i zwolnienia grupowe. Według komunikatów spółki i doniesień branżowych pracę miało stracić do 350 osób, a część załogi pozostała przy obsłudze elektrociepłowni, procesów środowiskowych oraz zabezpieczeniu infrastruktury.

Decyzje wywołały sprzeciw pracowników, związkowców i mieszkańców. W 2025 roku przed zakładem odbywały się protesty przeciw wygaszaniu produkcji i utracie miejsc pracy. Związkowcy alarmowali, że problem nie dotyczy wyłącznie jednej firmy, ale całego lokalnego ekosystemu: kooperantów, rodzin pracowników, miejskiej infrastruktury oraz bezpieczeństwa przemysłowego regionu.

Nie tylko Janikowo. W tle Solino i strajk głodowy

Sprawa sprzedaży biznesu solnego Qemetiki i przyszłości przemysłu chemicznego na Kujawach nie kończy się na Janikowie. Szerzej widać ją także w Inowrocławskich Kopalniach Soli Solino, gdzie w marcu rozpoczął się strajk głodowy pracowników. W proteście uczestniczy kilku związkowców, w tym Jerzy Gawęda, przewodniczący zakładowej „Solidarności”.

Protestujący podkreślali, że nie chodzi im o wynagrodzenia ani bieżące warunki pracy, lecz o przyszłość całego sektora oraz bezpieczeństwo energetyczne państwa. W ich ocenie Polska może utracić istotny potencjał związany z podziemnym magazynowaniem paliw i infrastrukturą, która w czasie kryzysów międzynarodowych mogłaby mieć znaczenie strategiczne. 

Ich zdaniem problem narastał latami i jest skutkiem decyzji strategicznych dotyczących funkcjonowania spółek oraz całego sektora. 

Decyzje dotyczące soli, sody, solanki, magazynowania paliw i infrastruktury energetycznej tworzą system naczyń połączonych. Gdy jedno ogniwo słabnie, napięcie przenosi się na kolejne. 

K+S przejmuje zakłady solne

Nabywcą biznesu solnego Qemetiki jest K+S, niemiecka grupa z siedzibą w Kassel, działająca na rynku soli i nawozów. Firma zapowiada, że zakłady w Staßfurcie i Janikowie staną się częścią jej europejskiego biznesu solnego.

Dla K+S przejęcie oznacza wzmocnienie pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla Qemetiki — możliwość sfinansowania nowych projektów energetycznych. Dla Janikowa — pytanie, jak będzie wyglądała przyszłość zakładu po zmianie właściciela i czy zapowiadane inwestycje rzeczywiście przyniosą miastu nowe miejsca pracy.

Nowy rozdział czy tylko zamknięcie starego?

Qemetica zapewnia, że nie odwraca się od Janikowa. Spółka zapowiada poszukiwanie nowych scenariuszy rozwoju dla terenu i infrastruktury, w tym projektów związanych z odzyskiem energii z odpadów. W komunikatach podkreśla, że chce „tchnąć życie” w ten obszar poprzez nowe inwestycje.

Dla mieszkańców i byłych pracowników najważniejsze będą jednak nie deklaracje, lecz konkrety: miejsca pracy, stabilność, bezpieczeństwo energetyczne miasta i realna przyszłość dla terenów przemysłowych.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->