Religia Dzisiaj 10:00 | Redaktor
Nie pierwsze miejsca, lecz pokora. Ewangelia o prawdziwej gościnności

Paolo Veronese, Uczta w domu Szymona, olej na płótnie, 1570, Pinacoteca Mediolan.

Ewangelia według św. Łukasza z 14. rozdziału, czytana dziś podczas Mszy, przedstawia Jezusa obserwującego zaproszonych gości wybierających pierwsze miejsca na uczcie, co prowadzi do przypowieści o pokorze i prawdziwej gościnności.

Rozważania Ojców Kościoła

Pójdziemy w rozważaniach – jak zwykle – za Ojcami Kościoła. Św. Ambroży zwraca uwagę na kontekst znajdujący się w poprzednich wersach, nieczytanych w tej liturgii: najpierw Jezus uzdrawia chorego na wodną puchlinę, co jest symbolem duszy przygniecionej przez namiętności. Potem dopiero uczy pokory: nie siadaj na pierwszym miejscu.

Oczywistą naukę moralną w tej Ewangelii podkreśla św. Cyryl Aleksandryjski: pchanie się do zaszczytów jest nierozsądne i prowadzi do kompromitacji.

Św. Jan Chryzostom idzie dalej. Mówi, że kto szuka zaszczytów, nie tylko ich nie zdobędzie, ale zostanie upokorzony. Dlatego Jezus zachęca, by wybierać ostatnie miejsce.

Czym jest prawdziwa pokora?

Ale na czym polega prawdziwa pokora? Można – dysponując pewnym poczuciem humoru – wyobrazić sobie sytuację, że zaczniemy rywalizować o ostatnie miejsce, żeby pokazać, jacy jesteśmy pokorni. Św. Bazyli Wielki przewiduje taką scenę: pokora nie polega na kłótni o „najniższe miejsce”, bo i to może być pycha. Prawdziwa pokora to przyjęcie porządku, zajęcie po prostu swojego miejsca i cierpliwe znoszenie innych.

Mogłoby się wydawać, że to drobne rady Jezusa z dziedziny savoir-vivre. Ale tak nie jest. Pisze o tym św. Teofilakt: te wskazania nie są drobiazgiem. Pycha i walka o „pierwsze miejsce” potrafią opanować człowieka. Widać to także dziś w uporczywym dążeniu choćby do kariery. Dlatego Mistrz pokory, jakim jest Chrystus, uderza w sam korzeń tej choroby.

Boży sąd a ludzka logika

Nasz Pan wygłasza tu też zasadę ogólną, która brzmi jak przysłowie, jak bon mot, ale jest czymś znacznie głębszym: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.”

Św. Cyryl tłumaczy: to Boży sąd, inny niż ludzka logika, bo na ziemi często pyszni triumfują, a pokorni bywają lekceważeni.

Św. Beda Czcigodny dodaje, że przypowieść ma sens mistyczny – na uczcie Kościoła nikt nie powinien wywyższać się nad innymi swoimi zasługami. Pan podniesie tych, którzy usiądą nisko i pozostaną pokorni.

Prawdziwa miłość w relacjach

Potem Jezus zwraca się do gospodarza uczty: „Nie zapraszaj bogatych sąsiadów, lecz ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.”

Św. Jan Chryzostom zauważa, że przyjaźnie z bogatymi często są interesowne – oczekuje się wzajemnej korzyści. Prawdziwa miłość okazuje się wtedy, gdy czynimy dobro bez nadziei na odpłatę.

Oczywiście nie jest grzechem zapraszać krewnych czy przyjaciół, ale – jak mówi św. Beda – taka uczta sama w sobie nie przynosi zasługi na życie wieczne. Dopiero miłość okazywana tym, którzy nie mogą się odwdzięczyć, jest cnotą nagradzaną przez Boga.

Wielu wielkich Ojców komentowało ten moment. Św. Jan Chryzostom pisał: w biednym bracie sam Chrystus przychodzi do nas – On bywa obecny raczej w ubogim niż w możnym.

Mistyka biedy i duchowe wezwanie

Św. Grzegorz z Nyssy dodawał: biedni noszą w sobie obraz Zbawiciela, są dziedzicami przyszłych dóbr i strażnikami królestwa.

Orygenes interpretuje to alegorycznie. Bieda nie dotyczy tylko majątku czy rzeczy ziemskich: zapraszanie ubogich to także wezwanie do głoszenia Ewangelii tym, którzy są ubodzy w wiedzę, słabi w sumieniu, zagubieni i zaślepieni duchowo. A to bywa trudne – tak trudne, że czasem wydaje się wręcz niemożliwe.

Nagroda za taką miłość nie jest doczesna, ale będzie dana „przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->