Komunikacja Dzisiaj 13:08 | Redaktor
Chaos komunikacyjny po meczu w Bydgoszczy? Mieszkańcy oburzeni, urzędnicy tłumaczą

fot. Facebook ZDMiKP

Mecz półfinałowy Pucharu Polski w Bydgoszczy, który odbył się 8 kwietnia, oprócz sportowego święta przyniósł komunikacyjny paraliż w rejonie Dworca Głównego. Mieszkańcy mówią o chaosie i braku informacji, urzędnicy wskazują na dynamiczne decyzje policji.

Zmiany tras i brak informacji

Mecz  Zawisza Bydgoszcz-Górnik Zabrze wywołał nie tylko sportowe emocje, ale i poważne problemy komunikacyjne w centrum miasta. Szczególnie trudna sytuacja panowała w rejonie Dworca Głównego.

Według relacji pasażerów zmiany tras dotknęły w godzinach szczytu liczne linie autobusowe (m.in. 54, 57, 67, 71, 77, 79, 80) oraz tramwajowe (5, 8, 9). Problemem miał być nie tylko zakres utrudnień, ale przede wszystkim brak czytelnej i bieżącej informacji. W efekcie wielu pasażerów – w tym podróżni PKP – miało trudności z powrotem do domów.

Zarzuty wobec organizatora transportu

Krytyka dotyczy również koordynacji działań. Jak wskazują mieszkańcy, to służby nadzoru ruchu operatora komunikacji miejskiej (MZK) miały na bieżąco „ratować” sytuację, przygotowując szczegółowe komunikaty, których – ich zdaniem – zabrakło ze strony organizatora transportu.

Wśród zarzutów pojawia się także pominięcie jednej z linii w oficjalnych komunikatach, co dodatkowo spotęgowało dezorientację pasażerów.

Urzędnicy: decyzje podejmowała policja

Do sprawy odniosła się rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, Katarzyna Muszyńska. Jak podkreśliła, informacja o możliwych utrudnieniach została opublikowana na stronie internetowej kilka dni wcześniej, a komunikaty były wyświetlane na tablicach elektronicznych przy przystankach.

Jednocześnie zaznaczono, że kluczowe decyzje dotyczące organizacji ruchu – zarówno przed meczem, jak i po jego zakończeniu – podejmowała policja. Miały one charakter dynamiczny i wynikały z bieżącej oceny sytuacji, w tym liczby kibiców przyjezdnych.

Spór o przygotowanie miasta

Zamknięcie ulicy przed Dworcem Głównym nastąpiło właśnie decyzją policji, a w przypadku nagłych zmian to kontrolerzy ruchu operatora kierowali pojazdy na trasy alternatywne, przekazując informacje do dyspozytorów.

Sprawa budzi jednak pytania o przygotowanie miasta na obsługę imprez masowych. Dla wielu mieszkańców sytuacja, w której główny węzeł przesiadkowy zostaje praktycznie odcięty bez wyraźnego uprzedzenia, pozostaje trudna do zaakceptowania. Mieszkańcy zwracali też uwagę, że komunikaty ZDMiKP były zbyt zdawkowe - brakowało m.in. informacji o czasie trwania utrudnień i godzinie ich rozpoczęcia. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->