Polska i Świat 21 kwi 09:16 | kd
Bolały go nogi, więc zadzwonił z informacją o popełnionym morderstwie

fot. ilustracyjne Anna Kopeć

Mężczyzna uskarżający się na silne bóle nóg wpadł na zaskakujący pomysł na wezwanie karetki. Zadzwonił na policję i zgłosił morderstwo.

Do oficera dyżurnego Komisariatu Policji w Skale zadzwonił mężczyzna i poinformował, że właśnie zabił człowieka. Na podany adres od razu wysłano patrol Policji.

 Oficer dyżurny jeszcze raz połączył się telefonicznie z mężczyzną, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Kiedy dopytywał o szczegóły zdarzenia, mężczyzna przyznał się, że całą historię zmyślił, bo chciał zwabić do siebie karetkę pogotowia, bo ma silne bóle nóg. Dodał też szybko, że ma "gorączkę i kaszel, co może świadczyć o zakażeniu koronawirusem

– powiedziała podkom. Justyna Fil z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie.

Do mężczyzny wysłano karetkę oraz policjantów, którzy mieli sprawdzić czy zgłoszenie morderstwa nie było tylko żartem.

Przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, w kombinezonach ochronnych sprawdzili dom zawiadamiającego oraz teren całej jego posesji, nie ujawniając żadnych zwłok czy śladów rzekomego zabójstwa. 46-latek powiedział policjantom, że chciał zwabić karetkę pogotowia, aby uśmierzono mu ból nóg, który pojawia mu się od czasu doznanego urazu. Mężczyzna rzeczywiście skarżył się na bóle kończyn dolnych, jednak poza tym nic mu nie dolegało, nie kaszlał, nie miał też gorączki, co również stwierdziła po przyjeździe na miejsce załoga pogotowia

– przekazała policjantka.

Po przyjeździe akretki mężczyzna dostał zastrzyk przeciwbólowy. Nie stwierdzono u niego gorączki ani kaszlu. Również wykonany test na obecnosć koronawirusa wskazał wynik negatywny. Mężczyzna został ukarany mandatem za niepotrzebne wezwanie Policji.

 

 

Inf. PAP

kd Autor