Bydgoszcz piąta w rankingu najlepszych miast do życia. Jak to pogodzić z szybkim wyludnianiem?
fot. wikimedia
Bydgoszcz awansowała z dziesiątego na piąte miejsce w rankingu miast, w których – według Business Insider Polska – żyje się najlepiej. Niemal równocześnie ukazały się dane pokazujące, że stolica województwa kujawsko-pomorskiego należy do najszybciej wyludniających się dużych miast w kraju. Wbrew pozorom jedno nie musi przeczyć drugiemu. Warto jednak sprawdzić, co naprawdę kryje się za efektownym awansem.
Inne z kategorii
Szybka kolej ominie Bydgoszcz? Portal lk5.pl proponuje alternatywny przebieg CMK Północ
Między Szczecinem a Opolem...
Najnowszą edycję rankingu najlepszych miast do życia Business Insider Polska opublikował 26 sierpnia. Zwyciężył Szczecin, który zdobył 34 punkty. Za nim znalazły się Lublin – 40 punktów, Łódź – 41 i Poznań – 42. Bydgoszcz zajęła piąte miejsce z wynikiem 44 punktów, wyprzedzając między innymi Opole, Rzeszów, Katowice, Warszawę, Gdańsk, Wrocław i Kraków.
Wynik może cieszyć tym bardziej, że w poprzedniej, wiosennej edycji zestawienia Bydgoszcz zajmowała dopiero dziesiątą pozycję. W ciągu pół roku przesunęła się więc o pięć miejsc.
Sześć kryteriów i proste dodawanie
Autorzy rankingu porównali 16 miast – po jednym z każdego województwa – w sześciu kategoriach. Były to: bezrobocie, przeciętne wynagrodzenie, relacja cen mieszkań do zarobków, dostępność lekarzy w ramach NFZ, liczba przestępstw w przeliczeniu na mieszkańca oraz jakość powietrza.
Za pierwsze miejsce w danej kategorii miasto otrzymywało jeden punkt, za drugie dwa, a za ostatnie – szesnaście. Następnie punkty dodawano. Im niższa suma, tym lepsza pozycja w rankingu.
Bydgoszcz najlepiej wypadła pod względem dostępności mieszkań, zajmując w tej kategorii piąte miejsce. Szósta była pod względem niskiego bezrobocia oraz dostępności lekarzy. W klasyfikacji przestępczości znalazła się na dziesiątej pozycji.
Według danych przedstawionych przez Business Insider stopa bezrobocia wynosiła w Bydgoszczy na koniec czerwca 2,8 proc., a przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw – 8664 zł brutto. Średnia ofertowa cena metra mieszkania z rynku wtórnego wyniosła natomiast 8775 zł. Oznacza to, że równowartość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia odpowiadała cenie około 0,99 metra kwadratowego mieszkania.
W Warszawie ten sam wskaźnik wynosił zaledwie 0,63 metra, w Krakowie 0,69, a w Gdańsku 0,72 metra. Bydgoszcz rzeczywiście pozostaje więc jednym z bardziej dostępnych mieszkaniowo dużych miast.
Awans, chociaż część wskaźników się pogorszyła
Gdy jednak porównamy najnowsze dane z poprzednią edycją rankingu, zobaczymy interesujący paradoks. Bydgoszcz awansowała o pięć miejsc, chociaż kilka podstawowych wskaźników wcale się nie poprawiło.
Bezrobocie wzrosło z 2,5 do 2,8 proc. Przeciętne wynagrodzenie spadło z 8794 do 8664 zł brutto. Średnia cena metra używanego mieszkania zwiększyła się z 8580 do 8775 zł, przez co relacja wynagrodzenia do ceny metra pogorszyła się z 1,02 do 0,99. Wzrosło również średnie stężenie pyłu PM10: z 22,19 do 24,18 mikrograma na metr sześcienny.
Skąd zatem awans?
Największe znaczenie miała wyliczona przez autorów poprawa dostępności lekarzy. W poprzedniej edycji średni czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wynosił w Bydgoszczy aż 204 dni. Obecnie ma to być 87 dni.
Szczególnie wyraźnie skróciły się kolejki do gastrologa – z 558 do 170 dni, okulisty – z 304 do 168 dni, oraz neurologa – z 284 do 107 dni. Bydgoszcz poprawiła także względną pozycję w kategorii wynagrodzeń, choć samo przeciętne wynagrodzenie nominalnie spadło.
Nie oznacza to zatem, że w ciągu kilku miesięcy wszystkie warunki życia w mieście gwałtownie się poprawiły. Bydgoszcz awansowała przede wszystkim dlatego, że w niektórych kategoriach wypadła lepiej na tle pozostałych miast.
