Religia Dzisiaj 09:39 | Redaktor
Sól, która traci smak. Ojcowie Kościoła o odpowiedzialności nauczycieli Ewangelii

Georges de la Tour, Św. Magdalena z lampą

Słowa Chrystusa: „Wy jesteście solą ziemi” i „Wy jesteście światłem świata” bywają dziś odczytywane jako metafory zachęty. Ojcowie Kościoła widzieli w nich coś zupełnie innego: ostrzeżenie, zobowiązanie i dramatyczne pytanie o wierność tych, którzy uczą innych. Ich komentarze do Ewangelii z 5. rozdziału św. Mateusza są bezlitosne w logice, dalekie od sentymentalizmu i zaskakująco aktualne.

Sól świata: nie tytuł, lecz funkcja

Jan Chryzostom podkreśla, że Chrystus nie mówi do apostołów po to, by ich pocieszyć lub dowartościować. Przeciwnie – stawia ich wobec ogromu zadania. Nauka, którą otrzymali, nie jest przeznaczona ani dla nich samych, ani dla jednego narodu, lecz dla całego świata. Bycie „solą” oznacza zatem odpowiedzialność powszechną.

Sól nie służy do schlebiania. Ma szczypać, drażnić i chronić przed rozkładem. Dlatego – zauważa Chryzostom – apostołowie nie mogą mówić tego, co przyjemne, lecz to, co konieczne. Sprzeciw i złe słowa, które ich spotykają, są nie porażką, ale znakiem, że sól działa zgodnie ze swoją naturą.

Nauka, która konserwuje na wieczność

Hilary z Poitiers rozwija obraz soli w kluczu teologicznym. Tak jak sól zabezpiecza ciało przed zepsuciem, tak nauczanie apostolskie chroni człowieka przed duchowym rozkładem. Apostołowie są więc – jak pisze – „solącymi na wieczność”.

Remigiusz z Auxerre dodaje obraz przemiany: sól zmienia się przez wodę, słońce i wiatr. Analogicznie apostołowie zostają przemienieni przez chrzest, żar miłości i tchnienie Ducha Świętego. Ich nauka osusza „wilgoć” uczynków cielesnych, usuwa zgniliznę złej mowy i niszczy robaka nieczystych myśli. To działanie radykalne, a nie terapeutyczne.

Gdy sól traci smak

Najostrzejsze ostrzeżenie pojawia się tam, gdzie Chrystus mówi o soli, która straciła smak. Ojcowie Kościoła nie odnoszą tych słów do ogółu wiernych, lecz przede wszystkim do nauczycieli.

Hieronim ze Strydonu stawia pytanie bez osłonek: jeśli nauczyciel zbłądzi, kto go naprawi? Utrata „smaku” oznacza utratę zdolności nauczania prawdy.

Augustyn z Hippony dopowiada, że dzieje się to wtedy, gdy ktoś – z lęku przed prześladowaniem albo z pragnienia dóbr doczesnych – traci perspektywę wieczną. Taki nauczyciel nie staje się neutralny, lecz bezużyteczny. Jak sól, która nie konserwuje, nadaje się jedynie do wyrzucenia.

Hieronim przywołuje starożytny zwyczaj zasiewania solą zdobytych miast: nie po to, by użyźnić ziemię, lecz by nic więcej nie mogło na niej wyrosnąć. To obraz duchowej jałowości, która następuje po zdradzie powołania.

Deptany nie ten, kto cierpi

Augustyn wprowadza ważne rozróżnienie: nie jest „deptany przez ludzi” ten, kto cierpi prześladowanie, lecz ten, kto z obawy przed nim odstępuje. Cierpienie nie poniża. Upadek z lęku – tak. Tylko to, co jest „pod stopami”, może być deptane; serce zwrócone ku niebu nie znajduje się poniżej świata.

Światło świata: widzialność bez odwrotu

Po obrazie soli Chrystus przechodzi do obrazu światła. Pseudo-Chryzostom zauważa, że najpierw musi być dobre życie, dopiero potem nauczanie. Sól zachowuje przed zepsuciem, światło natomiast prowadzi ku temu, co lepsze.

Augustyn wyjaśnia, że „światem” są ludzie pogrążeni w miłości do świata, a nie kosmos jako taki. Hilary porównuje apostołów do promieni: słabych i kruchych, a jednak rozpraszających ciemność wszędzie tam, gdzie docierają. Prześladowania – jak zauważa Jan Chryzostom – nie gaszą tego światła, lecz czynią je bardziej widocznym.

Lampa, korzec i świecznik

Ojcowie poświęcają wiele uwagi obrazowi lampy. Augustyn interpretuje „korzec” jako symbol ciała i wygody. Schowanie lampy pod korcem oznacza przedłożenie komfortu nad głoszenie prawdy. Świecznikiem jest Kościół – miejsce, gdzie słowo ma być wyniesione ponad interesy cielesne.

Nauczyciel, który milczy z powodów praktycznych, nie jest ostrożny. Jest tym, który sam gasi światło, jakie otrzymał.

Dobre uczynki i chwała Boga

Chrystus kończy tę naukę wyraźnym kryterium intencji: dobre uczynki mają prowadzić nie do chwały człowieka, lecz do chwały Ojca. Augustyn zaznacza, że bez tego dopowiedzenia nauka mogłaby stać się zachętą do hipokryzji. Sens działania leży nie w aplauzie, lecz w odniesieniu wszystkiego do Boga.

Hilary podsumowuje lapidarnie: nie mamy szukać ludzkiej chwały, ale nawet jeśli nasze czyny są widoczne, ich blask ma przechodzić przez nas – nie zatrzymywać się na nas.

Zakończenie

Komentarz Ojców Kościoła do słów o soli i świetle nie jest tekstem pocieszającym. To surowa diagnoza urzędu nauczycielskiego w Kościele. Sól albo zachowuje, albo jest wyrzucana. Światło albo świeci, albo zostaje zgaszone. Nie ma tu miejsca na półcienie.

To Ewangelia czytana bez złudzeń – i właśnie dlatego tak wymagająca.

Krótkie biogramy cytowanych Ojców Kościoła

  • Jan Chryzostom (ok. 349–407) – wybitny kaznodzieja i biskup Konstantynopola, znany z bezkompromisowej krytyki nadużyć i dosłownej egzegezy Pisma.

  • Hilary z Poitiers (ok. 315–367) – teolog Zachodu, obrońca nicejskiej nauki o Trójcy, autor głębokich komentarzy biblijnych.

  • Hieronim ze Strydonu (ok. 347–420) – tłumacz Biblii na łacinę (Wulgata), asceta i znakomity egzegeta.

  • Augustyn z Hippony (354–430) – jeden z największych teologów chrześcijaństwa, autor Wyznań i O państwie Bożym.

  • Remigiusz z Auxerre (IX w.) – komentator Pisma Świętego, popularyzator myśli Ojców w epoce karolińskiej.

  • Pseudo-Chryzostom – autor przypisywany tradycji chryzostomowej, reprezentujący wczesnośredniowieczną recepcję Ojców.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->