Bydgoszcz Dzisiaj 14:42 | Redaktor
Wielka misja dla pokoleń. Profesor Krzysztof Szwagrzyk opowiadał w Bydgoszczy o ekshumacjach bohaterów

fot. facebook/IPN Bydgoszcz

Sala bydgoskiej delegatury IPN była wczoraj, 29 maja, wypełniona po brzegi. Podczas spotkania zorganizowanego przez Klub Historyczny im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” prof. Krzysztof Szwagrzyk opowiadał o poszukiwaniach, ekshumacjach i identyfikacjach ofiar terroru niemieckiego i komunistycznego. Nie zabrakło poruszających historii, najnowszych informacji o możliwym odnalezieniu szczątków „Roja” oraz zapowiedzi kolejnych prac w Bydgoszczy i regionie.

Wracają po swoich...

Uczestnicy wydarzenia mogli wysłuchać specjalnej prelekcji oraz obejrzeć  prezentację z przeprowadzanych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN prac na terenie Polski i poza jej granicami. Wśród ukazanych fotografii znalazły się te, które przedstawiały szczątki bohaterów, np. „Inki” i „Zagończyka”, ale także ofiar wśród ludności cywilnej, w tym dzieci. Nie brakowało poruszających szczegółów. Mieszkańcy dowiedzieli się m.in. o braku klatki piersiowej w szkielecie Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” - cały pluton egzekucyjny, nie chcąc strzelać do 17-letniej „Inki”, skierował broń w jego stronę, a kule rozstrzaskały kości. Jedno z miejsc zbiorowej egzekucji zostało też rozpoznane po odnalezieniu... butelek wódki, którą spożywali niemieccy oprawcy. 

Prof. Krzysztof Szwagrzyk podkreślił, że pracownikom IPN udało się już odnaleźć ponad 2,5 tysiąca szczątków, z czego kilkuset udało się już przywrócić tożsamość. To jednak nie koniec działań, bo pod ziemią wciąż spoczywają tysiące innych.  Profesor podziękował licznym wolontariuszom, którzy angażują się w tę inicjatywę. Zwrócił uwagę na wsparcie, jakie otrzymał w Bydgoszczy ze strony m.in. dr Alicji Paczoskiej-Hauke i Stowarzyszenia Bydgoscy Patrioci. 

„Rój” odnaleziony?

W czasie spotkania powtórzono także informację o prawdopodobnym odnalezieniu szczątków starszego sierżanta Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”.  Legendarny żołnierz powojennego podziemia antykomunistycznego na północnym Mazowszu, po rodzinnej tragedii porzucił służbę w ludowym wojsku i związał się z konspiracją, szybko stając się dowódcą niewielkiego, ruchliwego oddziału. Prowadził akcje przeciw aparatowi bezpieczeństwa, milicji i ich współpracownikom, stając się dla komunistycznych władz jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w regionie. Zginął po zdradzie wymuszonej szantażem na jego narzeczonej, próbując przebić się przez obławę. Pracownicy IPN odnaleźli odpowiadający opisowi szkielet na warszawskiej „Łączce”. Był on zakopany w pojedynczym dole. Ostateczną odpowiedź mogą dać dopiero badania genetyczne, jednak rozpoznano charakterystyczne elementy stroju i medalik. 

Żaden więzień z ulicy Rakowieckiej nie miał nakrycia głowy. Te szczątki jako jedyne miały. Beret z bardzo charakterystycznym, okrągłym orzełkiem - mówił prof. Szwagrzyk. 

To odkrycie zaskoczyło archeologów. Mieczysław Dziemieszkiewicz nie zginął bowiem w Warszawie, ale w miejscowości Szyszki (pow. Pułtuski). 

To jeszcze nie jest powód, żeby powiedzieć, że odnaleźliśmy pana sierżanta, ale możemy powiedzieć, że w tej sprawie naprawdę coś dobrego uzyskaliśmy - podkreślił historyk. 

Będą kolejne prace w Bydgoszczy?

Spotkanie stało się też okazją do pytań o lokalne ekshumacje. Do tej pory pracownikom IPN udało się odnaleźć i zidentyfikować w Bydgoszczy 12 bohaterów, m.in. Tadeusza Ośko „Sępa", Zbigniewa Rostka i Mariana Olejniczaka. Prace były prowadzone na tzw. „Bydgoskiej Łączce” (Cmentarz Komunalny przy ul. Kcyńskiej), ale także na terenie aresztu śledczego na Wałach Jagiellońskich i Fordońskiej Doliny Śmierci. 

Profesor Krzysztof Szwagrzyk zapewnił, że to nie koniec. W ciągu kilku miesięcy zorganizowana zostanie konferencja prasowa, na której poznamy kolejne nazwiska. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN wróci także na ul. Kcyńską. Ma to nastąpić po dopełnieniu wymagań formalnych i pokonaniu „problemów”, o których historyk nie chciał jednak więcej powiedzieć.

Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje się też do pracy w innych miejscach regionu. Jakich? Dopóki nie rozpoczną się działania w terenie, nie można mówić o konkretnych lokalizacjach, ale na terenie województwa kujawsko-pomorskiego  jest ich, jak podkreślił Krzysztof Szwagrzyk, „sporo”.  

Wielka misja dla pokoleń

Krzysztof Szwagrzyk podkreślił, że ekshumacje i identyfikacje ofiar terroru niemieckiego i komunistycznego to zadanie dla kilku pokoleń.

Nie da się tego zrobić w czasie jednego pokolenia - mówił. - Jestem przekonany, że nie można tej misji zatrzymać. (...) nie wolno teraz powiedzieć: „już dosyć”. Ktokolwiek by w Polsce nie sprawował władzy: to nie ma znaczenia. To jest misja narodowa i musi być kontynuowana, bez względu na koszty, okoliczności i warunki. (...) w tej sprawie nigdy nie będzie łatwo.

Spotkanie zakończyło sie pytaniami od mieszkańców miasta, podziękowaniami i wspomnieniem ś.p. Janusza Kurtyki, którego dorobek w kwestii przywracania czci Żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego przypomniał dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku , dr Marek Szymaniak. 

Tygodnikowi Bydgoskiemu udało się także bezpośrednio porozmawiać z profesorem Krzysztofem Szwagrzykiem. Nagranie rozmowy ukaże się jutro na naszym kanale yt. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->