Religia Dzisiaj 08:59 | Redaktor
„Oto Baranek Boży”. Jedno zdanie, które streszcza całe chrześcijaństwo

Francisco de Zurbarán – Agnus Dei (ok. 1635–1640)

W drugą niedzielę po Objawieniu Pańskim Kościół czyta fragment Ewangelii Jana, w którym Jan Chrzciciel wypowiada słowa kluczowe dla całej wiary chrześcijańskiej: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Ojcowie Kościoła widzieli w tym zdaniu nie metaforę ani religijny symbol, lecz skrót całej teologii zbawienia: ofiary, grzechu, sakramentu i jedyności Chrystusa. Ich interpretacja okazuje się dziś zaskakująco aktualna.

Objawienie w trzech odsłonach

Dziś druga niedziela po Objawieniu Pańskim. W tę pierwszą, w liturgii zreformowanej, rozważaliśmy chrzest Pana Jezusa w Jordanie. Tenże chrzest w kalendarzu dawniejszym wspominany był 13 stycznia, a więc w ostatni dzień oktawy Objawienia Pańskiego. Warto ten dawniejszy kalendarz przypomnieć, bo według niego również ta druga niedziela miała swój niepowtarzalny koloryt. Czytano wówczas Ewangelię o cudzie w Kanie Galilejskiej.

Te trzy wydarzenia – pokłon Mędrców, chrzest w Jordanie i cud w Kanie – były od starożytności postrzegane jako trzy odsłony jednego Objawienia. Do dziś przypomina o tym antyfona z Liturgii Godzin:

„W tym dniu tak świętym trzy cuda wysławiamy:
dziś gwiazda przywiodła mędrców do żłóbka;
dziś podczas godów woda stała się winem;
dziś Chrystus dla naszego zbawienia przyjął od Jana chrzest w Jordanie”.

„Nazajutrz” – pedagogia objawienia

Ewangelista Jan rozpoczyna dzisiejszą scenę prostym stwierdzeniem: „Nazajutrz Jan ujrzał Jezusa, idącego ku niemu”. Orygenes zwraca uwagę, że ten „następny dzień” nie jest tylko oznaczeniem czasu, ale znakiem postępu w objawieniu. Najpierw było świadectwo słowa, teraz następuje widzenie.

Tak zawsze działa pedagogia Boża: człowiek najpierw słyszy, potem widzi. Wiara rodzi się z posłuszeństwa słuchaniu, a dopiero później dojrzewa do oglądu.

Orygenes przypomina wcześniejszą scenę: poruszenie Jana w łonie Elżbiety na dźwięk głosu Maryi. Wtedy Jan „widział” jeszcze nie rozumem, lecz poruszeniem łaski. Teraz natomiast sam Chrzciciel patrzy na Chrystusa świadomie i publicznie. Objawienie przechodzi z porządku ukrytego w porządek jawny – z wnętrza do świadectwa.

Chrystus nie objawia się sam

To jest kluczowe: Chrystus nie objawia się sam, ale pozwala, by został wskazany. Syn Boży przychodzi do sługi. Maryja idzie do Elżbiety. Chrystus idzie do Jana. Orygenes widzi w tym lekcję pokory i miłości ku „niższym” – nie jako gest uprzejmości, lecz jako styl działania Boga.

Dlaczego Chrystus wraca do Jana?

Święty Jan Chryzostom stawia pytanie zaskakująco trzeźwe: skoro Chrystus został już ochrzczony, po co przychodzi następnego dnia ponownie do Jana?

Odpowiedź jest jednoznaczna: aby nikt nie pomyślał, że przyszedł do chrztu jak inni – z powodu własnych grzechów. Chrystus przychodzi drugi raz nie po wodę, lecz po świadectwo. Jan ma teraz skorygować możliwe nieporozumienie.

„Oto Baranek Boży”

I czyni to jednym zdaniem, które streszcza całą Ewangelię Jana – tego drugiego Jana, Ewangelisty:

„Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”.

Zdanie to, powtarzane w każdej Mszy Świętej przed Komunią, nie jest poetycką metaforą. Jest syntetycznym wyznaniem prawdy o Chrystusie i Jego posłannictwie.

Jan Chryzostom podkreśla, że Chrzciciel odsyła tu do proroctw Izajasza i do figur Prawa Mojżeszowego, by przeprowadzić słuchaczy od cienia do rzeczywistości. Baranek nie oznacza przede wszystkim łagodności, lecz ofiarę. To język świątyni, krwi i zastępstwa – w tym sensie, że Jezus bierze na siebie grzechy wszystkich ludzi, co ofiarny baranek w dawnej świątyni czynił jedynie symbolicznie.

Jedyny Baranek

Święty Augustyn zatrzymuje się przy samej nazwie „Baranek”, aby odrzucić możliwe nieporozumienie. Można by bowiem sądzić, że skoro Chrystus jest nazwany Barankiem ze względu na niewinność, to inni sprawiedliwi – na czele z Janem Chrzcicielem – mogliby być niewinni w ten sam sposób.

