Prof. Mirosław Szumiło w bydgoskim IPN: ludobójstwo wołyńskie nie było „spontanicznym buntem”
Dlaczego ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków? Na to pytanie odpowiadał prof. Mirosław Szumiło podczas wykładu wygłoszonego 9 lipca w Delegaturze IPN w Bydgoszczy. Historyk wskazywał, że kluczem do zrozumienia zbrodni wołyńskiej jest ideologia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, polityczna kalkulacja oraz planowa depolonizacja ziem uznanych przez OUN i UPA za „Zachodnią Ukrainę”.
Inne z kategorii
Prof. Mirosław Szumiło już na początku wykładu zaznaczył, że nie zamierza koncentrować się na drastycznym przebiegu mordów, ale na pytaniu podstawowym dla historyka: dlaczego do nich doszło. Jak mówił, sama nazwa „zbrodnia wołyńska” jest pewnym skrótem, ponieważ fala mordów nie ograniczyła się do Wołynia. Objęła także Galicję Wschodnią, czyli Małopolskę Wschodnią, a później również część Lubelszczyzny.
Historyk podkreślił, że w polskiej debacie pojęcie ludobójstwa jest dziś uznane zarówno prawnie, politycznie, jak i przez zdecydowaną większość badaczy. Inaczej wygląda to po stronie ukraińskiej, gdzie częściej mówi się o „tragedii wołyńskiej”. Zdaniem prof. Szumiły takie określenie rozmywa odpowiedzialność i sugeruje fałszywą symetrię między sprawcami a ofiarami.

Nie chodziło tylko o dawny konflikt
Prof. Szumiło przypomniał, że genezy zbrodni trzeba szukać jeszcze w okresie po I wojnie światowej, zwłaszcza w konflikcie o Lwów i Galicję Wschodnią. To wtedy ukształtowało się przekonanie części ukraińskich środowisk nacjonalistycznych, że Polska jest głównym przeciwnikiem ukraińskich dążeń państwowych.
W 1920 roku powstała Ukraińska Organizacja Wojskowa, a w 1929 roku na jej bazie Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Prelegent zwracał uwagę, że nie był to zwykły nacjonalizm, lecz radykalna ideologia integralna, oparta na przekonaniu o bezwzględnej walce narodów. Naród miał być wartością nadrzędną, a walka o państwo ukraińskie miała usprawiedliwiać terror, mord i podstęp.
Prof. Szumiło przypomniał również postać bł. biskupa Grzegorza Chomyszyna, greckokatolickiego hierarchy ze Stanisławowa, który potępiał radykalny nacjonalizm ukraiński jako sprzeczny z chrześcijaństwem. Był to ważny głos, pokazujący, że nie cały świat ukraiński przyjmował ideologię OUN.
OUN zwalczała także Ukraińców
Jednym z ważnych wątków wykładu było pokazanie, że OUN stosowała terror nie tylko wobec Polaków. Ofiarami nacjonalistów padali również Ukraińcy uznawani za zwolenników porozumienia z Polską albo przeciwników metod terrorystycznych.
Prof. Szumiło przypominał, że w II Rzeczypospolitej Ukraińcy mieli swoich legalnych przedstawicieli w Sejmie i Senacie, a wielu polityków ukraińskich próbowało działać metodami parlamentarnymi. Dla OUN była to jednak droga nie do przyjęcia. Organizacji zależało nie na kompromisie, lecz na podtrzymywaniu stanu konfliktu i niechęci do państwa polskiego.
Historyk przywołał także zamachy organizowane przez OUN, w tym zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego oraz ukraińskiego pedagoga Iwana Babija. Ten drugi został zamordowany dlatego, że nie pozwalał nacjonalistom prowadzić agitacji wśród uczniów ukraińskiego gimnazjum we Lwowie.
Od terroru do ludobójstwa
Ważnym etapem prowadzącym do późniejszych mordów był, zdaniem prof. Szumiły, rok 1939. Ukraińscy nacjonaliści, współpracujący z niemieckim wywiadem, wystąpili przeciwko państwu polskiemu już we wrześniu, atakując żołnierzy Wojska Polskiego i ludność cywilną. Według danych przywołanych w wykładzie na tym etapie zamordowano co najmniej 3300 Polaków.
Kolejnym krokiem był rozłam w OUN na frakcję Andrija Melnyka i Stepana Bandery. To banderowcy, bardziej radykalni i silniej zapatrzeni we wzorce totalitarne, odegrali później zasadniczą rolę w zbrodni wołyńskiej. Prof. Szumiło przypomniał kongres ukraińskich nacjonalistów w Krakowie w 1941 roku, podczas którego przyjęto zasadę „jeden naród, jedna partia, jeden wódz”. Wzór był aż nadto czytelny.
W maju 1941 roku powstał dokument programowy OUN zakładający „unieszkodliwienie” wrogich elementów na ziemiach ukraińskich. Do tej kategorii zaliczano Polaków i Żydów. W tym samym roku banderowcy tworzyli bataliony Nachtigall i Roland, które działały u boku Wehrmachtu po ataku III Rzeszy na Związek Sowiecki.
Wołyń wybrano z zimnej kalkulacji
Prof. Szumiło wyjaśniał, że ludobójstwo zaczęło się na Wołyniu z powodów praktycznych. Po pierwsze, Polaków było tam mniej niż w Galicji Wschodniej, więc — z punktu widzenia sprawców — łatwiej było przeprowadzić akcję. Po drugie, wołyńskie lasy sprzyjały działalności partyzanckiej.
