Plan ogólny Bydgoszczy przyjęty. Spór o Remondis, mieszkania i wysokość zabudowy
fot. screen
Radni Bydgoszczy uchwalili plan ogólny miasta, który w przyszłości będzie kluczowym dokumentem przy ustalaniu zasad zabudowy. Dyskusja była jednak burzliwa. Jednym z głównych punktów sporu okazał się teren przy ul. Inwalidów, gdzie działa zakład Remondisu. Radni rozmawiali też m.in. o strefach infrastrukturalnych, wysokości budynków i polityce mieszkaniowej miasta.
Inne z kategorii
Smoki nad Bydgoszczą. Jubileuszowa „Pozytywka” zamieni miasto w krainę baśni
Nowa poradnia w Szpitalu Klinicznym Politechniki Bydgoskiej. Są już terminy na wrzesień
Remondis: konflikt o teren przy Inwalidów
Podczas sesji przedstawiciele Remondisu przekonywali, że przyjęte zapisy mogą w przyszłości zagrozić działalności zakładu przetwarzania odpadów przy ul. Inwalidów. Obecnie teren ten ma zostać przeznaczony przede wszystkim pod funkcje mieszkaniowe i usługowe, a nie produkcyjne.
Firma od lat jest przedmiotem skarg części mieszkańców, którzy narzekają przede wszystkim na uciążliwe zapachy. Przedstawiciele Remondisu wskazywali jednak, że przyjęcie planu w obecnym kształcie może oznaczać problemy nie tylko dla ich zakładu, ale również dla innych przedsiębiorstw działających w tej części miasta.
Głosując za planem, staniecie Państwo przeciw przedsiębiorcom – przekonywała Małgorzata Gotowska z zarządu Remondisu.
Jej zdaniem nie uwzględniono postulatów dotyczących utworzenia przy ul. Inwalidów strefy infrastrukturalnej.
Pracownicy firmy pojawili się na sesji z transparentami „Plan ogólny likwiduje miejsca pracy”.
Przedsiębiorstwa czy mieszkania?
Spór o Remondis stał się częścią szerszej dyskusji o tym, gdzie w Bydgoszczy powinny znajdować się tereny przemysłowe i industrialne, a gdzie należy rozwijać mieszkalnictwo. Radni zwracali uwagę, że plan ogólny będzie miał wpływ na kierunek rozwoju miasta na kolejne lata.
W debacie pojawił się również temat wysokości nowej zabudowy. Szczególną uwagę poświęcono m.in. górnemu Tarasowi Fordonu. Po uwagach mieszkańców zrezygnowano tam z możliwości wznoszenia wysokich bloków.
Spór o mieszkania i deweloperów
Nie zabrakło również politycznego sporu o to, jak powinna wyglądać polityka mieszkaniowa Bydgoszczy. Prezydent Rafał Bruski argumentował, że nowe mieszkania są potrzebne, a ich powstawanie jest odpowiedzią na zapotrzebowanie Bydgoszczan.
W trakcie dyskusji pojawiały się jednak sugestie, że działania prezydenta w większym stopniu odpowiadają interesom deweloperów niż potrzebom mieszkańców. Bruski odpowiadał, że skoro w mieście potrzebne są mieszkania, trzeba wskazać tereny, na których mogą powstawać.
Radni Bydgoskiej Prawicy zwracali natomiast uwagę, że samo zwiększanie liczby mieszkań nie rozwiązuje problemu dostępności lokali. Ich zdaniem większy nacisk powinien być położony na mieszkania komunalne, a nie wyłącznie na lokale budowane przez deweloperów, których ceny mogą być poza zasięgiem wielu rodzin.
Bydgoska Prawica z poprawkami
Do dokumentu zgłoszono około 20 tys. uwag. Część z nich została uwzględniona. Przykładem jest teren przy ul. Orląt Lwowskich w Fordonie, który ma zachować funkcję zieloną, z możliwością wykorzystania go na targowisko, zamiast przeznaczenia pod kolejny market.
Swoje poprawki zgłosiła również Bydgoska Prawica. Klub przedstawił szereg propozycji dotyczących zapisów planu, w tym kwestii związanych z przeznaczeniem poszczególnych terenów i zasadami zabudowy.
Plan będzie podstawą kolejnych decyzji
Przyjęcie planu ogólnego jest istotne, ponieważ dokument wyznacza ramy dla przyszłego zagospodarowania miasta. Na jego podstawie będą później kształtowane miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego oraz decyzje dotyczące warunków zabudowy.
Ostatecznie radni przyjęli plan, mimo sprzeciwów i licznych uwag zgłaszanych podczas prac nad dokumentem. Pojawiły się także głosy, krytykujące sam przebieg konsultacji społecznych do planu ogólnego. Część radnych zwracała uwagę na ograniczone możlwości rozmów (zorganizowano zaledwie jedno spotkanie otwarte, a społecznikom odmówiono głosu na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, zwołanej wcześniej właśnie w tej sprawie).
Radni pozostawili mandat Katarzyny Zaczek
Podczas tej samej sesji radni zajęli się także sprawą mandatu Katarzyny Zaczek z Bydgoskiej Prawicy. Pojawił się wniosek o jego wygaszenie, uzasadniany m.in. częstymi nieobecnościami radnej na sesjach oraz zarzutami, że mieszka w Warszawie.
Radna tłumaczyła swoją absencję problemami zdrowotnymi. Jednocześnie wskazywano, że jej praca w stolicy sama w sobie nie oznacza utraty prawa do sprawowania mandatu w bydgoskiej radzie. Ostatecznie radni nie zdecydowali o jego wygaszeniu.