Historia 23 sty 10:28 | Krzysztof Drozdowski
Wyzwolenie bydgoskiego lotniska - prawda czy mit? [KARTKA Z KALENDARZA]

fot. archiwum autora

Mija kolejna rocznica wyzwolenia Bydgoszczy spod okupacji niemieckiej. Kolejny raz podniosą się głosy czy było to wyzwolenie czy tylko zmiana okupanta. Niewątpliwie i jedni i drudzy mają swoje racje.

23 stycznia 1945 był już trzecim dniem walk o miasto. Armia Czerwona po okrążeniu miasta zbliżała się od zachodu do bydgoskiego lotniska. 

Przez wiele lat po wojnie byliśmy karmieni opowieściami jak to grupa młodych konspiratorów ulicą Szubińską szła w kierunku lotniska po drodze zbierając porzuconą przez Niemców broń w tym karabiny maszynowe. Na lotnisku wdali się w zażartą walkę z niemiecką obsadą lotniska. Nie odnosząc żadnych strat grupa przejęła lotnisko, wywiesiła biało czerwoną flagę uszytą przez matkę jednego z konspiratorów. Wszystkie hangary zostały zabezpieczone wraz z pozostawionymi niemieckimi samolotami oraz zapasami. Jak się później przekonamy ta wersja nie w pełni pokrywa się z prawdą. Sami konspiratorzy mieli nawet problem z ustaleniem czyja matka uszyła flagę ! Według jednej wersji uszyła ją matka Zbyszka Kaczmarka, a według wersji Zbyszka Kubisa flaga wraz z opaskami została uszyta przez matkę Henryka Koseckiego.

Akcja opanowania lotniska nosiła kryptonim „Alicja”. 

Gdy w 1945 roku Niemcy opuścili Bydgoszcz to wszyscy pracownicy udawali się do swoich fabryk, aby zabezpieczyć sprzęt i mienie dla wolnej Polski. Wtedy też „Balbo” – czyli Benedykt Dąbrowski- skrzyknął swoją grupę Konspiracyjnej Szkoły dla Małoletnich Lotnictwa. Poszliśmy na lotnisko, tam znalazłem kożuch do ubrania. Zaczęliśmy pełnić służbę wartowniczą. Baby zaczęły przylatywać, bo każdy chciał coś skubnąć. Tu była przecież kuchnia i kasyno oficerskie. Chleba nie można było dostać od kilku dni więc jak kobieta miała dzieci to starała się zdobyć coś do jedzenia. My też mieliśmy wielką wyżerkę

- relacjonował długo po wojnie Henryk Kosecki, jeden z uczestników zajęcia lotniska.

fot. Benedykt Dąbrowski

 

Weszliśmy na lotnisko, poszła nas tam cała gromada z Dąbrowskim, to taki przedwojenny pilot. Tam pełniliśmy służbę wartowniczą. Regina Kosecka uszyła sztandar biało czerwony, oraz biało czerwone opaski na rękę. Gdy byliśmy na lotnisku to na 3 dzień na skraju lasu widziałem kilku Niemców, którzy przez lornetkę nas obserwowali, ale że widzieli że się kręcą nasze posterunki to się wycofali

- opowiadał Zbyszek Kubis, który pow ojnie organizował odczyty na temat dokonań Konspiracyjnej Szkoły Małoletnich Lotnictwa.

Niemiecka obsada lotniska opuściła Bydgoszcz 22 stycznia, czyli dzień wcześniej. Wycofała się z miasta ulicą Grunwaldzką. Polska młodzież weszła na lotnisko i objęła na nim warty. Pełniła je do momentu wejsćia na teren lotniska radzieckiego oddziału. Taka jest prawda o akcji „Alicja”. 

 

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.