Bydgoszcz z wysoką i intensywną zabudową? Anna Rembowicz-Dziekciowska krytykuje kierunek rozwoju miasta
fot. wikimedia
Czy sposobem na zatrzymanie spadku liczby mieszkańców Bydgoszczy jest dopuszczenie wyższej i bardziej intensywnej zabudowy? Architekt, była dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, Anna Rembowicz-Dziekciowska uważa, że nie. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie krytykuje projekt planu ogólnego miasta i przekonuje, że o atrakcyjności Bydgoszczy powinny decydować przede wszystkim jakość życia, dostęp do zieleni, usług publicznych i dobrze płatnej pracy.
Inne z kategorii
Mają być bezpieczni każdego dnia! W Bydgoszczy przypomniano, jak uniknąć tragedii na drodze
Firmy apelują do władz Bydgoszczy. Obawiają się skutków nowego planu ogólnego
Krytyka projektu planu ogólnego
Anna Rembowicz-Dziekciowska odniosła się do projektu planu ogólnego Bydgoszczy, który ma trafić pod obrady Rady Miasta. Jej zdaniem dokument, poza niewielkimi korektami, zachował wcześniejsze założenia i wpisuje się w nową – jak ją określa – filozofię rozwoju miasta, zakładającą wysoką i intensywną zabudowę oraz większe otwarcie na potrzeby inwestorów.
Autorka wpisu ocenia, że taki kierunek stanowi odejście od prowadzonej przez poprzednie lata polityki przestrzennej, w której – według niej – obok interesów inwestorów większą wagę przywiązywano do ładu przestrzennego, historycznej tkanki miasta, bezpieczeństwa mieszkańców, dostępu do zieleni oraz jakości zamieszkania.
Spór o wysoką zabudowę
Jednym z głównych punktów krytyki są możliwości lokalizowania wysokiej zabudowy mieszkaniowej. Rembowicz-Dziekciowska wskazuje, że projekt przewiduje około 130 stref, w których możliwe byłyby budynki o wysokości 40 metrów lub większej, czyli odpowiadającej mniej więcej 13 kondygnacjom.
Jej zdaniem pozostawienie inwestorom szerokiego wyboru miejsc pod tego rodzaju zabudowę nie jest właściwą odpowiedzią na problem depopulacji Bydgoszczy.
Drogą do zatrzymania spadku populacji nie jest budowanie wysoko i intensywnie, gdzie popadnie – przekonuje w swoim wpisie.
Co może zatrzymać mieszkańców w Bydgoszczy?
Zdaniem Rembowicz-Dziekciowskiej miasto powinno koncentrować się nie tyle na zwiększaniu intensywności zabudowy, ile na tworzeniu warunków, które zachęcą mieszkańców do pozostania w Bydgoszczy.
Wśród najważniejszych kwestii wymienia dobrze płatne miejsca pracy, wysoki poziom edukacji, dostęp do opieki medycznej, ochronę historycznego charakteru miasta oraz dalsze otwieranie Bydgoszczy na rzeki. Zwraca też uwagę na potrzebę tworzenia zielonych przestrzeni publicznych, harmonijnego rozwoju poszczególnych części miasta, dostępu do infrastruktury społecznej i terenów zieleni.
Według niej właśnie jakość codziennego życia, a nie sama liczba nowych mieszkań, może mieć większe znaczenie dla decyzji ludzi o pozostaniu w mieście.
Jelitkowo jako punkt odniesienia
W swoim wpisie Rembowicz-Dziekciowska przywołuje także przykład Gdańska, a konkretnie zabudowy w Jelitkowie. Wskazuje ją jako model rozwoju bliższy jej wizji miasta – mniej intensywny i oparty na innych proporcjach między zabudową a otoczeniem.
Jak zaznacza, nie oczekuje przeniesienia takich standardów wprost do Bydgoszczy, ale zdecydowanie bliższy jest jej taki sposób kształtowania przestrzeni niż wizja wielu wysokich budynków rozproszonych po różnych częściach miasta.
Jako symbol kierunku, którego chciałaby uniknąć, wskazuje zabudowę w stylu Nordic Astrum.