Kultura Wczoraj 17:36 | Redaktor
W Galerii Autorskiej spotkały się poezja i pejzaże wyobraźni

fot youtube

W Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy odbyło się spotkanie poetyckie z Krzysztofem Kuczkowskim „Powrót Abisynii” oraz otwarcie wystawy obrazów i grafik Liliany Kużdowicz „Pejzaże wyobraźni”. Wieczór miał również wymiar jubileuszowy — gospodarze galerii przypomnieli 47 lat jej istnienia.

16 czerwca w Galerii Autorskiej przy ul. Chocimskiej 5 w Bydgoszczy odbyło się spotkanie, w którym naturalnie połączyły się poezja, malarstwo, pamięć i przyjaźń. Gospodarze miejsca — Jan Kaja i Jacek Soliński — zaprosili publiczność na spotkanie poetyckie z Krzysztofem Kuczkowskim zatytułowane „Powrót Abisynii” oraz na otwarcie wystawy obrazów i grafik Liliany Kużdowicz „Pejzaże wyobraźni”. Zapowiedź Galerii Autorskiej podkreślała, że czytanie tekstów odbywało się z udziałem autora i Jana Kaji.

47 lat Galerii Autorskiej

Wieczór rozpoczął się od osobistego wspomnienia Jacka Solińskiego. Przypomniał on początki Galerii Autorskiej, sięgające 1979 roku, gdy — jak mówił z właściwą sobie autoironią — dwóch młodych ludzi postanowiło „zamanifestować swoją obecność”. Po 47 latach ta obecność okazała się czymś znacznie trwalszym niż młodzieńcza fantazja. Galeria Autorska stała się jednym z tych bydgoskich miejsc, w których sztuka nie jest sezonową dekoracją, ale sposobem rozmowy o świecie.

Jubileuszowy charakter spotkania gospodarze podkreślili zaproszeniem dwojga twórców bliskich galerii: Liliany Kużdowicz i Krzysztofa Kuczkowskiego. W transkrypcji wystąpienia pada mocne określenie, że Kuczkowski jest dla Galerii Autorskiej „niezawodnym przyjacielem”, obecnym niemal od początku jej drogi.

Pejzaże, które są obrazami pamięci

Pierwszą część wieczoru wypełniła wystawa Liliany Kużdowicz. Artystka, absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, od 1969 roku należy do ZPAP. Uprawia malarstwo, zajmowała się również pracą pedagogiczną, ma na koncie wystawy indywidualne i zbiorowe, także za granicą, oraz liczne plenery i nagrody. Jej prace znajdują się m.in. w zbiorach muzeów w Bydgoszczy i Chojnicach. Wystawa „Pejzaże wyobraźni” pokazała malarstwo pogranicza: między pejzażem realnym a wewnętrznym, między wspomnieniem a wizją.

W tekście Jarosława Jakubowskiego, przygotowanym do wystawy, obrazy Kużdowicz zostały nazwane „jak wspomnienia”: czasem wyraziste, z mocną kreską i grubą fakturą, czasem rozmyte, jakby widziane przez deszcz, matową szybę albo z odległej czasoprzestrzeni. Jacek Soliński zwracał uwagę, że artystka przez lata pozostawała wierna własnemu językowi. Jej malarstwo określił jako pejzażowe, abstrakcyjno-wizyjne i metaforyczne, a zarazem ciągle świeże. Podkreślał, że u Kużdowicz pejzaż widziany na zewnątrz staje się pejzażem wewnętrznym — obrazem wyobraźni, pamięci i duchowego doświadczenia. To trafna formuła. W jej pracach woda, ląd, niebo, światło i mgła nie są tylko elementami krajobrazu. Są raczej śladami przeżycia, które dopiero w obrazie znajduje swoją postać.

