Historia 17 wrz 10:25 | Krzysztof Drozdowski
Pakt Ribbentrop – Mołotow. Cień nad suwerennością Polski [HISTORIA]

23 sierpnia 1939 roku w Moskwie. Od lewej stoją: MSZ Friedrich Gauss, Joachim von Ribbentrop, Józef Stalin oraz Wiaczesław Mołotow/domena publiczna

Podpisane 23 sierpnia 1939 roku porozumienie między III Rzeszą a ZSSR zaważyło na losach II Rzeczpospolitej. Zaatakowana najpierw z zachodu, po agresji Sowietów, która nastąpiła 17 września 1939 roku, nie była w stanie się obronić na tyle długo, by móc realnie liczyć na otrzymanie pomocy militarnej ze strony Francuzów czy też Brytyjczyków.

Przekonanie Niemców o konieczności podpisanie układu o współpracy z komunistyczną Rosją było istnym propagandowym majstersztykiem. Zwłaszcza że niemal cała ideologia nazistowska, pomijając nienawiść do Żydów, rzekomo winnych klęski Niemiec w 1918 roku, opierała się właśnie na antykomunizmie. Jak więc doszło do podpisania paktu Ribbentrop – Mołotow?

26 maja 1939 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim Ribbentrop sporządził instrukcję dotyczącą postępowania w rozmowach ze Związkiem Radzieckim, którą następnie przekazano ambasadorowi niemieckiemu w ZSRR Schulenburgowi. Nowa instrukcja zakładała, że nadszedł czas na normalizację stosunków pomiędzy oboma krajami. Ribbentrop sugerował w notatce, że wzajemne odejście od ataków propagandowych może doprowadzić do pewnego rodzaju porozumienia dyplomatycznego. Zwłaszcza że, jak miał przekazać ambasador, Niemcy gwarantowali, że nie mają agresywnych zamiarów wobec ZSRR. Znając „credo” Hitlera wyłożone w „Mein Kampf ”, a Stalin z pewnością je znał, trudno było jednak uwierzyć w nowe zapewnienia ze strony Rzeszy.

Propozycja jednak nigdy nie trafiła na biurko Wiaczesława Mołotowa. Powód był prosty. W przypadku upublicznienia faktu, że władze Rzeszy sondują możliwość porozumienia ze zwalczanymi dotąd komunistami, naraziłyby się na śmieszność i całkowite niezrozumienie wśród Niemców. Dlatego też Hitler zablokował działania Ribbentropa.

Sam miał nieco inną wizję rozpoczęcia negocjacji. Niejako z pomocą jego planom przyszło dążenia do samowystarczalności gospodarczej III Rzeszy. Pomimo usilnych starań i olbrzymich grabieży prowadzonych w późniejszym czasie na terenie niemal całej Europy, Niemcy nigdy nie były samowystarczalne gospodarczo. W czerwcu 1939 roku podjęto negocjacje nad podpisaniem z ZSRR umowy gospodarczej. Żaden inny kraj nie mógł zapewnić Niemcom potrzebnych surowców w takiej skali, jak właśnie ZSRR. W trakcie czerwcowych negocjacji stało się jasne, że wcześniejsze obawy Hitlera były jednak bezpodstawne. Jak stwierdził historyk Frank McDonaugh: „W toku tych negocjacji wkrótce stało się oczywiste, że Mołotow wręcz pali się do rozpoczęcia negocjacji politycznych”.

Mołotow zastąpił w maju 1939 roku dotychczasowego ministra spraw zagranicznych Maksyma Litwinowa właśnie dlatego, że od dawna był zwolennikiem porozumienia z Niemcami. Nie bez znaczenia był również fakt dużego zaufania, którym obdarzał go Stalin.

Przygotowania do ataku na Polskę
Jednocześnie z prowadzonymi negocjacjami Hitler nakazał nasilenie działań propagandowych przeciwko Polsce. Głównym celem ataku miała być sprawa Wolnego Miasta Gdańska, wolnego jedynie z nazwy. Rozpoczęto kierowanie do Królewca statków towarowych, które „niespodziewanie” na wysokości Gdańska doznawały awarii i musiały wpływać do portu. Pod osłoną nocy opróżniano gdańskie magazyny z broni, od ćwieków do podkuwania butów aż po działa kalibru 150 milimetrów. Pod różnymi pretekstami wysyłano również żołnierzy, choćby sportową drużynę sformowaną z oficerów SS, której członkowie po zakończonych zawodach już do Rzeszy nie powrócili. Przygotowania do Fall Weiss – jak nazywano strategię wojny z Polską – toczyły się pełną parą.

