Bp Jan Tyrawa: Europa jako pierwsza budowała uniwersytety i szpitale, bo była chrześcijańska
Czy Europa jest tylko kontynentem, czy raczej wspólnotą kultury, historii i ducha? W Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Bydgoszczy bp Jan Tyrawa wygłosił wykład o chrześcijańskich korzeniach Europy. To refleksja nie tylko historyczna, ale także bardzo aktualna — o osobie ludzkiej, wolności, nauce, państwie i kryzysie Zachodu.
Inne z kategorii
Europa: bardziej kultura niż geografia
Bp Jan Tyrawa rozpoczął wykład od pytania pozornie prostego: czym właściwie jest Europa? Już samo to pytanie prowadzi — jak zauważa prelegent — dalej niż do atlasu geograficznego. Europa nie jest bowiem tylko obszarem wyznaczonym granicami, morzami i pasmami górskimi. Jest przede wszystkim pojęciem kulturowym i historycznym.
W wykładzie biskup przypomina, że już u starożytnych autorów pojęcie Europy nie było jasne w dzisiejszym sensie. Później kształtowały ją kolejne wielkie procesy: dziedzictwo greckie, cesarstwo rzymskie, chrześcijaństwo, Bizancjum, imperium Karola Wielkiego, zagrożenie tureckie i nowożytna samoświadomość Zachodu. Biskup wskazuje, że samo pytanie o to, „gdzie zaczyna się i kończy Europa”, pokazuje, iż nie chodzi tylko o mapę. Chodzi o cywilizację.
Trzy korzenie: Grecja, Rzym i Biblia
Jednym z najważniejszych wątków wykładu jest ukazanie trzech wielkich źródeł europejskiej kultury: filozofii greckiej, prawa rzymskiego oraz Biblii. Bp Tyrawa podkreśla, że chrześcijaństwo nie przyszło do pustego świata. Weszło w spotkanie z greckim logosem i rzymskim ładem prawnym, ale wniosło własne, zasadnicze idee.
Szczególne znaczenie mają tu dwie biblijne prawdy: transcendencja Boga i autonomia człowieka. Bóg Biblii nie jest anonimową siłą ani częścią świata. Jest transcendentny, a zarazem obecny w stworzeniu. Człowiek natomiast nie jest igraszką losu, jak w wielu starożytnych wyobrażeniach, ale partnerem dialogu z Bogiem. To z tej wizji wyrasta później europejskie rozumienie sensu, odpowiedzialności, wolności i historii.
Chrześcijaństwo przyniosło pojęcie osoby
Centralnym punktem wykładu jest pojęcie osoby. Bp Tyrawa pokazuje, że europejska kultura nie zrozumie samej siebie bez chrześcijańskich sporów trynitarnych i chrystologicznych pierwszych wieków. To właśnie w ich łonie dojrzewało rozumienie osoby jako bytu niepowtarzalnego, rozumnego i posiadającego niezbywalną godność.
Z tego pojęcia — jak mówi biskup — wyłaniają się wolność, podmiotowość, autonomia, godność, miłość, ofiara, prawa osoby ludzkiej, a nawet demokracja. Wykładowca przypomina również, że pierwsze demokratyczne wybory odbywały się w klasztorach, gdzie wybierano przełożonych i kapituły. To mocna teza, szczególnie dziś, gdy wiele instytucji Zachodu próbuje żyć tak, jakby powstały same z siebie. Historia jednak rzadko bywa tak uprzejma dla naszych złudzeń.
