Styl życia Dzisiaj 13:16 | Redaktor
Przemierza świat od bieguna do bieguna, by pomóc dzieciom! Grzegorz Stenka pozdrawia ze szlaku i prosi o wsparcie

fot. Facebook/Grzegorz Stenka

Pochodzący z województwa pomorskiego pasjonat podróży już po raz drugi włączył się w akcję charytatywną. Tym razem za przejechane kilometry, zbiera pieniądze na hospicjum dla dzieci.

Podróż za niejeden uśmiech

Grzegorz Stenka wyruszył w swoją niezwykłą wyprawę w listopadzie 2025 roku. Jej finał zaplanowano na przyszły rok w Ushuaia –  wysuniętym najdalej na południe mieście świata. Cała trasa, prowadząca od bieguna do bieguna – z Norwegii do Argentyny – liczyć będzie ponad 15 400 kilometrów. Podróżnik pokonuje ją częściowo na rowerze, częściowo samolotem: od Koła Podbiegunowego, przez Zwrotnik Raka, równik i Zwrotnik Koziorożca.

Każdy przejechany kilometr ma wymiar nie tylko geograficzny, ale i symboliczny. Za każdy z nich sponsor akcji – „Polka pod Biegunem” – przekazuje 30 groszy na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych.

W inicjatywę może włączyć się każdy, wspierając internetową zbiórkę TUTAJ.

Organizatorzy wciąż poszukują także kolejnych sponsorów – zarówno firm, organizacji, jak i influencerów. Jedynym warunkiem jest chęć niesienia pomocy.

Nie mniej istotne są również niematerialne formy wsparcia. Udostępnianie informacji o wyprawie, komentowanie czy polubienia strony Muszla św. Jakuba pomagają zwiększyć zasięg akcji i dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

Były momenty strachu

W realizację przedsięwzięcia zaangażowany jest kilkuosobowy zespół. Jedną z kluczowych postaci jest bydgoszczanin Marcin Kubiak, odpowiedzialny za wsparcie logistyczne – od planowania trasy po rezerwację noclegów. Patronat nad wyprawą objęła również Fundacja Bezpieczny Świat z Nowej Wsi Wielkiej.

Do tej pory Grzegorz Stenka pokonał już około 2700 kilometrów. Jak przyznał w rozmowie z „Tygodnikiem Bydgoskim”, nie brakowało trudnych chwil:

 Były momenty, że się bałem. Miałem odmrożenia palców trzeciego stopnia. Udało się je uratować, ale do dziś są bardziej wrażliwe na zimno. Najniższa temperatura, w jakiej przyszło mi jechać, wynosiła minus 32 stopnie Celsjusza.

Mimo to podróżnik podkreśla, że motywacja do niesienia pomocy okazuje się silniejsza niż wszelkie przeciwności. Na trasie nie doświadczył także braku życzliwości ani zagrożenia ze strony innych ludzi.

Bakcyl do podróży

Obecna wyprawa nie jest pierwszym przedsięwzięciem charytatywnym Grzegorza Stenki. W przeszłości angażował się w zbiórki m.in. dla dzieci z domów dziecka, konsekwentnie łącząc swoją pasję do podróży z pomocą potrzebującym.

Choć – jak sam przyznaje – najlepiej czuje się w Polsce, szczególne miejsce w jego sercu zajmuje północna Europa, którą określa krótko: mroźna, ale piękna.

Robi coś wielkiego po cichu, bez zadęcia.Taki trochę bohater bez peleryny. A obok niego… są mali, prawdziwi bohaterowie. Dzieci z hospicjum, które codziennie toczą swoją najtrudniejszą walkę - napisano o podróżniku na profilu Polka pod Biegunem. 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->