Ranking ma swoje ograniczenia
Wyniku nie należy lekceważyć, ale warto pamiętać o sposobie jego obliczania. Ranking obejmuje tylko 16 stolic województw, a nie wszystkie polskie miasta. Nie znajdziemy w nim więc chociażby Torunia. Tytuł „najlepsze miasta do życia w Polsce” jest zatem nieco szerszy niż rzeczywisty zakres zestawienia.
Wszystkie sześć kategorii otrzymało taką samą wagę. Przyjęto więc, że różnica w poziomie bezrobocia jest dla jakości życia dokładnie tak samo ważna jak różnica w czasie oczekiwania do lekarza, cenach mieszkań, przestępczości czy jakości powietrza.
Punkty pokazują ponadto wyłącznie miejsca zajęte przez miasta, a nie rzeczywiste różnice między nimi. Minimalne wyprzedzenie konkurenta daje taką samą przewagę jednego punktu jak różnica bardzo duża.
Także porównanie kolejek do lekarzy z poprzednią edycją nie jest idealne. Wcześniej badano dostępność kardiologa, obecnie zastąpionego przez chirurga. Dane dotyczące kolejek, pobierane z serwisu Świat Przychodni, mogą się również mocno zmieniać wraz z pojawianiem się nowych terminów i sposobem przekazywania informacji przez placówki.
Zastrzeżenie budzi też opis jakości powietrza. Business Insider wskazuje 50 mikrogramów PM10 na metr sześcienny jako średniodobową „normę WHO”. Tymczasem aktualne wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia zalecają 45 mikrogramów dla średniej dobowej i 15 dla średniej rocznej. Wartość 50 mikrogramów jest polskim i unijnym poziomem dopuszczalnym dla stężenia dobowego. Autorzy zestawiają go natomiast ze średnią wyliczoną z dwunastu miesięcy. Nie zmienia to kolejności miast, ale może prowadzić do zbyt optymistycznej oceny samego poziomu zanieczyszczenia.
Dobre miasto do życia, z którego ubywa mieszkańców
Największy paradoks pojawia się jednak po porównaniu rankingu Business Insidera z danymi demograficznymi.
Jak pisaliśmy niedawno w Tygodniku Bydgoskim, w ciągu 2025 roku liczba ludności miasta zmniejszyła się o 2943 osoby. Większy bezwzględny ubytek wśród miast na prawach powiatu zanotowała tylko Łódź.
Bydgoszcz skurczyła się w ciągu roku o 0,91 proc. Wśród 18 stolic województw szybciej w ujęciu procentowym wyludniały się jedynie Kielce i Gorzów Wielkopolski.
Jeszcze bardziej wymowne jest porównanie długookresowe. W 2002 roku Bydgoszcz liczyła 373 736 mieszkańców, a na koniec 2025 roku – 321 100. W ciągu 23 lat ubyło więc 52 636 mieszkańców, czyli 14,1 proc. populacji. Większy procentowy spadek spośród miast wojewódzkich zanotowały tylko Łódź, Kielce i Katowice.
Część tego procesu można wyjaśnić suburbanizacją. Mieszkańcy przenoszą się do podbydgoskich gmin, ale nadal pracują, uczą się, robią zakupy i korzystają z usług w Bydgoszczy. W latach 2002–2024 liczba mieszkańców powiatu bydgoskiego wzrosła o ponad 40 proc.
Nie cały ubytek można jednak złożyć na karb przeprowadzki za administracyjną granicę miasta. Bydgoszcz zmaga się również z niską liczbą urodzeń, starzeniem się mieszkańców i odpływem części młodych ludzi. Tym różni się od najsilniejszych metropolii, takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk, które przyciągają mieszkańców i rozwijają się także w granicach administracyjnych.
Piąte miejsce jest sukcesem, ale nie zwalnia z pytań
Oba obrazy Bydgoszczy mogą być prawdziwe jednocześnie. Miasto może oferować stosunkowo niedrogie mieszkania, niskie bezrobocie i przyzwoitą równowagę między zarobkami a kosztami życia, a zarazem tracić mieszkańców wskutek procesów demograficznych i migracyjnych.
Piąte miejsce w rankingu Business Insidera jest dobrą wiadomością. Pokazuje, że na tle innych stolic województw Bydgoszcz pozostaje miastem relatywnie dostępnym i wygodnym do życia. Nie dowodzi jednak, że sytuacja poprawiła się we wszystkich dziedzinach ani że rozwiązane zostały najpoważniejsze problemy rozwojowe.
Być może najważniejsze pytanie brzmi więc nie: czy w Bydgoszczy dobrze się żyje, lecz dlaczego miasto, w którym według rankingu żyje się tak dobrze, każdego roku traci tysiące mieszkańców.