Na części Bydgoszczy był to „deszcz stuletni”. MWiK po tygodniach odpowiada
fot. Facebook MWiK
Podczas ulewy z przełomu czerwca i lipca w ciągu sześciu godzin spadło w Bydgoszczy tyle deszczu, ile zazwyczaj przez cały letni miesiąc. Miejskie Wodociągi i Kanalizacja przyznają, że opad niemal dwukrotnie przekroczył założenia projektowe systemu retencji. Spółka tłumaczy również, dlaczego mimo nowych zbiorników woda zalała ulice, piwnice i garaże. Nie na wszystkie nasze pytania udzielono jednak konkretnej odpowiedzi.
Inne z kategorii
Mają być bezpieczni każdego dnia! W Bydgoszczy przypomniano, jak uniknąć tragedii na drodze
Na odpowiedzi Miejskich Wodociągów i Kanalizacji czekaliśmy kilka tygodni. Pytaliśmy przede wszystkim o skutki ulewy z nocy z 30 czerwca na 1 lipca, działanie zbiorników retencyjnych, zalania w centrum miasta i w centrum handlowym Rondo, wpływ wysokiego poziomu Brdy oraz praktyczne znaczenie hasła „miasto-gąbka”. Z przesłanych informacji wynika, że ulewa była znacznie silniejsza, niż wskazywały pierwsze dostępne dane.
W sześć godzin spadł miesięczny deszcz
MWiK dysponuje siecią 20 deszczomierzy rozmieszczonych w różnych częściach Bydgoszczy. Największy opad zarejestrowano na Miedzyniu, przy skrzyżowaniu ulic Warzywnej i Zasobnej. W ciągu sześciu godzin spadło tam 78,9 mm deszczu, czyli niemal 79 litrów wody na każdy metr kwadratowy.
Nad większością dzielnic suma opadu wyniosła od 64,9 do 78,9 mm. Średnio było to 71,5 mm. Mniej padało jedynie w rejonie Fordonu, Brdyujścia, Łęgnowa i Zimnych Wód, gdzie zanotowano od 36,5 do 55,2 mm.
Dla porównania średnia miesięczna suma opadów w Bydgoszczy w miesiącach letnich wynosi około 70–80 mm. Oznacza to, że w ciągu jednej nocy spadło mniej więcej tyle wody, ile zazwyczaj przez cały miesiąc.
Według MWiK na części miasta zdarzenie miało charakter tzw. deszczu stuletniego, czyli opadu, którego prawdopodobieństwo wystąpienia określa się statystycznie na raz na sto lat. Nie oznacza to oczywiście, że podobna ulewa nie może powtórzyć się wcześniej — statystyka, jak wiadomo, nie prowadzi kalendarza.
Opad prawie dwukrotnie przekroczył założenia systemu
Bydgoska kanalizacja deszczowa i towarzyszące jej obiekty retencyjne nie są projektowane na przyjęcie dowolnej ilości wody. Dla centrum miasta przyjęto opad występujący statystycznie raz na dziesięć lat: 42,8 mm w ciągu dwóch godzin. Poza centrum podstawą projektowania jest opad pięcioletni: 35,5 mm w ciągu dwóch godzin.
Ulewa z przełomu czerwca i lipca przekroczyła – według spółki – założenia projektowe systemu retencji niemal dwukrotnie pod względem ilości wody, którą musiały przyjąć kanały i zbiorniki.
Przy tak silnym deszczu kanały mogą wypełnić się już w pierwszej godzinie. Wówczas woda, której nie są w stanie natychmiast odebrać wpusty i przewody, zaczyna płynąć powierzchnią ulic, chodników i podwórek.
Zbiorniki były przygotowane. Jedenaście wypełniło się całkowicie
MWiK zapewnia, że przed ulewą zbiorniki miały wolną pojemność i były przygotowane do przejęcia wody. Wiele z nich podczas opadów wypełniło się jednak całkowicie. Dotyczyło to między innymi zbiorników przy ulicach Szubińskiej, Stawowej i Lotników, Kolbego, Słowackiego oraz u zbiegu Mickiewicza i Gdańskiej.
