Las przy Wiśniowej znów pod lupą. Mieszkańcy Miedzynia obawiają się zabudowy
fot. Wikipedia
Po kilku latach względnego spokoju wraca sprawa zielonego terenu przy ul. Wiśniowej na bydgoskim Miedzyniu. W projekcie Planu Ogólnego Bydgoszczy obszar ten znalazł się w strefie dopuszczającej zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Mieszkańcy pytają, czy ponadstuletni las ma ustąpić miejsca kolejnym domom.
Inne z kategorii
Bydgoski tramwaj wyjechał na śląskie tory tory. „Banek” wozi już pasażerów
Nowy plan zabudowy Bydgoszczy wywołuje burzę: przyszłość miasta w ogniu krytyki!
Zielony azyl czy przyszłe działki?
Dla mieszkańców Miedzynia teren przy ul. Wiśniowej to codzienne miejsce spacerów, odpoczynku i kontaktu z przyrodą. Rosną tam stare drzewa, które przez lata tworzyły naturalną barierę od miejskiego zgiełku.
Teraz temat wraca za sprawą projektu Planu Ogólnego Bydgoszczy. W dokumentach teren został ujęty w strefie wielofunkcyjnej z zabudową mieszkaniową jednorodzinną. Oznacza to, że nie przesądzono jego ochrony jako lasu lub zieleni, lecz utrzymano możliwość przeznaczenia go pod mieszkaniówkę.
I właśnie to budzi niepokój części mieszkańców. Bo choć sam plan ogólny nie oznacza jeszcze natychmiastowej wycinki, to wyznacza kierunek, który w przyszłości może mieć bardzo konkretne skutki. Z apelem o składanie wag do dokumentu zwrócili się za pośrednictwem facebookowej grupy „Miedzynianie i Prądacy”.
Sprawa ma już swoją historię
Obawy nie pojawiły się znikąd. Już kilka lat temu mieszkańcy alarmowali, że prawie hektar lasu w rejonie ul. Wiśniowej może zostać przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną.
Obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Miedzyń-Wiśniowa” z 2010 roku również przewiduje dla części tego obszaru funkcję mieszkaniową. W praktyce oznacza to, że las nie jest tam traktowany jako docelowo chroniona zieleń, ale raczej jako stan istniejący do czasu realizacji innego przeznaczenia.
Projekt planu ogólnego nie odwraca tego kierunku. Nie wpisuje tego miejsca jednoznacznie do strefy zieleni, rekreacji czy terenów otwartych. Zamiast tego pozostawia furtkę dla zabudowy.
Mieszkańcy boją się betonu i korków
Przeciwnicy zabudowy wskazują, że Miedzyń już dziś zmaga się z presją inwestycyjną i problemami komunikacyjnymi. Szczególnie często pada argument dotyczący ul. Nakielskiej, która w godzinach szczytu bywa poważnie zakorkowana.
Nowe domy oznaczałyby kolejnych mieszkańców, kolejne samochody i jeszcze większe obciążenie okolicznych ulic. A tam, gdzie dziś jest cień, śpiew ptaków i miejsce na spacer, mogłyby pojawić się ogrodzenia, dojazdy, fundamenty i ciężki sprzęt.
Mieszkańcy podnoszą też argument klimatyczny. Każda większa enklawa zieleni działa jak naturalna klimatyzacja. Stare drzewa dają cień, zatrzymują wilgoć i poprawiają jakość powietrza.
Miasto się wyludnia, presja na zabudowę zostaje
W dyskusji pojawia się także pytanie o sens dalszego przeznaczania zielonych terenów pod zabudowę w mieście, które od lat traci mieszkańców. Skoro Bydgoszcz mierzy się ze spadkiem liczby ludności, mieszkańcy pytają, czy naprawdę trzeba sięgać po kolejne zielone fragmenty osiedli.
Ich zdaniem rozwój miasta nie powinien oznaczać zabudowy każdego wolnego skrawka. Zwłaszcza tam, gdzie przez lata powstała naturalna, cenna dla lokalnej społeczności przestrzeń rekreacyjna.
Plan nie ścina drzew, ale może otworzyć drogę
Projekt planu ogólnego sam w sobie nie jest decyzją o wycince. Nie oznacza, że piły spalinowe pojawią się przy Wiśniowej jutro rano.
Mieszkańcy nie chcą jednak bagatelizować sprawy. Jeżeli teren pozostanie w strefie dopuszczającej zabudowę mieszkaniową, będzie to istotny sygnał dla przyszłych decyzji planistycznych.
Czas na reakcję mieszkańców
Osoby sprzeciwiające się zabudowie apelują, by mieszkańcy interesowali się projektem Planu Ogólnego Bydgoszczy, składali uwagi i rozmawiali o sprawie z sąsiadami.
Jak podkreślają, stawką jest nie tylko fragment lasu przy ul. Wiśniowej, ale także pytanie o to, jak ma wyglądać Miedzyń w kolejnych latach.