Historia 17 mar 08:23 | Redaktor
Jak to z Łuczniczką było, zanim do Bydgoszczy trafiła

Ferdinand Lepcke, twórca bydgoskiej Łuczniczki, po raz pierwszy zaprezentował swoją rzeźbę na Wielkiej Berlińskiej Wystawie Sztuki, która trwała od 28 kwietnia do 30 września 1906 roku.

Krytyk sztuki Ernst Schur pisał wówczas o niej z entuzjazmem na łamach „Berliner Architekturwelt”: „Stoi tam odosobniona, rozciąga łuk i patrzy w boki. Silne napięcie przed wypuszczeniem strzały jest dobrze wyrażone we wszystkich elementach rzeźby, głównie mięśniach rąk. Jest aktem niezwykłej siły i piękna. Zwarta acz żywa forma, która wydaje się masywniejsza i większa niż jest w istocie. Robi wrażenie”.
Docenił także jej „świetną linię i styl”. Łuczniczka została ponownie pokazana na dorocznej wystawie w Monachium w 1907 roku i na Wielkiej Wystawie Sztuki w Berlinie w 1908 roku oraz na Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wiedniu w 1909 roku. Rzeźba stała się jedną z najbardziej udanych, docenianych i kopiowanych, niestety jedną z ostatnich prac Lepckego, zmarłego w marcu 1909 roku. Z czasem, kopie rzeźby były produkowane i oferowane w różnych rozmiarach głównie przez odlewnię artystyczną Gladenbeck w Friedrichshagen, potem także przez odlewnię w Lauchhammer.
Ta ostatnia dopiero w 1917 roku uzyskał licencję od Oskara Lepcke, brata Ferdynanda, na odtworzenie Łuczniczki z żelaza i brązu we wszystkich rozmiarach. W zamian 20% ceny sprzedaży trafiało z odlewni w Lauchhammer do potomków Lepckego. Od 1929 roku odlewnia oferowała „Łuczniczki” w rozmiarach 44, 75,5 i 180 cm. Z kolei od 1910 roku odlewnia Gladenbecka produkowała kopie Łuczniczki w rozmiarach 58 i 80 cm i miała poważny zbyt na całym rynku europejskim.
Co najmniej dziesięć Łuczniczek naturalnej wielkości odlano w Lauchhammer jeszcze długo po śmierci Lepckego. W Muzeum Odlewnictwa Artystycznego w Lauchhammer znajduje się nawet gipsowy model Łuczniczki naturalnej wielkości. Inny model gipsowy naturalnej wielkości był w posiadaniu Coburga.
Model gipsowy oryginału stworzony przez Lepcke uważa się za zaginiony.
 
 
oprac. Piotr Winter/KPCK
Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor