Bydgoszcz Dzisiaj 11:49 | Redaktor
Do tej śluzy wpływało się tyłem. Bydgoski wynalazek był utrapieniem szyprów

Autorstwa Pit1233 – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=59886006

Spacerując nad Brdą w pobliżu ulicy Marcinkowskiego, można natrafić na pozostałości niezwykłej budowli. Dawna śluza miała kształt trapezu, a obie pary wrót umieszczono po tej samej stronie. Dla załóg barek oznaczało to kłopotliwe manewry. Miejsce dorobiło się przydomka rodem z greckiej mitologii.

W zwykłej śluzie statek wpływa do komory z jednej strony, czeka na zmianę poziomu wody, a potem wypływa drugim końcem. Bydgoska konstrukcja, wzniesiona w latach 1882–1884, wymagała innego postępowania. Wrota prowadzące do dolnego i górnego stanowiska znajdowały się w jednej głowie śluzy.

Nietypowy kształt komory sprawił, że nazywano ją trapezową albo workową. Jak opisuje Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy, barkę trzeba było wprowadzać do niej tyłem, żeby mogła następnie wypłynąć przodem.

Scylla i Charybda nad Brdą

Sam obrót jednostki nie kończył trudności. Szyprzy musieli jeszcze radzić sobie z wartkim nurtem rzeki. Manewrowanie barką wymagało doświadczenia, a błędy mogły prowadzić do wypadków.

Stąd przydomek bydgoskiej Scylli i Charybdy. W greckiej mitologii były to niebezpieczeństwa czyhające na żeglarzy; nad Brdą nazwa celnie oddawała stosunek ludzi pracujących na wodzie do kłopotliwego urządzenia. Według muzealnego opisu śluzy używano przez ponad trzydzieści lat.

Dziś łatwo oglądać ją przede wszystkim jako ciekawostkę techniczną. Warto jednak spróbować przyjąć perspektywę załogi, która musiała tędy przeprowadzić załadowaną jednostkę. Oryginalność rozwiązania niekoniecznie oznaczała wygodę jego użytkowników.

Dwie śluzy, dwie epoki

Obok pozostałości dawnej konstrukcji znajduje się czynna Śluza Miejska, oddana do użytku w 1915 roku. To w niej pasażerowie rejsów po Brdzie mogą obserwować, jak jednostka wraz z wodą podnosi się o ponad trzy metry.

Zasada przypomina windę, choć zamiast kabiny porusza się powierzchnia wody. Po zamknięciu wrót poziom w komorze zostaje wyrównany z poziomem kolejnego odcinka drogi wodnej. Dopiero wtedy można otworzyć drugie wrota i kontynuować podróż.

Sąsiedztwo obu obiektów pozwala zobaczyć, jak zmieniały się pomysły na ujarzmienie rzeki. Częściowo zrekonstruowana śluza trapezowa przypomina o czasach wymagających od szyprów szczególnej zręczności. Działająca Śluza Miejska pokazuje, że hydrotechniczne dziedzictwo Bydgoszczy nadal służy żegludze.

Podczas kolejnego spaceru warto zatrzymać się tu na chwilę. Za niepozornym fragmentem nabrzeża kryje się opowieść o inżynierskiej pomysłowości i codziennej pracy ludzi, dla których Brda była drogą do zarobku.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->