Granit z Chin znów pod śrutownicą. Niekończąca się historia płyty Starego Rynku
fot. Facebook
Na Starym Rynku znów pracuje specjalistyczny sprzęt. Granitowe płyty są mechanicznie czyszczone, a elementy odwodnienia wymieniane. Radny Wojciech Bielawa pyta, który to już raz, i przyznaje, że tęskni za dawnym brukiem. Trudno się dziwić. Problemy z nową nawierzchnią zaczęły się jeszcze przed oficjalnym otwarciem rynku w 2019 roku, a historia inwestycji za kilkanaście milionów złotych prowadzi od Bydgoszczy aż do chińskiego kamieniołomu.
Inne z kategorii
Politechnika Bydgoska buduje Centrum Symulacji Medycznych. Inwestycja za ponad 9 mln zł
Podróż w czasie: Przenieś się do Bydgoszczy roku 1914!
„Który to już raz te płyty są czyszczone / renowowane? Ciężko zliczyć. Trochę tęskno za historycznym brukiem...” – napisał w mediach społecznościowych radny Bydgoszczy Wojciech Bielawa z klubu Bydgoska Prawica.
Powodem wpisu są prace prowadzone obecnie na Starym Rynku. ZDMiKP informuje, że granitowe płyty są mechanicznie czyszczone metodą śrutowania, a dotychczasowe kratki odwodnienia zastępowane są żeliwnymi. Roboty mają potrwać około dwóch tygodni, prowadzone są etapami i – jak podkreśla zarząd dróg – ich koszt ponosi wykonawca w ramach gwarancji.
Można by uznać to za zwyczajne prace utrzymaniowe, gdyby nie długa historia bydgoskiej płyty rynku. Bo z jej wyglądem i stanem technicznym kłopoty są niemal tak stare jak sama przebudowa.
Miało powstać „eleganckie serce miasta”
Umowę na przebudowę Starego Rynku podpisano 6 czerwca 2018 roku. Zamawiającym był Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, wykonawcą bydgoska firma Betpol. Pod umową podpisali się ówczesny dyrektor ZDMiKP Jacek Witkowski i prezes Betpolu Grażyna Wrukowska. Miasto podawało wówczas, że inwestycja będzie kosztowała około 14 mln zł; później NIK określiła jej wartość na blisko 14,5 mln zł.
Koncepcja była daleko idąca. Rynek miał zostać uwolniony od normalnego ruchu samochodowego, chodniki poszerzone i zrównane z jezdniami, a centralna część placu wyłożona dużymi płytami granitowymi w szaro-żółtej tonacji. Odmienne kolory kamienia miały zaznaczać obrys średniowiecznego ratusza. Pojawić się miała również świetlna linia 18. południka.
Nie jest przy tym całkiem tak, że dawny kamień wyrzucono. Już w projekcie zakładano ponowne wykorzystanie części kostki z istniejących jezdni. Stare kamienie trafiły m.in. na ciągi przeznaczone dla pojazdów dostawczych i do dekoracyjnych opasek. Zasadniczy charakter centralnej części rynku zmienił się jednak całkowicie: brukowaną przestrzeń zastąpiły wielkoformatowe granitowe płyty.
Granit przyjechał z Chin. Bydgoski urzędnik był w kamieniołomie
Kamień sprowadzono z Chin. W pierwszych tygodniach po ułożeniu płyt, gdy zaczęły pojawiać się na nich nieestetyczne przebarwienia, drogowcy przekonywali, że sam granit jest odpowiedniej jakości.
Jacek Witkowski zapewniał wówczas, że kamień posiada wymagane atesty i certyfikaty. Co więcej, jak opisywał w lipcu 2019 roku „Tygodnik Bydgoski”, pracownik ZDMiKP osobiście nadzorował w chińskim kamieniołomie przycinanie kamienia. A więc powtarzany do dziś w Bydgoszczy wątek wyjazdu do Chin nie jest miejską legendą.
Później wokół pochodzenia materiału pojawił się jeszcze osobny spór pomiędzy firmami uczestniczącymi w jego dostawie. Pierwotny dostawca twierdził, że na rynku znalazł się materiał inny i gorszy od wcześniej zaakceptowanego. Druga strona zaprzeczała. Sprawa trafiła do sądu, a ZDMiKP odcinał się od sporu swoich kontrahentów.
Jeszcze nie otworzyli rynku, a już trzeba było go czyścić
Najbardziej niezwykłe jest to, jak szybko rozpoczęła się historia kolejnych zabiegów pielęgnacyjnych.