Spośród 34 monitorowanych obiektów:
-
28 wypełniło się co najmniej w 40 proc.,
-
17 osiągnęło napełnienie wynoszące 80 proc. lub więcej,
-
11 zostało wypełnionych w 100 proc.
Żaden z monitorowanych zbiorników nie pozostał pusty.
MWiK podaje, że podczas dwóch ostatnich intensywnych opadów system zatrzymał łącznie 11 940 metrów sześciennych wody, czyli prawie 12 milionów litrów. W odpowiedzi nie wyodrębniono jednak, jaka dokładnie część tej objętości przypadała na ulewę z przełomu czerwca i lipca. Wiadomo natomiast, że podczas kolejnego opadu, 18 lipca, zbiorniki przejęły ponad 6 tys. metrów sześciennych.
Zdaniem spółki bez istniejącej retencji skala zalań ulic i posesji byłaby znacznie większa.
Dlaczego zatem woda zalała ulice i budynki?
MWiK wyjaśnia, że nawet wolny zbiornik nie pomoże, jeżeli woda nie zdąży do niego dopłynąć. Podczas opadu nawalnego deszcz spływa po ulicach, parkingach, chodnikach, a nawet po nasyconych wodą terenach zielonych. Kieruje się do najniżej położonych miejsc, często omijając wpusty lub przepływając nad nimi.
Same kratki ściekowe mają ograniczoną przepustowość. Jeżeli w ciągu kilkunastu minut spada ogromna ilość wody, stają się – jak określiło to MWiK – „wąskim gardłem” całego systemu. Problem szczególnie wyraźnie występuje na ulicach o dużym nachyleniu.
Dodatkową trudnością jest historyczna zabudowa centrum. Znajdująca się tam infrastruktura była projektowana dla innych warunków klimatycznych i mniejszej intensywności zabudowy.
Spółka zwraca również uwagę na instalacje znajdujące się na prywatnych posesjach. Właściciele i zarządcy budynków odpowiadają między innymi za drożność własnych odwodnień oraz zabezpieczenia przed cofaniem się wody, takie jak zawory przeciwzalewowe. Problemem mogą być także nieprawidłowe podłączenia instalacji deszczowych do kanalizacji sanitarnej, która nie jest przystosowana do odbierania dużej ilości deszczówki.
MWiK nie przedstawiło natomiast szczegółowej analizy przyczyn zalania parkingu podziemnego centrum handlowego Rondo ani innych konkretnych obiektów, o które pytaliśmy. Spółka zapowiada, że zagadnienia te zostaną opisane w przygotowywanym raporcie dotyczącym rozproszonej retencji w Bydgoszczy.
Brda mogła utrudniać odpływ
Podwyższony poziom Brdy – jak wyjaśnia MWiK – nie był bezpośrednią przyczyną powierzchniowych zalań, ale mógł utrudniać odbieranie deszczówki.
Część wylotów kanalizacji deszczowej znajduje się wówczas pod powierzchnią rzeki. Może dochodzić do cofki, podczas której woda z Brdy częściowo wypełnia kanał i zmniejsza jego wolną pojemność.
W takich miejscach stosowane są klapy i zawory zwrotne. Jeden z zaworów typu WaStop znajduje się między innymi przy wylocie w rejonie ulicy Grodzkiej. Ma on zapobiegać wypełnianiu kanału wodą rzeczną.
„Miasto-gąbka” nie jest obietnicą, że zalań nie będzie
MWiK wyraźnie zastrzega, że idea „miasta-gąbki” nie oznacza całkowitego wyeliminowania podtopień. Zadaniem retencji jest zatrzymanie części deszczówki, zmniejszenie głębokości i zasięgu zalań oraz skrócenie czasu, przez jaki woda utrzymuje się na ulicach.
Spółka podaje, że wykonane dotąd inwestycje objęły około 60 proc. obszarów wymagających poprawy systemu odprowadzania wód. Pozostałe 40 proc. nadal czeka na kolejne przedsięwzięcia.
