Wydarzenia Dzisiaj 11:34 | Redaktor
Stracili wszystko w pożarze. Bydgoszcz ruszyła z pomocą rodzinie z Lisiej

Po dramatycznym pożarze domu jednorodzinnego przy ul. Lisiej w Bydgoszczy ruszyła spontaniczna pomoc dla poszkodowanej rodziny. W ciągu kilkunastu godzin od tragedii pojawiły się pierwsze apele i konkretne wsparcie – w akcję włączyli się mieszkańcy oraz bydgoskie środowiska kościelne.

Pożar na Prądach. Ewakuowano mieszkańców

Do pożaru doszło w piątek, 17 kwietnia, po godzinie 17. Ogień objął budynek mieszkalny w rejonie skrzyżowania ulic Łochowskiej i Lisiej. Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów straży pożarnej, a z budynku ewakuowano trzy osoby, w tym dziecko. 

Skala zniszczeń okazała się ogromna. Jak relacjonują sami poszkodowani, stracili dosłownie cały dobytek.

„Jak wyszliśmy, tak zostaliśmy” – dramatyczny apel

W mediach społecznościowych pojawił się poruszający apel jednej z osób dotkniętych tragedią:

„Wczoraj w pożarze straciliśmy dosłownie wszystko. Jak wyszliśmy z mieszkania, tak zostaliśmy”.

Rodzina – dwoje dorosłych i siedmioletni chłopiec – pilnie potrzebuje podstawowych rzeczy: ubrań, obuwia i wsparcia materialnego. Podano konkretne rozmiary, co pokazuje, jak nagła i całkowita była strata.

Pomoc przyszła natychmiast

Reakcja bydgoszczan była szybka. W komentarzach i kolejnych wpisach zaczęły pojawiać się propozycje pomocy – zarówno indywidualnej, jak i zorganizowanej.

Do akcji włączyła się m.in. Bydgoska Bazylika, która udostępniła swoje zaplecze charytatywne. W komunikacie skierowanym do poszkodowanych przekazano:

„Zapraszam dzisiaj 9–13 do sklep charytatywny – bydgoska Bazylika. Tam dostaniecie za darmo to, co będzie Wam pasować”.

Jest też mnóstwo komentarzy prywatnych, oferujących pomoc.

Bydgoszcz zdała egzamin z solidarności

Tego typu sytuacje zawsze odsłaniają dwie rzeczy: dramat jednostki i siłę wspólnoty. W tym przypadku reakcja mieszkańców była niemal natychmiastowa.

Pomoc organizowana jest oddolnie – bez wielkich instytucji, bez kampanii. Po prostu: ktoś stracił wszystko, więc inni dają to, co mają.

I to – paradoksalnie – jest najbardziej klasyczna, sprawdzona przez pokolenia forma solidarności.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->