W lipcu większość nazistowskich notabli udało się na urlopy. Hitler jednak nie próżnował. Podczas gdy większość z nas odmierza życie miarą przeżytych lat, wódz III Rzeszy odliczał je miarą lat, które według niego mu pozostały. Uważał, że za swojego życia musi doprowadzi do wielkiej wojny, która miałaby przywrócić Niemcom rzekomo utracone przez nich niegdyś ziemie. Dlatego też nie skorzystał z normalnej procedury urlopowej, jak to robili inni wielcy przywódcy. Jednakże jednej rzeczy nie mógł sobie odmówić. W lipcu w Bayreuth odbywał się doroczny festiwal Wagnerowski. Hitler jako wielki miłośnik twórczości tego niemieckiego kompozytora, oddawał się orgii muzycznej. Nie zapominał jednak o majaczącym na horyzoncie porozumieniu ze Stalinem. Wiedział, że musi do niego doprowadzić. Od tego zależały jego dalsze posunięcia, a może nawet przyszłość budowanej „tysiącletniej III Rzeszy”. 2 sierpnia polecił Ribbentropowi, by ten dał do zrozumienia sowieckiemu chargé d’affaires, że o losie Polski powinny rozstrzygać Berlin i Moskwa. Przy okazji minister przekazał, że nie ma żadnej kwestii granic pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym, której nie dałoby się rozwiązać dyplomatycznie. Dalej sprawy potoczyły się już bardzo szybko.

Rzesza bezpieczna gospodarczo
22 sierpnia poinformowano że rząd III Rzeszy i rząd sowiecki doszły do porozumienia w sprawie paktu o nieagresji, a już następnego dnia w Moskwie podpisano pakt nazwany od nazwisk dwóch ministrów Ribbentrop – Mołotow.

Do paktu został dołączony również tajny protokół. Jego przedmiotem była kwestia podziału terytorium lub pozostawienia niepodległość suwerennych państw: Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii. Na późniejszej mapie Polski, przedzielonej linią oznaczającą przyszłą
granicę pomiędzy obu krajami, podpisali się minister spraw zagranicznych
ZSRR, a także Józef Stalin. 

Porozumienie dla każdego z państw oznaczało co innego. III Rzeszy zapewniało niemal nieograniczone dostawy potrzebnych surowców do prowadzenia przyszłej wojny oraz wyżywienia
wojska. To ono sprawiło również, że po zakończonej zwycięstwem wojnie z Polską Wehrmacht mógł przerzucić swoje dywizje na zachód, nie obawiając się ataku ze strony nowego sąsiada.
Z perspektywy czasu i agresji III Rzeszy na ZSRR można zauważyć, że pakt Ribbentrop – Mołotow znacząco przyczynił się do ostatecznego sowieckiego zwycięstwa w 1945 roku. Stalin, atakując polskie ziemie i przyłączając je do swojego państwa, o wiele kilometrów oddalił granicę od Moskwy. I to właśnie głównie to posunięcie spowodowało, że wojska niemieckie nie opanowały
sowieckiej stolicy. Do tego też Stalin doraźnie otrzymywał za przesyłane surowce plany sprzętu wojskowego, na podstawie których potem powstawały już radzieckie konstrukcje.

To Polska najbardziej odczuła skutki zbliżenia się swoich dwóch odwiecznych wrogów. Podpisany pakt położył się złowrogim cieniem na jej terytorium, podzielonym w dokumencie na strefy wpływów. Zaatakowana 1 września przez Rzeszę, po ataku ZSSR, który nastąpił 17 września 1939 roku, nie była w stanie się obronić na tyle długo, by móc realnie liczyć na otrzymanie pomocy militarnej ze strony Francuzów czy też Brytyjczyków.

Sojusznicy przestali liczyć się z Rzeczpospolitą
Już następnego dnia po podpisaniu porozumienia w Moskwie jego treść była znana Amerykanom. Następnie ci przekazali informacje o tajnym protokole Brytyjczykom, którzy posłali informacje
dalej do Francuzów. Francuzi uzyskali je wcześniej z innego źródła. Przekazał je do Paryża już 25 sierpnia po południu ambasador w Berlinie Robert Coulondre, uzyskawszy informacje z otoczenia Hansa Lammersa, ówczesnego szefa Kancelarii Rzeszy. Ani Brytyjczycy, ani Francuzi nie przekazali Polsce żadnych posiadanych informacji o pakcie, pomimo wiążących ich z nią układów
sojuszniczych. Konsekwencją dla Polski było również to, że państwa zachodnie przestały traktować ją jako ważny element zbiorowego bezpieczeństwa. Jak wskazuje prof. Wojciech Mazur: „Dwustronnie zagrożona Rzeczpospolita przestała się liczyć jako podstawowy element przyszłego wschodniego frontu – dla zachodnich sojuszników przestała się więc liczyć niemal w ogóle. Mogła już tylko doraźnie zaabsorbować część niemieckich sił, by nie zwróciły
się one w przeciwnym kierunku. Jak sformułował to płk Slessor: »...naszym celem stać się musi odbudowa niepodległości Polski przez pokonanie Niemiec. […] Nasza akcja winna być określana od początku nie przez rozważania, w jaki sposób moglibyśmy dostarczyć Polsce bezpośredniej pomocy, ale jak najlepiej możemy pokonać Niemcy w długiej perspektywie«”. 

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.