Już 21 czerwca 2019 roku, na tydzień przed oficjalnym otwarciem przebudowanego Starego Rynku, media pokazywały charakterystyczne plamy i zacieki. Miasto zapowiadało wtedy czyszczenie przy pomocy środków chemicznych.
4 lipca, zaledwie kilka dni po uroczystym otwarciu, „Tygodnik Bydgoski” fotografował pierwsze „gruntowne czyszczenie” nowiutkich płyt.
I na tym się nie skończyło. W marcu 2020 roku płyty znów czyszczono, a efekty opisywano jako mało widoczne. W 2021 roku Betpol wykonywał kolejne prace gwarancyjne – tym razem używano gorącej wody pod wysokim ciśnieniem, a obok biblioteki utworzono nawet specjalne poletko doświadczalne, na którym testowano sposoby czyszczenia i zabezpieczania granitu.
W 2022 roku przeprowadzono znacznie poważniejszą operację. Najpierw usunięto dotychczasowe spoiny i zastąpiono je innym materiałem, następnie granit poddano mechanicznemu śrutowaniu, a na koniec impregnacji. ZDMiKP informował wtedy, że rezultaty są „bardzo dobre”.
Cztery lata później śrutowanie wróciło.
NIK: błędy zaczęły się już na etapie dokumentacji
W międzyczasie Starym Rynkiem zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Jej raport z 2021 roku był dla miasta bardzo niekorzystny.
NIK stwierdziła m.in., że dokumentację projektową odebrano bez uwag pomimo zawartych w niej błędnych rozwiązań. Problem dotyczył między innymi systemu spoinowania i przepuszczalności poszczególnych warstw nawierzchni. Według biegłych mogło to powodować przemieszczanie przez wodę związków chemicznych z zapraw i betonów i prowadzić do powstawania przebarwień na żółtym granicie.
Kontrolerzy mieli także zastrzeżenia do weryfikacji samych płyt Rustic Yellow i Xiamen Red. ZDMiKP – choć miał możliwość wykonywania własnych badań – opierał się przede wszystkim na oględzinach i dokumentacji dostarczanej przez wykonawcę. NIK zwróciła uwagę na brak wymaganych badań petrograficznych i na znaczne różnice między wynikami badań materiału z różnych lat. Część granitu została ponadto wbudowana przed uzyskaniem aktualnych wyników badań laboratoryjnych i wbrew uwagom inspektora nadzoru.
Izba krytykowała również sposób docinania części płyt, który prowadził do pozostawienia wąskich i ostrych fragmentów podatnych na pękanie. Stwierdziła też nieprawidłowości w dokumentacji przetargowej oraz przy zmianie sposobu spoinowania już podczas wykonywania robót. NIK oceniła wprost, że nadzór prezydenta Bydgoszczy nad realizacją inwestycji był niewystarczający.
Prokuratura przestępstwa jednak nie stwierdziła
Dla pełnego obrazu trzeba dodać, że sprawą zajmowała się później Prokuratura Okręgowa w Słupsku. Po niemal dwóch latach postępowanie zostało w październiku 2023 roku umorzone.
Według informacji przekazanej przez ZDMiKP prokuratura nie dopatrzyła się oszustwa ani wyrządzenia miastu szkody, nie stwierdziła też przedstawienia nierzetelnych badań lub dokumentów. W uzasadnieniu miała wskazać, że wykorzystane płyty spełniały wymagania Polskiej Normy i mogły zostać zastosowane na Starym Rynku.
Nie przekreśla to ustaleń NIK dotyczących sposobu przygotowania inwestycji, nadzoru czy rozwiązań technicznych. Kontrola NIK i postępowanie karne odpowiadały po prostu na inne pytania: nie każda źle przygotowana lub źle nadzorowana inwestycja oznacza popełnienie przestępstwa.
I znów trzeba czyścić
Dziś ZDMiKP podkreśla, że obecne roboty nie obciążają miasta, ponieważ koszty ponosi wykonawca. To oczywiście dobra wiadomość dla bydgoskiego budżetu.
Trudniej jednak nie zauważyć paradoksu. Reprezentacyjna nawierzchnia, która miała być trwałą wizytówką Bydgoszczy, zaczęła wymagać czyszczenia jeszcze przed swoim uroczystym otwarciem. Później były środki chemiczne, myjki wysokociśnieniowe, eksperymentalne poletka, wymiana fug, śrutowanie, impregnacja – i obecnie kolejne śrutowanie.
W tym kontekście zdanie Wojciecha Bielawy o tęsknocie za brukiem brzmi mniej jak sentymentalna uwaga, a bardziej jak podsumowanie siedmiu lat doświadczeń z nową płytą rynku.