Kierowcy z Bydgoszczy jeżdżą na badania do Torunia. Marszałek: to nie problem systemowy
fot. Pixabay
Mieszkańcy Bydgoszczy, którzy z decyzji administracyjnej muszą wykonać specjalistyczne badania lekarskie i psychologiczne dla kierowców, w praktyce kierowani są dziś głównie do Torunia i Włocławka. Tak wynika z odpowiedzi marszałka województwa na interpelację radnego Radosława Kempińskiego. Samorząd województwa przekonuje, że dostęp do badań nie został ograniczony, ale z bydgoskiego punktu widzenia sprawa wygląda inaczej.
Inne z kategorii
Bydgoszcz traci, Toruń zyskuje
Kluczowa zmiana polega na tym, że badania kierowców wykonywane na podstawie art. 75 ust. 1 pkt 3–5 ustawy o kierujących pojazdami – czyli m.in. po zatrzymaniu prawa jazdy przez policję lub starostę – nie są obecnie standardowo realizowane w Bydgoskim Oddziale Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy. Trafiają do Torunia i Włocławka.
Marszałek tłumaczy decyzję „czasowymi uwarunkowaniami kadrowymi” i potrzebą uporządkowania systemu orzeczniczego w skali całego województwa. Podkreśla, że to zmiana organizacyjna, a nie likwidacja świadczeń, oraz że prawo nie wymaga wykonywania badań w każdej lokalizacji ośrodka.
Problem w tym, że w praktyce oznacza to konieczność dojazdu do innego miasta – często w sytuacji, gdy badanie jest elementem postępowania administracyjnego i wiąże się z terminami oraz kosztami.
Liczby mówią same za siebie
Z danych przedstawionych w odpowiedzi wynika, że:
-
w 2025 r. w Toruniu wydano ponad 1700 orzeczeń dla kierowców,
-
w Bydgoszczy – około 1000,
-
badanie w Toruniu trwa zwykle jeden dzień,
-
w Bydgoszczy cały proces zajmuje średnio 10 dni,
-
czas oczekiwania na wizytę to 2–4 tygodnie w Toruniu i 4–6 tygodni w Bydgoszczy.
Samorząd wskazuje też, że badania w Toruniu są tańsze, bo wymagają mniejszej liczby konsultacji specjalistycznych.
Z bydgoskiego punktu widzenia to jednak potwierdzenie nierówności: mieszkańcy największego miasta regionu mają gorszą dostępność usług i dłuższe terminy.
„Nie ma rejonizacji” – ale są realne dojazdy
Marszałek argumentuje, że w Polsce nie obowiązuje rejonizacja badań kierowców – można je wykonać w dowolnym ośrodku medycyny pracy.
To prawda formalna, ale w praktyce oznacza to przerzucenie kosztów organizacyjnych na mieszkańców. Dojazd do Torunia to dodatkowy czas, transport i konieczność dopasowania się do grafiku innej placówki.
Co więcej, możliwość wykonania badania w Bydgoszczy pozostawiono tylko „w przypadkach losowych”, gdy ktoś obiektywnie nie może dotrzeć do Torunia lub Włocławka – i trzeba to zgłosić już na etapie rejestracji.
Badania są, ale nie tu
W odpowiedzi podkreślono, że w Bydgoszczy nadal wykonuje się inne badania kierowców – np. profilaktyczne czy odwoławcze – oraz że ośrodek nie został zlikwidowany.
Nie zmienia to faktu, że najbardziej „administracyjnie pilne” przypadki zostały przeniesione do innych miast.
Spór o dostępność czy o rangę miasta?
Z punktu widzenia urzędu marszałkowskiego system działa sprawniej: badania są szybsze, tańsze i lepiej skoordynowane kadrowo. Z punktu widzenia Bydgoszczy to kolejny przykład centralizacji usług w Toruniu kosztem największego ośrodka regionu.
Formalnie nikt mieszkańcom badań nie odebrał. W praktyce jednak trzeba po nie jechać.
A to różnica, którą w statystykach trudno zauważyć, ale którą w codziennym życiu odczuwa się bardzo wyraźnie.