Gralik o milknących dzwonach w Bydgoszczy. Kontrowersje wokół norm hałasu
W Bydgoszczy toczy się ciekawa dyskusja na temat dzwonów, która zyskała uwagę zarówno mieszkańców, jak i urzędników.
Inne z kategorii
Odeszła Aleksandra Gulbinowicz-Kotowska: Bydgoszcz żegna wybitną edukatorkę
Ponad 22 mln zł dla dzieci w regionie na nowe wyprawki szkolne
Kłopotliwe pismo dla parafii
Radny Jędrzej Gralik zwrócił uwagę na problem, który dotyka bydgoskie parafie, a o którym szeroko już pisaliśmy. Chodzi o urzędnicze pisma, z których wynika, że dźwięk kościelnych dzwonów może prowadzić do kar pieniężnych. Otrzymane przez proboszcza parafii św. Trójcy pismo sugeruje, że zgłoszenie przekroczenia norm hałasu może skutkować zakazem używania dzwonów. Podobne sytuacje dotyczą kościoła pw. św. Wojciecha oraz parafii pw. Urszuli Ledóchowskiej, gdzie za używanie dzwonów trzeba płacić 800 zł dziennie.
"Dla pracowników Ratusza jest to sprawa oczywista, jednak szary Kowalski będzie przypisywał winę 'katowi' a nie 'sędziemu'" — pisze Gralik.
Przepisy wymagają zmiany
Problemem, jak zauważa radny, jest interpretowanie dźwięku dzwonów jako hałasu przemysłowego, co wymaga interwencji na poziomie ustawowym. Gralik zaznacza, że wymagałoby to zmian w prawie, na co radni mogą jedynie apelować i zbierać podpisy, lecz bez udziału parlamentarzystów zmiana nie nastąpi.
Radny podkreśla też, że zmiany kulturowe wpływają na podejście mieszkańców do tradycyjnych dźwięków. Mówi o osobach, które przeprowadzają się w pobliże kościołów lub na wieś, a później narzekają na dzwony czy zapach obornika.
"Szczerze to żal mi urzędników, którzy muszą się zajmować tą sprawą... Zdaję sobie sprawę, że to dla nich żadna przyjemność."
Gralik wyraził nadzieję, że w przyszłości nie dojdzie do sytuacji, w której mieszkańcy będą skarżyć się na hałas z placów zabaw czy imprez okolicznościowych.