Lewica chce zmian na uczelniach. Feminatywy, obowiązkowe szkolenia i rzecznik akademicki
fot. pixabay/ilustracyjne
Do Sejmu trafił projekt zmian w Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce, który przewiduje m.in. możliwość stosowania żeńskich i neutralnych płciowo nazw funkcji i tytułów, obowiązkowe szkolenia z równego traktowania oraz powołanie rzeczników akademickich. Autorzy projektu przekonują, że nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo i przeciwdziałać dyskryminacji na uczelniach. Krytycy zwracają natomiast uwagę na możliwe problemy dotyczące autonomii szkół wyższych i wolności światopoglądowej.
Inne z kategorii
„Nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego”. O nowym obrazie świata w sztuce średniowiecza
Bydgoszcz staje się centrum rozmowy o młodych pacjentach! Trwa Secret Garden of Hematology
„Osoba rektorska"?
Jedną z proponowanych zmian jest umożliwienie stosowania w oficjalnym obiegu uczelnianym form odpowiadających płci danej osoby oraz określeń neutralnych płciowo. Dotyczyłoby to m.in. stanowisk, funkcji, tytułów zawodowych oraz stopni i tytułów naukowych.
Projekt przygotowany przez posłów Lewicy odwołuje się do rekomendacji Akademickiej Sieci Bezpieczeństwa i Równości, organizacji zajmującej się problematyką równego traktowania na uczelniach.
Obowiązkowe szkolenia dla wszystkich
Projekt przewiduje obowiązek udziału w szkoleniach dotyczących równego traktowania i przeciwdziałania mobbingowi. Mieliby zostać nim objęci pracownicy uczelni, nauczyciele akademiccy, studenci i doktoranci.
Szczegółowy zakres takich szkoleń mógłby zostać określony w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego.
To właśnie ten zapis jest jednym z głównych punktów krytyki. Analitycy Instytutu Ordo Iuris zwracają uwagę, że projekt nie przewiduje możliwości odmowy uczestnictwa ze względów światopoglądowych czy religijnych. Ich zdaniem mogłoby to prowadzić do konfliktów dotyczących wolności sumienia.
Krytycy: państwo może zbyt mocno ingerować w uczelnie
Najdalej idące zastrzeżenia dotyczą autonomii szkół wyższych. Autor analizy Marek Puzio przekonuje, że odgórne narzucenie obowiązkowych szkoleń, których szczegółowy program mógłby określać minister, daje władzy wykonawczej zbyt duży wpływ na funkcjonowanie wspólnot akademickich.
Jak napisał, takie rozwiązanie może stanowić „instrument wpływania przez państwo na kształtowanie treści i wartości przekazywanych całej społeczności uczelnianej”.
Zdaniem Ordo Iuris problem może dotyczyć również wolności nauczania i prowadzenia badań. Krytycy obawiają się, że określone wypowiedzi lub treści prezentowane podczas zajęć mogłyby w przyszłości stać się przedmiotem sporów o naruszenie zasady równego traktowania.
Podnoszą również argument dotyczący wolności wypowiedzi. W ich ocenie wątpliwości może budzić sytuacja, w której odmowa stosowania określonych form językowych albo sprzeciw wobec części treści przekazywanych podczas szkoleń prowadziłby do konsekwencji dyscyplinarnych.
Rzecznik akademicki na każdej uczelni
Kolejnym elementem projektu jest utworzenie funkcji rzecznika akademickiego. Miałby on stać na straży praw członków wspólnoty uczelnianej, ze szczególnym uwzględnieniem zasady równego traktowania.
Także tutaj krytycy wskazują na ryzyko. Obawiają się, że rzecznik zamiast pełnić wyłącznie rolę mediatora i obrońcy praw studentów oraz pracowników, mógłby uzyskać znaczący wpływ na ocenę konfliktów światopoglądowych na uczelni.
Zmiany także na uczelniach niepublicznych
Większość nowych obowiązków miałaby objąć zarówno uczelnie publiczne, jak i niepubliczne. Inaczej wygląda sytuacja części uczelni kościelnych i seminariów duchownych, wobec których niektóre przepisy ustawy nie znajdują zastosowania.
Według analizy projektu obowiązki dotyczące szkoleń i rzecznika akademickiego miałyby jednak objąć m.in. Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Projekt jest dopiero na etapie prac legislacyjnych, dlatego jego ostateczny kształt może się jeszcze zmienić.
Cała analiza Instytutu Ordo Iuris dostępna jest TUTAJ