Uniwersytety, szpitale i przytułki
W końcowej części wykładu bp Jan Tyrawa formułuje jedną z najbardziej wyrazistych tez: Europa jako pierwsza budowała uniwersytety, schroniska i szpitale dlatego, że była chrześcijańska. Nie chodzi tu jedynie o pobożną dekorację historii, lecz o samą logikę kultury. Jeśli człowiek jest osobą stworzoną na obraz Boga, nie może być traktowany wyłącznie jako narzędzie, siła robocza, element państwa czy biologiczny przypadek. Jeśli praca ma godność, jeśli słaby ma miejsce we wspólnocie, jeśli chory zasługuje na opiekę, a rozum na poszukiwanie prawdy — to są to owoce określonej wizji człowieka. Bp Tyrawa przypomina w tym kontekście także benedyktyńskie „ora et labora” — modlitwę i pracę. Po zniszczeniach starożytnego świata to właśnie benedyktyni odegrali ogromną rolę w odbudowie Europy. Praca przestała być jedynie zajęciem niewolnika, a stała się elementem godności i powinności człowieka.
Kiedy nauka odrywa się od filozofii
Wykład nie zatrzymuje się jednak na spokojnej opowieści o korzeniach. Bp Tyrawa przechodzi także do kryzysu nowoczesności. Wskazuje, że rozwój nauk szczegółowych przyniósł wielkie osiągnięcia, ale także niebezpieczeństwo oderwania nauki od filozofii, moralności i spojrzenia całościowego. W jednej z bardziej obrazowych uwag biskup mówi o sytuacji, w której na jednym uniwersytecie mogą działać dwa instytuty: jeden pracujący nad ratowaniem człowieka, drugi nad coraz doskonalszymi narzędziami jego unicestwienia. Problem nie leży więc w samej nauce, ale w tym, czy pytanie „jak to zrobić?” nie zastąpiło całkowicie pytania „czym to jest?” i „czy wolno to zrobić?”.
Państwo, religia i rozum bez granic
Druga część wykładu prowadzi słuchacza przez reformację, zasadę „cuius regio, eius religio”, prywatyzację religii, rewolucję francuską i nowożytne przemiany filozofii. Bp Tyrawa pokazuje proces, w którym religia przestaje być zasadą jednoczącą, a państwo zaczyna być pojmowane jako rzeczywistość wyzwolona od zewnętrznych kryteriów moralnych. Pada tu mocne sformułowanie: państwo, odsuwając Boga i religię do sfery prywatnej, „zostaje samo” i nie ma nikogo, kto mógłby je upomnieć. Biskup przywołuje kontrast między św. Ambrożym, który mógł powstrzymać cesarza Teodozjusza po rzezi w Salonikach, a nowożytną sytuacją, w której wobec przemocy państwa często nie staje już żaden autorytet duchowy.
Od Kartezjusza do chaosu
W dalszej części wykładu pojawia się Kartezjusz, Hume, Jan Paweł II i Leszek Kołakowski. Bp Tyrawa pokazuje, że nowożytność przesuwa akcent z poznania rzeczywistości na analizę ludzkiej świadomości. Klasyczne pytanie o prawdę zostaje zastąpione pytaniem o to, co pojawia się w ludzkim umyśle i co można praktycznie zastosować. W konsekwencji — jak referuje biskup za Kołakowskim — zagrożone zostaje tradycyjne rozumienie prawdy, dobra, zła i ładu moralnego. Jeśli nie ma zastanego ładu świata, a dobro i zło są tylko ludzkimi wyobrażeniami, wtedy godność osoby staje się czymś trudnym do obrony.
Czy możemy wyobrazić sobie świat bez Chrystusa?
Na końcu wykładu bp Jan Tyrawa przywołuje Heinricha Bölla, który pisał, że nawet najgorszy świat chrześcijański przedłożyłby nad najlepszy świat pogański, ponieważ chrześcijaństwo stworzyło przestrzeń dla tych, którym świat pogański jej nie dawał: chorych, starych, słabych i nieużytecznych. To prowadzi do zasadniczego pytania: czy możemy wyobrazić sobie świat, w którym Chrystus nie byłby dany?
Wykład bp. Jana Tyrawy jest zaproszeniem do takiej właśnie refleksji. Nie tylko nad przeszłością, ale nad teraźniejszością Europy. Nad tym, czy można zachować owoce chrześcijaństwa, odcinając korzenie. I nad tym, czy cywilizacja może długo żyć z kapitału duchowego, którego nie chce już uznać za własny.