Obecnie trwa realizacja drugiego etapu projektu „Bydgoszcz zielono-niebieska”. Z 60 zadań projektowych 46 jest już w realizacji, a w lipcu rozstrzygnięto przetarg dotyczący kolejnych ośmiu. Całość ma zostać ukończona do grudnia 2027 roku.
Plan obejmuje między innymi budowę 35 zbiorników o łącznej pojemności około 15 tys. metrów sześciennych, 23 komór oczyszczania deszczówki, systemów podlewania zieleni oraz wykorzystanie wody opadowej do zasilania fontanny przed Filharmonią Pomorską, spłukiwania toalet przy Wałach Jagiellońskich i uzupełniania stawów w Dolinie Pięciu Stawów.
Kto odpowiada za kratki ściekowe?
MWiK podkreśla, że nie odpowiada za wszystkie elementy odwodnienia ulic. Utrzymanie czystości wpustów i prowadzących do nich przykanalików należy do Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.
Wodociągi zajmują się natomiast miejską siecią kanalizacji deszczowej, liczącą prawie 520 kilometrów, jej monitoringiem, oceną stanu technicznego oraz czyszczeniem kanałów w ramach przeglądów i napraw.
Po intensywnych opadach kontrolowane są między innymi wyloty do rzeki, kraty zabezpieczające oraz poziom napełnienia studni. Zgłoszenia dotyczące niedrożnych ulicznych wpustów MWiK przekazuje do zarządcy drogi.
Inwestycje deszczowe nie są finansowane z rachunków za wodę
Spółka odpowiada również na pytanie o koszty. Jak zapewnia, taryfy za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków sanitarnych nie finansują inwestycji dotyczących kanalizacji deszczowej. Przepisy zabraniają pokrywania kosztów jednej działalności wpływami z innej.
W 2026 roku cena za odprowadzanie wód opadowych do miejskiej sieci wynosi 6,37 zł netto, czyli 6,88 zł brutto za metr sześcienny. Opłata pokrywa utrzymanie, przeglądy, remonty i modernizację kanalizacji deszczowej. Jej wysokość ustala Rada Miasta na podstawie wniosku przygotowanego przez MWiK.
Pytania, które pozostały
Odpowiedź MWiK zawiera dużo danych, ale jednocześnie pozostawia kilka istotnych niewiadomych.
Po pierwsze, nie jest jasne, ile wody zbiorniki zatrzymały podczas każdej z dwóch lipcowych ulew. W jednym miejscu spółka pisze o około 12 tys. metrów sześciennych przyjętych podczas ulewy z przełomu czerwca i lipca, w innym – o 11 940 metrach sześciennych zretencjonowanych łącznie podczas dwóch zdarzeń.
Po drugie, MWiK nie wyjaśniło konkretnych przyczyn zalania parkingu podziemnego centrum handlowego Rondo. Nadal nie wiadomo, czy zawiodła instalacja obiektu, doszło do przeciążenia miejskiej sieci, cofnięcia się wody czy napływu powierzchniowego.
Nie wiemy również:
-
czy któryś z całkowicie wypełnionych zbiorników przelał się albo uruchomił upust awaryjny;
-
które kanały zostały wypełnione już w pierwszej godzinie opadu;
-
gdzie cofka od strony Brdy rzeczywiście ograniczyła możliwości kanalizacji;
-
czy po ulewie stwierdzono niedrożne lub zanieczyszczone wpusty uliczne;
-
co dokładnie oznacza informacja, że inwestycjami objęto 60 proc. obszarów wymagających poprawy;
-
jak zachowałby się system po zakończeniu wszystkich inwestycji, gdyby ponownie wystąpiła ulewa o takiej samej sile.
MWiK zapowiada kompleksowy raport dotyczący rozproszonej retencji. Jego publikacja powinna pozwolić ocenić nie tylko to, ile wody zatrzymały zbiorniki, ale także gdzie system zadziałał prawidłowo, gdzie osiągnął granice swoich możliwości, a gdzie problem mógł wynikać z błędów lub zaniedbań.