Zawody tylko dla „twardzieli”
W trakcie trzydniowej rywalizacji żołnierze zmierzyli się z 11 wymagającymi zadaniami, których celem było wyłonienie najlepszego wojownika. Zwycięzca udowodnił, że posiada nie tylko szeroką wiedzę i wysokie umiejętności, ale również znakomitą kondycję fizyczną oraz wyjątkową celność.
Uczestnicy realizowali zadania obejmujące m.in. strzelanie dynamiczne z broni krótkiej i długiej (M4 i M17), udzielanie pierwszej pomocy na polu walki, nawiązywanie łączności radiowej, nawigację w terenie, a także rozkładanie, składanie i ładowanie karabinów maszynowych M249, M240 oraz wielkokalibrowego M2. Sprawdzano ich również z wiedzy ogólnowojskowej, testów siłowych, biegów oraz marszu na dystansie blisko 20 kilometrów z pełnym wyposażeniem i plecakiem ważącym co najmniej 15 kg.
Najtrudniejszym momentem zawodów był dla mnie marszobieg na dystansie blisko 20 kilometrów z plecakiem o wadze 15 kg, w hełmie i z bronią. Zadanie to odbywało się trzeciego dnia, gdy poziom zmęczenia po wcześniejszych konkurencjach był już bardzo wysoki. Wtedy kluczowa okazała się wola walki i ostatecznie udało mi się ukończyć marsz w całkiem dobrym czasie – powiedział zwycięzca zawodów, kpr. Mateusz z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
Historyczne zwycięstwo
Żołnierz Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej wyraźnie zdystansował rywali, zwyciężając w niemal wszystkich konkurencjach. Drugi reprezentant Polski zajął trzecie miejsce w klasyfikacji podoficerów. To wydarzenie ma szczególne znaczenie – w ponad 20-letniej historii zawodów „Best Warrior Competition” jeszcze nigdy wcześniej nie triumfował w nich polski żołnierz.
Ostatnie półtora miesiąca poświęciłem na bardzo intensywne przygotowania do konkurencji fizycznych. Cieszę się, że ten wysiłek przyniósł efekt i udało mi się zwyciężyć. Rywalizacja z tak dobrze przygotowanymi i zmotywowanymi żołnierzami była niezwykle cennym doświadczeniem, które zmuszało mnie do ciągłego podnoszenia sobie poprzeczki i dawania z siebie jeszcze więcej – podsumował kapral Mateusz.