Kultura Dzisiaj 17:44 | Jolanta Fischer
Samotny człowiek w ciemnym lesie. Co kryje „Białość” Jona Fossego?

Fot. AI - ilustracyjne

Samochód grzęźnie na leśnej drodze. Zapada noc, zaczyna padać śnieg, a samotny mężczyzna rusza przed siebie, choć nie wie, dokąd zmierza. „Białość” Jona Fossego zaczyna się jak prosta opowieść o zagubieniu, lecz szybko zmienia się w niepokojącą podróż przez lęk, wspomnienia i metafizyczne znaki. O najnowszej książce norweskiego noblisty opowiada Jolanta Fischer.

Podróż, która nie ma celu

Bohater „Białości” wsiada do samochodu i rusza przed siebie. Nie ma wyraźnego celu ani konkretnego powodu, by jechać. W pewnym momencie skręca w leśną drogę, a jego samochód grzęźnie. Zamiast czekać na pomoc, opuszcza pojazd i rusza w głąb lasu.

Z pozoru jest to sytuacja, która mogłaby stać się początkiem zwyczajnej opowieści o niefortunnej wyprawie. U Jona Fossego nic nie pozostaje jednak zwyczajne. Ciemność, śnieg i pusty las stopniowo tracą swoje dosłowne znaczenie. Stają się obrazem samotności, zagubienia i pogłębiającego się kryzysu człowieka.

Bohater coraz częściej zadaje sobie pytanie, dlaczego wysiadł z samochodu i dlaczego wciąż idzie naprzód. Zdaje sobie przy tym sprawę, że prawdopodobnie nikt nie rozpocznie poszukiwań. Mieszka sam. Nawet gdyby ktoś zauważył jego nieobecność, nie wiedziałby, gdzie go szukać.

Zamknięty we własnych myślach

„Białość” nie jest książką opartą na wartkiej akcji. Najważniejsze wydarzenia rozgrywają się wewnątrz bohatera. Fosse prowadzi czytelnika przez jego powracające pytania, wątpliwości i urwane rozumowania.

Norweski pisarz ogranicza interpunkcję, wydłuża zdania i wielokrotnie powtarza te same sformułowania. Narracja przypomina strumień świadomości człowieka, który nie potrafi wyrwać się z pętli własnych myśli.

Czytelnik nie obserwuje więc zagubionego mężczyzny z bezpiecznej odległości. Zostaje niejako zamknięty razem z nim w ciemnym lesie i w jego umyśle. Powtarzalność języka może początkowo nużyć, ale pełni ważną funkcję. Pozwala odczuć dezorientację, bezradność i narastający lęk bohatera.

Nie poznajemy nawet jego imienia. Wiemy przede wszystkim, że jest sam. Ta samotność okazuje się jednym z najważniejszych kluczy do odczytania całej opowieści.

Las, z którego coraz trudniej wrócić

Im dalej bohater odchodzi od samochodu, tym bardziej traci orientację. Las może być odczytywany jako obraz jego psychicznego i duchowego kryzysu. Każdy kolejny krok oddala go od świata ludzi, poczucia bezpieczeństwa i możliwości powrotu.

Mężczyzna szuka domów i pomocy. Miejsca, które powinny dawać schronienie, pozostają jednak puste, zamknięte albo niedostępne. Świat innych ludzi istnieje gdzieś niedaleko, lecz bohater nie potrafi już do niego dotrzeć.

Nie wiadomo, czy rzeczywiście zabłądził tylko w lesie, czy może od dawna był zagubiony we własnym życiu. Fosse nie udziela jednoznacznych odpowiedzi. Zamiast wyjaśnień podsuwa czytelnikowi obrazy i symbole.

Światło bez łatwego pocieszenia

Jednym z najważniejszych momentów noweli jest pojawienie się świetlistej postaci. Nieznajomy nie tłumaczy, kim jest. Zapewnia jedynie, że nie podąża za bohaterem, lecz idzie razem z nim.

Na pytanie o imię odpowiada słowami: „Jestem tym, kim jestem”. Jest to oczywiste nawiązanie do biblijnego imienia Boga. Postać można więc odczytywać jako symbol Stwórcy, Opatrzności albo anioła towarzyszącego człowiekowi w jego ostatniej drodze.

Obecność światła nie przynosi jednak prostego wybawienia. Nieznajomy nie pokazuje wyjścia z lasu, nie wyjaśnia sensu wydarzeń i nie uwalnia bohatera od cierpienia. Po prostu jest obok.

To jeden z najbardziej intrygujących elementów „Białości”. Fosse dotyka tematów religijnych, ale unika łatwego pocieszenia. Światło może oznaczać obecność Boga, lecz nie usuwa ciemności. Towarzyszenie nie zawsze oznacza natychmiastowy ratunek.

Na granicy życia, snu i śmierci

W lesie pojawiają się także rodzice bohatera. Nie wiadomo, czy są rzeczywistymi osobami, wspomnieniami, czy może duchami. Ich rozmowy nie prowadzą do porozumienia. Każdy mówi, lecz nikt naprawdę nie słucha.

Sceny te mogą być obrazem dawnych relacji rodzinnych, które przyczyniły się do osamotnienia mężczyzny. Mogą też należeć do sfery wspomnień pojawiających się w chwili granicznej. Fosse ponownie pozostawia czytelnikowi możliwość wyboru interpretacji.

Wraz z rozwojem opowieści granica między rzeczywistością, snem i śmiercią coraz bardziej się zaciera. Biel śniegu nie symbolizuje już niewinności ani spokoju. Staje się pustką, ciszą i przestrzenią, w której znikają znane kształty.

Krótka książka, która nie daje krótkich odpowiedzi

„Białość” liczy zaledwie około czterdziestu stron, ale nie jest książką, którą można przeczytać bez skupienia. To opowieść wymagająca cierpliwości i gotowości do przyjęcia świata, w którym więcej jest pytań niż odpowiedzi.

Fosse nie porządkuje symboli i nie podaje jednego wyjaśnienia. Czy bohater przeżywa załamanie? Czy umiera? Czy spotyka Boga? Czy wędruje przez własne wspomnienia? Każda z tych interpretacji wydaje się możliwa, ale żadna nie wyczerpuje znaczenia noweli.

O samotności, lęku i metafizycznym wymiarze „Białości” Jona Fossego opowiada Jolanta Fischer w najnowszym wideofelietonie. Film można obejrzeć poniżej.

Jolanta Fischer

Jolanta Fischer Autor

Dziennikarz Tygodnika Bydgoskiego
-->