Drogowcy przyznają, że zdarzają się błędy i przepraszają
Zjecie ilustracyjne/fot. Anna Kopeć
Na internetowej stronie Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy ukazał się przedziwny tekst pt. „Awersja”. Czytamy w nim, m.in. „Warto zatem w szumie komunikacyjnym, uwydatnić, że szanowaliśmy i szanujemy Mieszkańców, natomiast nie zawsze jesteśmy w stanie spełnić wszystkie, indywidualne oczekiwania”.
Inne z kategorii
Kolejne zmiany w bydgoskiej komunikacji miejskiej! Rusza remont torowiska na Rondzie Fordońskim
Kolejne zmiany dla bydgoskich kierowców. Znika tymczasowe rondo przy Kamiennej
Ponieważ problemy drogowe Bydgoszczy uważamy za bardzo istotny społecznie temat, przytaczamy tekst w całości:
Każdego roku przeprowadzamy przeglądy infrastruktury, znajdującej się w naszym utrzymaniu.
To m.in. setki kilometrów jezdni, chodników. Ścieżki rowerowe. Tysiące znaków pionowych i poziomych. Blisko 180 sygnalizacji świetlnych z przeszło tysiącem sygnalizatorów. Do tego oświetlenie uliczne (11 tysięcy latarni) oraz (17 tysięcy latarni operatora energetycznego, za utrzymanie, których płacimy).
Wyliczając dalej, to ponad sto obiektów mostowych, w tym kładki dla pieszych. Pół tysiąca wiat przystankowych. I wiele, wiele innych konstrukcji, powiązanych z ruchem ulicznym, strefą płatnego parkowania, komunikacją.
Do wszystkiego należy dodać budowy, jak np. obecnie linii tramwajowej w ulicy Kujawskiej, czy budowa ulicy Grunwaldzkiej od ronda Maczka do węzła drogowego w Pawłówku, a to jedynie te najbardziej spektakularne. Pozostaje jeszcze mnóstwo innych, które dla lokalnych społeczności Naszego Miasta mają równie ważne znaczenie, jak dwie wspomniane wcześniej.
Naszą pracę widać każdego dnia i na każdym kroku. Z jej efektów, korzystają tysiące Mieszkańców. Nawet o tym nie myślą i właśnie o to chodzi. Nie ważne, że ktoś w środku nocy, zimą uruchamia setki ludzi, którzy ruszają w miasto, żeby posypać jezdnie, czy odśnieżyć chodniki, bo po prostu tak powinno być. Podobnie w przypadku remontów, czy budów.
Wbrew pozorom, ludzie pracujący w ZDMiKP także korzystają z sieci dróg, komunikacji miejskiej, ścieżek rowerowych. Chętnie krytykowanych, Inteligentnych Systemów Transportowych, które dzisiaj umożliwiają przejazd samochodem przez centrum Bydgoszczy m.in. w godzinach szczytu, nie bacząc na stale rosnący tzw. „wskaźnik motoryzacji", czyli ponad 600 aut na 1 000 mieszkańców. Pod tym względem wyprzedzają nas tylko Warszawa z wynikiem 960 na 1 000 oraz Wrocław i Poznań z liczbą ponad 800 na 1 000 osób. W efekcie znajdujemy się w gronie miast europejskich, w których poruszanie aut jest możliwe dzięki sterowaniu sygnalizacją świetlną w zależności od rejestrowanego natężenia ruchu.
Rozbudowując szlaki komunikacji miejskiej w samym centrum, nie mamy możliwości utrzymania przepustowości ruchu na tym samym poziomie, co przed budową. Warto zwrócić uwagę, że wykonawcy prowadząc prace, nie zamykają ulic i budują pod ruchem. Przykład stanowią Kujawska, czy Grunwaldzka.
Jednak wszystko sprawia, że to, co można powiązać z zarządem dróg miejskich, stanowi najłatwiejszy kąsek dla piszących cenzorów i anonimowych komentatorów. W efekcie, płynąca szerokim strumieniem awersja i krytyka wszystkiego, co ma i nie ma szyldu z pomarańczową „zetką”.
Rzetelna informacja, już dawno straciła na wartości. Recenzenci i tzw. znawcy tematu coraz częściej chodzą na skróty. Wszystko, co dzieje się na bydgoskich drogach, włącznie z nieprzestrzeganiem oznakowania i przepisów ruchu drogowego jest dzisiaj powiązane z ZDMiKP.
Warto zatem w szumie komunikacyjnym, uwydatnić, że szanowaliśmy i szanujemy Mieszkańców, natomiast nie zawsze jesteśmy w stanie spełnić wszystkie, indywidualne oczekiwania. Zdarzają się błędy, za które otwarcie przepraszamy, nawet jeżeli wina leży po stronie wykonawcy. Nigdy nie działaliśmy i nie działamy na szkodę. Wbrew rozpowszechnianemu stereotypowi jesteśmy po to, żeby słuchać i szukać wspólnych rozwiązań, przecież wszyscy żyjemy w Bydgoszczy.