Bydgoszcz Dzisiaj 11:55 | Redaktor
Po ulewie w Bydgoszczy MWiK bronią „miasta-gąbki”. Wojewoda: to była prawdziwa próba dla infrastruktury

fot. Facebook/MWiK Bydgoszcz

Nocna ulewa z 30 czerwca na 1 lipca doprowadziła w Bydgoszczy do licznych podtopień, zalań piwnic, garaży i utrudnień na ulicach. Po pytaniach o skuteczność miejskiej retencji Miejskie Wodociągi i Kanalizacja przekonują, że zbiorniki spełniły swoje zadanie. Głos zabrał również wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel, który podkreśla, że skala opadów była wyjątkowa.

Bydgoszcz po nocnej ulewie

Gwałtowna nawałnica, która przeszła nad Bydgoszczą w nocy z 30 czerwca na 1 lipca, szybko pokazała słabe punkty miejskiej infrastruktury. Strażacy interweniowali przy zalanych piwnicach, garażach, zakładach i ulicach. Jedną z większych akcji było wypompowywanie wody z parkingu podziemnego centrum handlowego przy rondzie Grunwaldzkim.

Problemy pojawiły się także nad Brdą, gdzie wysoki poziom wody dał się we znaki m.in. w rejonie nabrzeży. Ulewa wywołała również dyskusję o skuteczności bydgoskiego systemu retencji, promowanego od lat jako jeden z kluczowych sposobów ochrony miasta przed skutkami gwałtownych opadów.

MWiK: zbiorniki zdały egzamin

Do sprawy w mediach społecznościowych odniosły się Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Bydgoszczy. Spółka poinformowała, że po ulewie przeprowadzono inspekcję istniejących zbiorników retencyjnych wybudowanych w ramach projektu dostosowania kanalizacji deszczowej do zmian klimatu.

Według MWiK zbiorniki przyjęły nadmiar wód opadowych i zapobiegły podtopieniom w miejscach, które wcześniej zmagały się z podobnymi problemami. Spółka podkreśla, że koncepcja rozproszonej retencji zadziałała, a obiekty retencyjne ponownie spełniły swoją funkcję.

Gdzie retencja przyjęła wodę?

MWiK wskazuje konkretne lokalizacje, w których zbiorniki miały odebrać nadmiar deszczówki. Dotyczy to m.in. ulicy Odrzańskiej, Wyszogrodzkiej w rejonie Frosty oraz ulicy Bałtyckiej, gdzie zbiornik wypełnił się wodą na ponad 70 cm.

Duże napełnienie odnotowano również przy placu Wolności, gdzie poziom wody w zbiorniku sięgnął około 2 metrów. Spółka zaznacza, że brak wypływów w rejonie ulicy Jagiellońskiej świadczy o prawidłowej pracy zbiorników przy placu Weyssenhoffa i alei Ossolińskich.

Nie odnotowano też podtopień w okolicach parku Kochanowskiego i ulicy Mickiewicza. Prawidłowo miały zadziałać także zbiorniki na Osowej Górze, m.in. przy ulicach Kolbego i Waleniowej, a także w rejonie Grunwaldzkiej, Skośnej i placu Poznańskiego.

Plac Kościeleckich i problem kanalizacji

Spółka odniosła się również do sytuacji przy placu Kościeleckich. Według MWiK tamtejszy zbiornik przyjął nadmiar wód deszczowych, a jego komora po zdarzeniu opróżniła się. Jednocześnie wodociągi wskazują, że lokalne zalania mogły mieć związek z przepełnieniem kanałów sanitarnych.

To ważne rozróżnienie w sporze o skuteczność retencji. Inaczej pracuje kanalizacja deszczowa, inaczej sanitarna.

Rekordowe opady nad miastem

MWiK podaje, że deszczomierze rozmieszczone w różnych częściach Bydgoszczy zanotowały rekordowe wartości. W nocy, między godz. 1.30 a 3.30, najwyższe wskazanie intensywności opadu miało wynieść 110 mm na godzinę.

W praktyce oznacza to ogromne obciążenie dla kanalizacji i zbiorników retencyjnych w bardzo krótkim czasie. To właśnie takie epizody są najtrudniejsze dla miast, bo woda nie spływa równomiernie przez wiele godzin, lecz uderza punktowo i gwałtownie.

Wojewoda: problemy tam, gdzie projekt nie jest gotowy

Stanowisko w sprawie ulewy przedstawił także wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel. Podkreślił, że województwo, a szczególnie Bydgoszcz, znalazły się tej nocy na pierwszym miejscu w Polsce pod względem ilości opadów. 

Według wojewody była to poważna próba dla miejskiej infrastruktury. Problemy miały pojawić się przede wszystkim w tych miejscach, gdzie projekt „Miasto Gąbka” nie został jeszcze zrealizowany albo nadal jest w trakcie prac. Sztybel ocenił również, że przy tak ekstremalnych warunkach Bydgoszcz poradziła sobie lepiej, niż można byłoby oczekiwać od wielu innych miast i podziękował służbom za ich działania. Strażacy interweniowali w regionie ponad 180 razy. Najczęściej w Bydgoszczy i powiecie bydgoskim.

Dobrą informacją po ulewie jest też przywrócenie dostaw energii elektrycznej odbiorcom, którzy mieli przerwy w zasilaniu. Awarie były związane z burzą, wiatrem i intensywnymi opadami.

Pytania o retencję nie znikają

Oficjalne stanowiska MWiK i wojewody przedstawiają jeden obraz: opady były wyjątkowe, a zbiorniki retencyjne w wielu lokalizacjach spełniły swoją funkcję. Nie zamyka to jednak dyskusji o skuteczności całego systemu. 

Część komentujących zarzuca spółce zbyt ogólną komunikację i odpowiadanie podobnymi formułami pod różnymi wpisami. Mieszkańcy  pytają o konkretne dane: ile wody przyjął każdy zbiornik, gdzie doszło do przeciążenia sieci, jaka jest ich pojemność projektowa,  czas  opróżnienia i czy obecne inwestycje obejmą miejsca, które zostały zalane. Bez takiego zestawienia trudno ocenić, czy „miasto-gąbka” rzeczywiście zdało egzamin w skali całej Bydgoszczy, czy jedynie zadziałało punktowo.

Nie tylko retencja?

Wielu mieszkańców zwraca  też uwagę na inne możliwe przyczyny podtopień: zaniedbaną konserwację kratek, rynien i odpływów, zalegające po koszeniu odpady, problemy ze studzienkami, cofanie się deszczówki do budynków czy źle zabezpieczone prace drogowe. Wymieniane są konkretne lokalizacje, m.in. Nakielska, Wrocławska, Wielorybia, Podgórna, okolice Kruszwickiej czy Jarużyna. Dla niektórych Bydgoszczan hasło o „mieście-gąbce” zderzyło się więc z bardzo przyziemną rzeczywistością: zalanym podwórkiem, warsztatem, piwnicą albo ulicą.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->