Krzysztof Kuczkowski i powracająca Abisynia

Druga część wieczoru należała do Krzysztofa Kuczkowskiego — poety, eseisty, założyciela i redaktora naczelnego dwumiesięcznika literackiego „Topos”. Galeria przypomina, że Kuczkowski jest także organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego, dyrektorem Festiwali Poezji w Sopocie, redaktorem serii Biblioteka „Toposu” oraz laureatem wielu nagród, w tym Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego, Nagrody im. Franciszka Karpińskiego i honorowego Orfeusza. Został również odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Dla Galerii Autorskiej Kuczkowski jest jednak kimś więcej niż autorem z ważnym dorobkiem.

Soliński przypomniał, że pierwszą Nagrodę Galerii Autorskiej „Galernik Sztuki” otrzymał właśnie on. Mówił także o znaczeniu „Toposu” — pisma, które stworzyło środowisko autorów myślących podobnie o kulturze, wartościach i odpowiedzialności słowa. Według Solińskiego przy „Toposie” wydano około 240 tomików poetyckich, a samo pismo stało się miejscem formowania wielu poetów, krytyków i eseistów. Sam Kuczkowski mówił o drugim jubileuszu tego wieczoru: 45 latach od wydania tomiku „Pornografia”. Wyjaśnił przy tym, że tytuł nie miał znaczenia, które dziś narzuca się natychmiast. Dla młodego poety „pornografią” było wszystko, co fałszywe, wszystko, co próbuje oszukać rzeczywistość.

To ważny klucz do jego twórczości: poezja ma odsłaniać, a nie zasłaniać; ma wydobywać prawdę, nawet jeśli prowadzi przez mit, pamięć i obraz. Tytułowa Abisynia okazała się w tej opowieści nie tyle miejscem geograficznym, ile krainą wyobraźni. Kuczkowski przypomniał, że dawna nazwa Etiopii zniknęła z oficjalnego użycia, ale pozostała w języku, brzmieniu i pamięci. Dla niego stała się nazwą mitycznego powrotu — do dzieciństwa, do Gniezna, do pierwszych doświadczeń i dawnych wierszy. „Nie powrót do Abisynii, ale powrót Abisynii” — tłumaczył poeta, bo nie chodzi o podróż w przestrzeni, lecz o powracanie świata, który pozornie przestał istnieć.

Poezja jako droga duchowa

Zapowiedź spotkania przywoływała fragment szkicu Przemysława Dakowicza o drodze Kuczkowskiego ku „nowej poezji religijnej”. Dakowicz pisał o napięciu między Parnasem a Karmelem, między literaturą rozumianą jako sztuka a doświadczeniem mistycznym, które może doprowadzić poetę do zasadniczej przemiany. Ten trop wybrzmiał także podczas bydgoskiego spotkania. Soliński mówił o poezji Kuczkowskiego jako o konsekwentnej drodze dojrzewania duchowego.

Wskazywał, że poeta potrafi odnajdywać wymiar mistyczny w codzienności, a powszedniość staje się u niego tworzywem odkrywania głębszego sensu. To poezja, która nie ucieka od rzeczywistości, lecz próbuje przebić się przez jej powierzchnię. W tym sensie spotkanie z Kuczkowskim dobrze korespondowało z wystawą Liliany Kużdowicz. Jej pejzaże również nie zatrzymują się na tym, co zewnętrzne. Są obrazami przejścia: z natury do pamięci, z widoku do wizji, z krajobrazu do wnętrza. W Galerii Autorskiej poezja i malarstwo mówiły więc tego wieczoru podobnym językiem — językiem skupienia, pamięci i duchowego namysłu.

Galeria jako miejsce ciągłości

Spotkanie przy Chocimskiej pokazało jeszcze jedną rzecz: Galeria Autorska pozostaje miejscem ciągłości. W czasach, gdy kultura często żyje od wydarzenia do wydarzenia, od zapowiedzi do relacji, od plakatu do kolejnego plakatu, bydgoska galeria Jana Kaji i Jacka Solińskiego trwa przy swoim rytmie. Jest w tym coś staroświeckiego w najlepszym sensie tego słowa: rozmowa z artystą, czytanie wierszy, oglądanie obrazów, katalog, przyjaciele, pamięć, jubileusz. Nie jest to kultura szybkiego zużycia. Raczej kultura obecności. A ta — jak się okazuje — potrafi przetrwać 47 lat. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->