Celem była depolonizacja terenów uznawanych przez nacjonalistów za część przyszłej Ukrainy. Nie chodziło więc o ślepy wybuch nienawiści ani o przypadkową spiralę odwetu. Chodziło o stworzenie faktów dokonanych: skoro po wojnie miały się toczyć rozmowy o granicach, to brak ludności polskiej miał być argumentem przeciwko powrotowi tych ziem do państwa polskiego.
Historyk zwracał uwagę, że gdyby mordy wynikały jedynie z ogólnej nienawiści do Polaków, objęłyby także tereny położone dalej na wschód, gdzie również mieszkali Polacy. Tak się jednak nie stało. UPA działała przede wszystkim tam, gdzie istniał polsko-ukraiński spór terytorialny.
Krwawa Niedziela i planowość akcji
Za symboliczny początek ludobójstwa prof. Szumiło uznał mord w Parośli 9 lutego 1943 roku, gdzie zginęło co najmniej 155 osób. Od kwietnia 1943 roku mordy przybrały masowy charakter. Kulminacją była Krwawa Niedziela 11 lipca 1943 roku, gdy oddziały UPA zaatakowały polskie miejscowości, często wtedy, gdy ludność gromadziła się w kościołach na Mszach świętych.
Prelegent mówił również o roli ukraińskich policjantów służących wcześniej Niemcom. W marcu i kwietniu 1943 roku około pięciu tysięcy z nich zdezerterowało i przeszło do UPA, zabierając broń. Wielu z nich miało już doświadczenie udziału w niemieckich akcjach przeciwko Żydom. Jak podkreślał prof. Szumiło, był to jeden z czynników, które sprawiły, że oddziały UPA były zdolne do przeprowadzenia masowych mordów.
Mit „spontanicznego buntu”
Jednym z najmocniejszych punktów wykładu było odrzucenie tezy, że zbrodnia wołyńska była spontanicznym buntem ukraińskich chłopów. Prof. Szumiło wskazywał, że chłopów rzeczywiście wciągano do mordów, ale robiono to celowo: częściowo przez indoktrynację, częściowo przez przymus, przy udziale Służby Bezpieczeństwa OUN.
Chodziło o stworzenie pozoru ludowego zrywu. W rzeczywistości akcję organizowały struktury OUN i oddziały UPA. Historyk przywołał opinię Ewy Siemaszko, że nie jest znany przypadek, by cała ukraińska wieś sama z siebie, bez inspiracji nacjonalistycznej organizacji, rzuciła się z kosami i siekierami na polską wieś.
Nie cała Ukraina, lecz ukraińscy nacjonaliści
Prof. Szumiło przestrzegał zarazem przed uogólnieniem, że „Ukraińcy mordowali Polaków”. Jego zdaniem precyzyjniej należy mówić: ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków. Na terenach objętych zbrodnią mieszkały miliony Ukraińców, a ogromna większość narodu ukraińskiego nie miała z tymi wydarzeniami nic wspólnego.
Historyk przypomniał też, że w czasie II wojny światowej miliony Ukraińców służyły w Armii Czerwonej i walczyły przeciwko Niemcom. Tymczasem współczesna ukraińska polityka pamięci często eksponuje tradycję banderowską, marginalizując inne doświadczenia wojenne Ukraińców.
Sprawiedliwi Ukraińcy
W końcowej części wykładu prof. Szumiło mówił o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków albo sprzeciwiali się OUN i UPA. Przywołał „Kresową Księgę Sprawiedliwych”, publikację IPN dokumentującą pomoc udzielaną Polakom przez Ukraińców.
Według danych zebranych przez Romualda Niedzielkę co najmniej 1341 Ukraińców pomagało Polakom, a ponad 400 z nich zostało za to zamordowanych przez UPA. Dzięki tej pomocy uratowało się co najmniej 2,5 tysiąca osób. Prof. Szumiło podkreślał, że byli to ludzie, którzy ryzykowali życie nie wobec obcego okupanta, ale wobec własnych rodaków podporządkowanych nacjonalistycznej organizacji. Dlatego — mówił historyk — powinni oni znaleźć należne miejsce w pamięci także po stronie ukraińskiej.
UPA i AK: fałszywa symetria
Prof. Szumiło stanowczo odrzucił także porównywanie UPA i Armii Krajowej jako dwóch równorzędnych stron wojny polsko-ukraińskiej. W jego ocenie nie można mówić o symetrii tam, gdzie najpierw doszło do planowego mordowania bezbronnej ludności cywilnej, a polska samoobrona i oddziały AK zaczęły powstawać dopiero w reakcji na tę falę przemocy.
Historyk zauważył, że do bezpośredniego frontu polsko-ukraińskiego doszło dopiero później, między innymi na Zamojszczyźnie w 1944 roku, gdy polskie oddziały próbowały powstrzymać marsz UPA w głąb Lubelszczyzny. Nie zmienia to jednak zasadniczego faktu: początkiem była zbrodnia na polskiej ludności cywilnej.
Wywiad z prof. Szumiłą już we wtorek
Wykład prof. Mirosława Szumiły wygłoszony 9 lipca w Delegaturze IPN w Bydgoszczy jest osadzony poniżej.
Zapraszamy również na rozmowę z prof. Mirosławem Szumiłą, która ukaże się we wtorek, 14 lipca, na kanale YouTube Tygodnika Bydgoskiego. Będzie to okazja do rozwinięcia najważniejszych wątków wykładu i rozmowy o tym, dlaczego prawda o ludobójstwie wołyńskim wciąż pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich.