Była dyrektor MPU alarmuje: miasto podniesie wartość gruntów, ale nic na tym nie zarobi
fot. Facebook
Anna Rembowicz-Dziekciowska ostro krytykuje projekt planu ogólnego Bydgoszczy. Jej zdaniem przyjęte rozwiązania zwiększą wartość wielu nieruchomości i możliwości inwestycyjne deweloperów, natomiast koszty rozbudowy miejskiej infrastruktury poniosą mieszkańcy.
Inne z kategorii
Nie żyje ks. infułat Stanisław Kotowski, proboszcz bydgoskiej katedry
Nowy sprzęt dla serc pacjentów Szpitala Klinicznego PBŚ. Inwestycja za ponad 20 miliony złotych
Była wieloletnia dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej poinformowała, że do tej pory nie otrzymała odpowiedzi na przesłaną 6 lipca prośbę o ponowne przeanalizowanie finansowych skutków uchwalenia planu ogólnego.
Jak przekonuje, projekt dopuszcza parametry zabudowy znacznie przekraczające potrzeby wynikające z prognoz demograficznych. W około 130 rozrzuconych po mieście strefach ma być możliwa zabudowa wielorodzinna o wysokości 40 metrów, czyli około 13 kondygnacji, a w niektórych miejscach nawet wyższa.
Rembowicz-Dziekciowska zwraca uwagę na finansowy paradoks. Gdy wzrost możliwości zabudowy następuje w planie miejscowym, gmina może – pod określonymi warunkami – pobrać opłatę planistyczną wynoszącą do 30 proc. wzrostu wartości nieruchomości. Jeżeli jednak wartość gruntu podnosi się wskutek ustaleń planu ogólnego, miasto nie ma analogicznej podstawy do naliczenia takiej opłaty.
W jej ocenie skorzystają na tym przede wszystkim właściciele gruntów, pośrednicy i deweloperzy. Miasto natomiast będzie musiało ponosić koszty rozbudowy dróg, sieci wodociągowych i kanalizacyjnych, szkół oraz pozostałej infrastruktury potrzebnej dla nowych osiedli.
„To nie jest plan, to całkowite oddanie inicjatywy inwestorom” – podsumowuje była dyrektor MPU. Jej pełny wpis publikujemy poniżej.