Kultura Dzisiaj 17:32 | Jolanta Fischer
[KADR TYGODNIKA] Czy rap może być poezją? Skor i muzyczny teatr „Saikopoe”

Rap nie musi opierać się na prostym refrenie, dosadnym języku i opowieściach z ulicy. Może przypominać poezję mówioną, a nawet przedstawienie teatralne rozpisane na sceny i akty. Taką drogą podąża Skor, którego twórczości Jolanta Fischer przygląda się w najnowszym wideofelietonie Tygodnika Bydgoskiego.

Granica między muzyką a literaturą nigdy nie była szczelna. Poezja od swoich początków łączyła słowo z rytmem. Pieśń przez wieki pozostawała jednym z jej naturalnych sposobów istnienia. Rap, choć wyrósł w zupełnie innych warunkach, również wykorzystuje rytm, metaforę i siłę wypowiadanego słowa.

Nie każdy rapowy utwór zasługuje oczywiście na miano poezji. Samo ułożenie rymów na podkładzie jeszcze jej nie tworzy. Twórczość gdańskiego artysty występującego pod pseudonimem Skor pokazuje jednak, że rap może stać się narzędziem opisywania bardzo złożonych emocji.

Więcej literatury niż radiowego refrenu

Skor, czyli Jakub Ośrodek, działa na polskiej scenie od przełomu lat 90. i 2000. Wcześniej współtworzył skład SumaStyli, między innymi z Buką i Matim. Pozostał jednak artystą kojarzonym bardziej z ambitnym muzycznym podziemiem niż z głównym nurtem.

Sam pisze swoje teksty. Chętnie sięga po metafory, obrazy przypominające sny oraz zagadnienia związane z psychologią. Interesują go wewnętrzne konflikty, pamięć, strata, samotność i trudna potrzeba bycia zaakceptowanym.

Łatwo wpadający w ucho refren nie stanowi tutaj najważniejszej części utworu. Słuchacz otrzymuje raczej zaproszenie do wejścia w emocjonalny labirynt. Nie zawsze jest to podróż przyjemna. Zazwyczaj okazuje się jednak szczera i zmusza do zatrzymania się nad słowami.

Twórczość Skora nie jest całkowicie równa. Obok kompozycji bardzo mocnych pojawiają się utwory słabsze i bardziej dosadne. Wulgarność nie stanowi jednak podstawowego środka wyrazu. Najważniejsza pozostaje warstwa literacka.

„Saikopoe” jak przedstawienie teatralne

Najnowszy projekt Skora nosi tytuł „Saikopoe”. Nie jest klasycznym albumem opublikowanym w całości jednego dnia. To cykl rozwijany od stycznia 2026 roku. Kolejne nagrania ukazują się zgodnie z rytmem pracy i możliwościami artysty.

Całość została pomyślana jak spektakl. Poszczególne utwory są nazywane scenami, natomiast większe części projektu – aktami. Każdej kompozycji można słuchać oddzielnie. Dopiero właściwa kolejność odsłania jednak szerszą opowieść.

Muzyka, słowo i obraz tworzą jeden świat. Surrealistyczne teledyski, częściowo przygotowywane przy użyciu sztucznej inteligencji, przypominają sen albo niepokojące wspomnienie. Filmowe refreny i melancholijne partie instrumentalne rozszerzają tradycyjną formułę rapu.

Rozpaczliwa prośba o akceptację

Pierwszy akt „Saikopoe” obejmuje 15 scen. Zamyka go utwór „Pokochaj mnie”, który należy do najmocniejszych punktów projektu.

Bohater znajduje się pod presją ludzi próbujących narzucić mu właściwy – ich zdaniem – sposób życia. Społeczne oczekiwania przybierają niemal fizyczną postać. Człowieka trzeba poprawić, dostosować i zmusić do podążania wyznaczoną drogą.

Kulminacją utworu nie staje się jednak manifest buntu. Bohater przyznaje, że zawiódł otoczenie, a następnie prosi o przyjęcie go takim, jaki jest. Za sprzeciwem kryje się rozpaczliwe wołanie o miłość, której nie trzeba najpierw kupować spełnieniem cudzych warunków.

Pamięć, samotność i ulica lunatyków

Drugi akt projektu nadal powstaje. Wśród opublikowanych dotychczas utworów znalazły się między innymi „Lusterko”, „Poczytalność”, „Na ulicy lunatyków” oraz „Dobranoc”.

Skor pokazuje w nich ludzi obciążonych marzeniami, poczuciem winy i trudami codzienności. Przygląda się relacjom w świecie, w którym nawet miłość może zostać potraktowana jak produkt przeznaczony do wymiany. Jednocześnie odsłania własną wrażliwość, emocje i skrupuły.

Podobne motywy pojawiały się już na wcześniejszym albumie „Azyl”. Jego głównym tematem była strata bliskiej osoby. Artysta prowadził słuchacza przez żałobę, gorycz i wspomnienia, szukając schronienia w muzyce i słowie.

Nie tylko dla miłośników hip-hopu

Twórczość Skora nie jest propozycją wyłącznie dla odbiorców dobrze znających polski hip-hop. Filmowe melodie, melancholijne aranżacje i przywiązanie do poetyckiego języka mogą zainteresować również miłośników muzyki alternatywnej, poezji śpiewanej oraz bardziej nastrojowej elektroniki.

Nie jest to muzyka lekka. Opowiada o depresji, samotności, stracie i emocjonalnym zagubieniu. Najlepiej słuchać jej w skupieniu, kiedy chcemy uporządkować własne myśli albo usłyszeć, jak ktoś inny nazywa uczucia, których sami nie potrafimy wyrazić.

Czy rap może zatem stać się poezją? Odpowiedź zależy nie od gatunkowej etykiety, lecz od jakości słowa i prawdy zawartej w opowieści.

O twórczości Skora, projekcie „Saikopoe” i jego najmocniejszych utworach Jolanta Fischer opowiada w wideofelietonie Tygodnika Bydgoskiego. Film zamieszczamy poniżej.

Jolanta Fischer

Jolanta Fischer Autor

Dziennikarz Tygodnika Bydgoskiego
-->