Bydgoszcz stanie się centrum przetwarzania odpadów? Urbanistka alarmuje w sprawie planu ogólnego
fot. Facebook/Anna Rembowicz-Dziekciowska
Kolejny głos w dyskusji o planie ogólnym Bydgoszczy. Urbanistka i architekt Anna Rembowicz-Dziekciowska ostrzega, że część zapisów konsultowanego dokumentu może otworzyć drogę do lokowania na terenach pozachemowskich inwestycji związanych z gospodarką odpadami, w tym odpadami niebezpiecznymi. Miasto prowadzi obecnie konsultacje społeczne, które potrwają do 6 lipca.
Inne z kategorii
Fordon rozwija skrzydła! Młodzieżowy Dom Kultury nr 5 zaprasza na warsztaty... budowy latawców
Rafał Bruski z wotum zaufania i absolutorium. Burzliwa debata, przewidywalny finał
Plan niezgody
Debata wokół planu ogólnego Bydgoszczy staje się coraz bardziej gorąca. W ostatnich tygodniach dyskusja dotyczyła m.in. możliwości zwiększenia intensywności zabudowy na Wyspie Młyńskiej, przyszłości terenów zielonych w Fordonie czy kierunków rozwoju miasta. Teraz pojawił się kolejny temat budzący emocje – potencjalne wykorzystanie terenów po Zachemie pod inwestycje związane z gospodarką odpadami.
„To może otworzyć drogę dla takich inwestycji”
Zdaniem Anny Rembowicz-Dziekciowskiej zapisy konsultowanego projektu planu ogólnego mogą stworzyć warunki do lokowania na terenach pozachemowskich przedsięwzięć związanych z przetwarzaniem i składowaniem odpadów.
Jak wskazuje urbanistka, w porównaniu z pierwszą wersją projektu przybyło 20 nowych stref infrastrukturalnych. Znaczna część z nich została wyznaczona właśnie na terenach po dawnych zakładach chemicznych.
Według niej ma to istotne znaczenie, ponieważ w ramach tzw. profilu podstawowego stref infrastrukturalnych dopuszczane są tereny infrastruktury technicznej, a przepisy planistyczne przewidują możliwość lokalizowania na takich obszarach obiektów związanych z gospodarką odpadami.
Składowiska, spalarnie i zakłady przetwarzania
Rembowicz-Dziekciowska zwraca uwagę, że zgodnie z obowiązującymi przepisami do terenów infrastruktury technicznej mogą należeć m.in. składowiska odpadów, zakłady unieszkodliwiania odpadów, spalarnie czy instalacje związane z przetwarzaniem odpadów wydobywczych.
W jej ocenie stworzenie nowych stref na terenach pozachemowskich może w przyszłości ułatwić procedowanie tego typu inwestycji.
Urbanistka podkreśla jednocześnie, że nie chodzi o zaspokojenie lokalnych potrzeb związanych z odpadami komunalnymi, ponieważ takie zadania realizują już istniejące instalacje.
Obawy o przyszłość terenów po Zachemie
Największe wątpliwości dotyczą przeznaczenia terenów, na których w ostatnich latach powstały duże hale magazynowe.
Nowe zapisy mogą stworzyć możliwość wykorzystywania tych obiektów do magazynowania różnego rodzaju odpadów pochodzących nie tylko z regionu, ale także z innych części kraju.
Anna Rembowicz Dziekciowska wskazuje między innymi na zużyte baterie, akumulatory, świetlówki, urządzenia chłodnicze czy panele fotowoltaiczne. Zwraca również uwagę na ryzyko związane z ewentualnymi problemami finansowymi podmiotów prowadzących taką działalność.
Apel do mieszkańców - szczególnie Kapuścisk i Glinek
Rembowicz-Dziekciowska nie ukrywa, że właśnie ten element projektu planu ogólnego budzi jej największy sprzeciw.
Przypomina, że w przeszłości angażowała się w działania mające ograniczać możliwość lokowania na terenach pozachemowskich inwestycji związanych z przetwarzaniem odpadów niebezpiecznych. Jej zdaniem przyjęcie planu ogólnego w obecnym kształcie może ułatwić zmiany w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego.
Urbanistka apeluje do mieszkańców Bydgoszczy, szczególnie osiedli Kapuściska i Glinki, o udział w trwających konsultacjach społecznych oraz zgłaszanie uwag do dokumentu.
Konsultacje trwają do 6 lipca
Przypomnijmy, że konsultacje społeczne dotyczące projektu planu ogólnego Bydgoszczy rozpoczęły się 9 czerwca i potrwają do 6 lipca. W tym czasie mieszkańcy mogą składać uwagi do dokumentu, który ma określić kierunki rozwoju miasta na kolejne dekady.
Plan ogólny będzie podstawą dla przyszłych decyzji planistycznych, dlatego zarówno jego zwolennicy, jak i krytycy podkreślają, że skutki przyjętych dziś zapisów mogą być odczuwalne przez wiele lat.