W Lipinkach znów zabiły dzwony. Poruszająca lekcja historii sprzed 80 lat
fot. facebook/IPN Bydgoszcz
Najpierw był piknik, rozmowy i zwyczajny gwar wiejskiego spotkania. Potem sielankę przeciął ryk silników, krzyki funkcjonariuszy i widok ludzi prowadzonych pod bronią. W Lipinkach odtworzono dramatyczne wydarzenia z czerwca 1946 roku — historię wsi, która zapłaciła wysoką cenę za wierność ludziom podziemia.
Inne z kategorii
Bydgoscy Patrioci uhonorowani podczas obchodów 80. rocznicy bitwy pod Gajrowskimi
Piknik, który nagle stał się historią
Uczestnicy obchodów 80. rocznicy wydarzeń z czerwca 1946 roku w Lipinkach przenieśli się w czasie do pierwszych powojennych lat. Wspólnie z Gminą Warlubie przygotowano rekonstrukcję historyczną, która nie była jedynie widowiskiem z mundurami i pojazdami z epoki, ale także próbą pokazania atmosfery strachu, niepewności i napięcia, w jakiej żyli mieszkańcy tej części Borów Tucholskich.
Wszystko rozpoczęło się spokojnie — od pikniku. Po chwili jednak ten spokój został brutalnie przerwany. Między uczestników wkroczyli funkcjonariusze UB. Padły okrzyki, rozległ się huk silników, a na oczach zgromadzonych doszło do symbolicznego aresztowania dwóch postaci szczególnie ważnych dla lokalnej pamięci: leśniczego Jana Sikorskiego „Wilka” oraz ks. Sylwestra Kończala.
„Partyzancka wieś” w Borach Tucholskich
Lipinki, malowniczo położone w Borach Tucholskich w powiecie świeckim, w czasie wojny i tuż po niej były jednym z ważniejszych miejsc związanych z pomorską partyzantką. We wspomnieniach żołnierzy Armii Krajowej często nazywano je „partyzancką wsią”.
To określenie nie wzięło się znikąd. Mieszkańcy pomagali ludziom Podziemia, wspierali ich i chronili, często ryzykując własnym bezpieczeństwem. W powojennej Polsce, w której zamiast upragnionego spokoju przyszły kolejne represje, taka postawa mogła kosztować wszystko: wolność, zdrowie, a czasem życie.
Co wydarzyło się w czerwcu 1946 roku?
Rekonstrukcja opierała się na prawdziwych wydarzeniach. 2 czerwca 1946 roku w Lipinkach odbywała się zabawa. Według materiałów IPN funkcjonariusz UB sprowokował mieszkańców, co stało się początkiem dramatycznych wydarzeń. Zatrzymano ks. Sylwestra Kończala, zarzucając mu posiadanie broni i współpracę z „bandami” — tak komunistyczna propaganda określała żołnierzy Podziemia.
Następnego dnia aresztowano także Jana Sikorskiego „Wilka”, leśniczego z Leśnictwa Kuźnica i byłego dowódcę oddziału partyzanckiego.
Wieczorem konwój z zatrzymanymi ruszył w stronę Osia. W lesie czekali już partyzanci z oddziału „Tartak”, dowodzonego przez Władysława Chelińskiego „Małego”. Chcieli odbić aresztowanych mieszkańców Lipinek. Sygnałem do działania miały być bijące dzwony w miejscowym kościele.
Zasadzka i tragiczny finał
Na skraju Lipinek doszło do potyczki między funkcjonariuszami Grupy Operacyjnej UB/MO a żołnierzami Podziemia. W walce zginęło pięciu funkcjonariuszy, w tym dowódca grupy, ppor. Zdzisław Wizor.
Akcja, choć wymierzona w odbicie zatrzymanych, zakończyła się tragedią. Jan Sikorski został zastrzelony przez jednego z funkcjonariuszy UB w chwili, gdy próbował wyskoczyć z ciężarówki. Zginął od strzału w serce, oddanego z bliskiej odległości.
Historia Lipinek została naznaczona krwią. A potem przyszedł jeszcze strach.
Następnego dnia przyszły represje
Po potyczce wieś została spacyfikowana przez około 80-osobową grupę operacyjną. Rozpoczęły się brutalne przesłuchania, zatrzymania i procesy. Na mieszkańców spadły wieloletnie wyroki więzienia.
Tak właśnie wyglądała powojenna rzeczywistość wielu miejscowości: wojna formalnie się skończyła, ale dla ludzi związanych z Podziemiem i tych, którzy im pomagali, dramat trwał dalej. Mundury się zmieniły, strach pozostał ten sam.
Hołd dla tych, którzy „nie mogli inaczej”
Rekonstrukcja w Lipinkach była nie tylko widowiskiem historycznym, ale przede wszystkim hołdem dla mieszkańców, którzy w najtrudniejszych czasach pozostali wierni swoim przekonaniom. Jak pisała siostra Jana Sikorskiego, oni „nie mogli inaczej”, bo Polska była dla nich świętością.
Wydarzenie przypomniało, że lokalna historia nie jest dodatkiem do wielkiej historii państwa. Często to właśnie w takich miejscach — w małych wsiach, przy leśnych drogach, pod kościelnymi dzwonami — najlepiej widać cenę odwagi.
Pamięć, która wciąż jednoczy
Obchody 80. rocznicy potyczki pod Lipinkami zakończyły się przy Pomniku „Niepodległości” na drodze między Osiem a Lipinkami, gdzie odbył się Apel Pamięci i złożono wiązanki kwiatów. Jako pierwsi hołd oddali przedstawiciele rodzin bohaterów tamtych wydarzeń, a następnie delegacje IPN, samorządu, parlamentarzystów, lokalnych stowarzyszeń, szkoły, OSP, Koła Gospodyń Wiejskich i mieszkańców. List do uczestników uroczystości skierował również prezydent Polski, Karol Nawrocki. Prezydent wskazał na potrzebę budowania wspólnoty wokój największych wartości:
Niech flaga Rzeczypospolitej będzie dla Państwa drogowskazem we wszelkich inicjatywach edukacyjnych i patriotycznych. Życzę, by pod barwami narodowymi łączyli się Państwo we wspólnotę ludzi miłujących wolność i polskość - napisał.