Burza wokół likwidacji bydgoskich filii bibliotecznych: Procedura uruchomiona!
Lokalne protesty po decyzji sejmiku o zamiarze zamknięcia dwóch filii WiMBP w Bydgoszczy. Mieszkańcy i radni stawiają pytania, zwracając uwagę na społeczny wymiar lokalnych bibliotek.
Inne z kategorii
Kcynia znów połączona koleją! Wielki powrót po 20 latach
Plan na miasto czy plan na... mur-beton? Burzliwe konsultacje o przyszłości Bydgoszczy
Kto chce zamknąć dwie bydgoskie biblioteki? Sejmik uruchomił procedurę
Sejmik Województwa Kujawsko-Pomorskiego przyjął uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji dwóch filii Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy. Chodzi o placówki przy ul. Ujejskiego 58 oraz Bohaterów Kragujewca 11. Decyzja wywołała sprzeciw części mieszkańców i radnych, a także pytania o to, kto faktycznie odpowiada za pomysł ograniczenia sieci bibliotecznej w mieście.
Argumenty: zły stan techniczny i koszty
W uzasadnieniu projektu wskazano przede wszystkim względy techniczne i finansowe. Filia przy Ujejskiego ma być w złym stanie technicznym i wymagać kompleksowej modernizacji, obejmującej zarówno elementy konstrukcyjne, jak i instalacyjne. Wskazano też bariery architektoniczne oraz bardzo ograniczoną powierzchnię lokalu.
W przypadku filii przy Bohaterów Kragujewca problemem ma być lokalizacja na pierwszym piętrze budynku bez windy, co utrudnia albo uniemożliwia korzystanie z niej osobom z niepełnosprawnościami ruchowymi. Lokal ma także wymagać kompleksowego remontu i wymiany wyposażenia.
Mieszkańcy protestują
Przeciwko planom likwidacyjnym wystąpili mieszkańcy, Rada Osiedla Wyżyny oraz część radnych. Dla wielu osób osiedlowa biblioteka nie jest jedynie punktem wypożyczania książek. To także miejsce kontaktu, edukacji dzieci, lokalnej aktywności i codziennej obecności kultury w dzielnicy.
W tym sensie sprawa ma wymiar szerszy niż tylko księgowy. Biblioteki osiedlowe należą do tej kategorii instytucji, których wartość najłatwiej dostrzec wtedy, kiedy już ich nie ma. Można wprawdzie wyliczyć koszt czynszu, remontu i etatu, ale trudniej wycenić drogę dziecka do pierwszej samodzielnie wypożyczonej książki.
Kto naprawdę chciał likwidacji?
Najbardziej politycznie drażliwy jest jednak nie sam argument techniczny, lecz pytanie o odpowiedzialność. Biblioteka ma charakter wojewódzko-miejski, a prowadzenie sieci filii wynika z porozumienia między samorządem województwa i Miastem Bydgoszcz. Z uzasadnienia projektu wynika, że miasto, dążąc do obniżenia kosztów utrzymania sieci filialnej, zaproponowało ograniczenie liczby filii. Po opinii biblioteki wskazano właśnie placówki przy Ujejskiego i Bohaterów Kragujewca.
To otwiera pole do pytań, które stawia radny sejmiku Marek Gralik. W swoim komentarzu zwraca uwagę, że decyzja formalnie zapadła rękami radnych wojewódzkich, ale może odpowiadać interesowi miasta.
„Rękoma radnych Sejmiku z Torunia, Bydgoszcz załatwiła sprawę wszczęcia procedury likwidacji swoich dwóch filii bibliotecznych. Dlaczego Zarząd Województwa parł ku takiemu rozwiązaniu? Zrozumiałej odpowiedzi nie otrzymałem. Skoro Marszałek doszedł do porozumienia z Miastem Bydgoszcz w sprawie fullnej odpłatności za prowadzenie przez Samorząd Województwa bydgoskich filii, po co Sejmik ingeruje w to, ile filii chce prowadzić Bydgoszcz. Chyba, że … to był warunek Bydgoszczy w negocjacjach: „Pomóżcie nam zlikwidować nasze dwie filie, żebyśmy zeszli z kosztów i nie mieli kłopotów z ewentualnymi protestami, a przystaniemy na waszą propozycję.”
Sejmik głosuje, miasto jeszcze może zareagować
Według relacji lokalnych mediów uchwała została przyjęta większością 17 głosów za przy 8 głosach przeciw. Przeciwko głosowali radni klubu Prawa i Sprawiedliwości, w tym bydgoscy radni Jarosław Wenderlich i Marek Gralik.
Ostateczna decyzja w sprawie filii ma należeć do prezydenta Bydgoszczy i bydgoskiej Rady Miasta. To oznacza, że sprawa nie jest jeszcze definitywnie zamknięta. Uchwała intencyjna otwiera procedurę, ale nie musi być ostatnim słowem.
Biblioteka to nie tylko lokal
Argument o dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami jest poważny. Biblioteki powinny być dostępne dla wszystkich, a lokale na piętrze bez windy lub w złym stanie technicznym trudno uznać za rozwiązanie docelowe. Pytanie jednak brzmi, czy odpowiedzią na zły lokal musi być likwidacja filii, czy raczej znalezienie lepszego miejsca dla tej samej funkcji.
W debacie publicznej zbyt często „modernizacja” oznacza zamknięcie, a „optymalizacja” — cięcie. Tymczasem w mieście, które chce się rozwijać, osiedlowa biblioteka powinna być traktowana jako element podstawowej infrastruktury społecznej.
Na razie wiadomo jedno: procedura została uruchomiona. Teraz ruch należy do władz Bydgoszczy. Jeśli miasto rzeczywiście nie chce likwidacji, powinno powiedzieć to jasno i wziąć odpowiedzialność za utrzymanie sieci. Jeśli natomiast chce zamknięcia filii, mieszkańcy powinni usłyszeć to wprost, bez gry w samorządowego ping-ponga.