Przeciwko temu Augustyn przywołuje słowa Psalmu: „W grzechu zostałem poczęty”. Wszyscy ludzie, nawet najwięksi święci, należą do tego porządku. Tylko Chrystus jest Barankiem w sensie ścisłym, ponieważ jako jedyny nie został poczęty w grzechu. Jego niewinność nie jest stopniem moralnej doskonałości, lecz wynika z Jego dziewiczego poczęcia i boskiego pochodzenia.

Augustyn widzi w tym określeniu absolutną wyjątkowość Chrystusa – nie tylko wobec ludzi, lecz wręcz wobec całego stworzonego kosmosu.

Ofiara jednorazowa, działająca nieustannie

Orygenes rozwija w tym miejscu teologię ofiary codziennej. W Prawie składano wiele ofiar, ale baranek poranny i wieczorny był ofiarą stałą. To on staje się figurą Chrystusa – Logosu doskonałego – ofiarowanego jednorazowo, a zarazem działającego nieustannie.

Teofilakt zwraca uwagę na samą gramatykę tekstu: Jan nie mówi „który zgładzi”, lecz „który gładzi”. To jedna ofiara, ale działająca nieustannie – nie przez powtarzanie krzyża, lecz przez nieustanne obmywanie świata mocą tej jednej ofiary.

W tym świetle inaczej zaczynamy rozumieć Mszę Świętą. Skoro już Jan Chrzciciel zapowiadał nieustanne działanie ofiary Chrystusa, dlaczego miałoby nas dziwić, że staje się ona szczególnie obecna właśnie w liturgii, którą Kościół od wieków nazywa Najświętszą Ofiarą?

„Grzech świata”, nie „grzechy”

Dlaczego Jan mówi o grzechu świata, a nie o grzechach?

Ojcowie odpowiadają jednoznacznie: chodzi o grzech w sensie uniwersalnym – skażenie natury, oddzielenie od Boga, stan, z którego rodzą się wszystkie grzechy szczegółowe. Augustyn i Glossa widzą tu przede wszystkim grzech pierworodny, ale także wszystkie grzechy osobiste, które z niego wyrastają.

I tu Augustyn uderza w błąd bardzo aktualny: nikt z ludzi nie „zdejmuje” grzechu. Ani świętość kapłana, ani jego osobista sprawiedliwość nie mają tej mocy. Sakrament działa, bo działa Chrystus. Nie jest to pobłażliwość wobec grzechów duchownych, lecz trzeźwe uznanie faktu, że nie są oni od grzechu wolni.

„Nie znałem Go”

Słowa Jana Chrzciciela: „A ja Go nie znałem” mogą dziwić. Chryzostom i Augustyn wyjaśniają jednak, że Jan znał Jezusa wcześniej, skoro mówił: „Ja potrzebuję chrztu od Ciebie”. Nie znał natomiast jeszcze znaku, który miał objawić Go Izraelowi jako Tego, który chrzci Duchem Świętym.

Dlatego chrzest Jana nie istniał po to, by odpuszczać grzechy, lecz by objawić Chrystusa. Bez zgromadzenia ludu nie byłoby publicznego świadectwa. A gdy Chrystus zostaje objawiony, misja Jana się kończy – nie dlatego, że była błędna, lecz dlatego, że była służebna.

Duch Święty i jedność Kościoła

Augustyn mocno podkreśla: Chrystus nie otrzymuje Ducha w chwili chrztu. Duch zawsze był w Nim. Zstąpienie Ducha ma charakter objawiający, nie uświęcający.

Gołębica oznacza prostotę, pokój i jedność. Ogień Pięćdziesiątnicy oznacza żar. Jedno bez drugiego prowadzi do wypaczenia. Grzegorz Wielki dodaje: Duch Święty przebywa w świętych, ale trwa w Chrystusie bez przerwy i w pełni wszystkich darów.

Stąd wniosek eklezjologiczny Augustyna: tylko Jeden naprawdę chrzci. Kapłani są sługami. Sakrament jest Chrystusowy. Jedność Kościoła opiera się na tym, że Baranek działa zawsze osobiście.

Dlaczego trzeba było to przypomnieć po dwóch tysiącach lat?

To, co Ojcowie Kościoła wyczytywali bezpośrednio z Ewangelii Jana – jedyność Chrystusa, jedyność Jego ofiary, jedyność Jego zbawczego działania i jedyność Kościoła – po dwóch tysiącach lat przestało być oczywiste. Dlatego Stolica Apostolska uznała za konieczne przypomnienie tych prawd w deklaracji Dominus Iesus.

Dokument ten nie wprowadza nowej nauki. Robi dokładnie to samo, co Jan Chrzciciel nad Jordanem: usuwa dwuznaczności i wskazuje na Baranka.

Jedno zdanie, które wszystko porządkuje

Ten fragment Ewangelii objawia strukturę zbawienia:

– Chrystus jako jedyna ofiara,
– Chrystus jako jedyny Zbawiciel,
– Chrystus jako jedyny Dawca Ducha,
– Chrystus jako jedyny, który chrzci.

Jan nie zatrzymuje uwagi na sobie. Wskazuje i znika. I dokładnie tego uczy Kościół.

„Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->