Historia 4 maj 09:17 | kd
Wypadek czy zbrodnia? Tajemnicza historia z międzywojnia

Rycina: Śluza V, pocztówka

Znaleziono zwłoki! – jakkolwiek to zabrzmi, historykowi taka notatka prasowa powszednieje. Wszak w każdym większym mieście co najmniej od XIX wieku do wybuchu II wojny światowej takich zdarzeń notowano wielu (nawet kilka tygodniowo).

Bydgoszcz nie była w tej materii wyjątkiem. Samobójcy oraz przestępcy zwykli wybierać dla siebie i swoich ofiar bydgoskie śluzy – szczególnie IV i V.
 
Zdarzył się jednak „incydent” nader wyjątkowy. Motyw nieznany… Osoba wydawałoby się zacna. „Pracodawca” denata nie tylko winien się o niego upomnieć, ale miał taki obowiązek. Rodzina też się o człowieka nie upominała. Natomiast „Dziennik Bydgoski” w nr 95 z 1922 roku, zrelacjonował to tak:
 
„Tajemnicze zwłoki w kanale bydgoskim. W niedzielę dnia 30 kwietnia br. znaleziono w kanale bydgoskim przy 5-tej śluzie zwłoki nieznanego człowieka w mundurze wojskowym. Później dopiero stwierdzono, że są to zwłoki młodego podporucznika W.P. nazwiskiem Edmund Schneider, pochodzącego z Janów w pow. żnińskim. Dotychczasowe śledztwo wykazało, że zwłoki te spoczywały blizko cztery tygodnie w nurtach kanału i ani rodzina ani władze wojskowe – rzecz dziwna – nieobecności podporucznika Schneidera nie zauważyły. Ostatni raz widziano go 4-go kwietnia w kasynie wojskowym przy ul. Jagiellońskiej, skąd wyszedł o godz. 11-tej wieczorem na miasto, aby nie wrócić więcej. Nie wiadomo, czy zachodzi tu nieszczęśliwy wypadek czy planowe morderstwo. Komisja sądowo-lekarska stwierdziła podobno znaki obrażeń na ciele. Dalsze śledztwo w toku. Pogrzeb nieszczęśliwej ofiary odbędzie się w dniu dzisiejszym (czwartek)”.
 
Wypadek czy zbrodnia? Jak Państwo sądzicie ?
 
Oprac. Adam Szefer/KPCK

kd Autor