Religia Dzisiaj 09:28 | Redaktor
Kazanie na Górze jako konstytucja chrześcijaństwa. Ojcowie Kościoła wyjaśniają

Fra Angelico, Kazanie na górze

Kazanie na Górze należy do najbardziej znanych fragmentów Ewangelii, a jednocześnie do najczęściej upraszczanych. Dla Ojców Kościoła nie było ono zbiorem religijnych sentencji ani pocieszających haseł, lecz spójnym prawem Królestwa Bożego — konstytucją życia chrześcijańskiego. Ich komentarze pokazują, że osiem błogosławieństw tworzy logiczną drogę duchową: od bojaźni Bożej i pokory, przez oczyszczenie serca, aż po synostwo Boże i gotowość do cierpienia dla prawdy.

Góra, cisza i autorytet Nauczyciela

Zanim Chrystus wypowie swoje słowa, Ewangelia opisuje kilka gestów, które Ojcowie Kościoła uznawali za teologicznie fundamentalne. Jezus, widząc tłumy, wstępuje na górę i zasiada. Nie jest to gest elitaryzmu, lecz pedagogiki prawdy. Sprawy ostateczne nie znoszą hałasu i zgiełku codzienności. Góra oznacza wyniesienie ponad to, co doraźne i przypadkowe.

Św. Jan Chryzostom zauważa, że tylko ten, kto sam stoi „wyżej”, może mówić o rzeczach niebieskich: „Jeśli stoisz na ziemi — mów o ziemi; jeśli mówisz o niebie — stój w niebie”. Hilary z Poitiers widzi w górze miejsce Ojca, z którego Syn przekazuje prawo życia niebieskiego. Św. Augustyn idzie jeszcze dalej: prawo dane przez proroków było prawem bojaźni, natomiast prawo dane przez Syna jest prawem miłości — nie minimum sprawiedliwości, lecz jej pełnią.

Równie wymowne jest to, że Chrystus zasiada. Augustyn przypomina, że nauczanie w pozycji siedzącej było przywilejem mistrza. Raban Maur dodaje sens mistyczny: to „zasiadanie” oznacza Wcielenie. Gdyby Syn nie przyjął ciała, człowiek nie mógłby się do Niego zbliżyć. Już sam początek Kazania na Górze mówi więc jasno: objawienie jest możliwe tylko dzięki uniżeniu Boga.

„Otworzył usta swoje”

Ewangelista Mateusz dodaje pozornie banalne zdanie: „Otworzył usta swoje”. Ojcowie Kościoła zwracają na nie szczególną uwagę. Grzegorz Wielki mówi wprost: Ten, który wcześniej otwierał usta proroków, teraz przemawia sam. To nie jest jeden z wielu nauczycieli.

Augustyn zauważa, że ta formuła zapowiada mowę wyjątkową, dłuższą i bardziej zasadniczą niż zwykłe nauczanie. Jan Chryzostom podkreśla, że choć Chrystus naucza także czynem, tutaj mamy do czynienia z nauką konstytutywną. Sam Augustyn powie wprost: w Kazaniu na Górze zawiera się doskonały kodeks chrześcijańskiego postępowania.

Ubóstwo ducha — fundament wszystkiego

Pierwsze błogosławieństwo wyznacza fundament całej drogi: „Błogosławieni ubodzy w duchu”. Augustyn precyzuje, że nie chodzi o brak dóbr materialnych, lecz o brak pychy. „Duch” w potocznym języku oznacza nadęcie — stąd „wielki duch” bywa po prostu synonimem pychy. Ubóstwo ducha to pokora przed Bogiem, bojaźń i świadomość własnej zależności.

Jan Chryzostom tłumaczy to jeszcze ostrzej: chodzi o dobrowolne uniżenie, a nie pokorę wymuszoną przez los. Wielu ludzi jest pokornych dlatego, że muszą — bo są biedni, słabi lub upokorzeni — ale taka pokora nie stanowi jeszcze cnoty. Błogosławieni są ci, którzy sami wykorzeniają pychę, bo ona jest korzeniem wszelkiego zła. Jeśli fundament jest kruchy, cały budynek cnót się zawali.

Dlatego Królestwo Niebieskie należy do pokornych, a nie do ambitnych. Pseudo-Chryzostom używa tu wymownego obrazu: ubogi w duchu nieustannie „żebrze” u Boga, świadomy, że sam z siebie niczego nie posiada.

Cichość, która zabezpiecza dziedzictwo

Drugie błogosławieństwo brzmi: „Błogosławieni cisi”. Św. Ambroży zauważa rzecz bardzo realistyczną: sama rezygnacja z dóbr świata nie wystarczy, jeśli serce pozostaje nieopanowane. Augustyn definiuje cichość zaskakująco precyzyjnie: to nieodpowiadanie złem na zło i zwyciężanie przez dobro.

Nagroda obiecana cichym — „posiądą ziemię” — nie jest banałem. Augustyn tłumaczy, że chodzi o „ziemię żyjących”, czyli trwałość i zakorzenienie duszy w Bogu. Inni Ojcowie widzą tu zapowiedź ciała zmartwychwstałego. Chrystus — jak zauważa Chryzostom — celowo łączy obraz materialny z duchowym, by pokazać, że łagodność nie jest stratą, lecz zabezpieczeniem dziedzictwa.

Smutek, który oczyszcza

„Błogosławieni, którzy się smucą” należy do najbardziej niezrozumiałych błogosławieństw. Przecież chrześcijaństwo obiecuje radość. Ojcowie Kościoła są jednak jednomyślni: nie chodzi o naturalną żałobę ani codzienny smutek, lecz o smutek z powodu grzechu — własnego i cudzego.

Św. Hieronim przypomina proroka Samuela płaczącego nad Saulem, a także św. Pawła, który opłakiwał grzeszników. Jan Chryzostom nazywa ten smutek szczytem filozofii: człowiek naprawdę opłakujący grzech przestaje pożądać honorów, bogactwa i zemsty. Augustyn dodaje, że pocieszenie przychodzi przez Ducha Świętego — Parakleta — i nie jest psychologiczną ulgą, lecz przemianą pragnień.

Głód sprawiedliwości

Czwarte błogosławieństwo mówi o głodzie i pragnieniu sprawiedliwości. Św. Hieronim sprowadza tu czytelnika na ziemię: to nie świat jest głównym problemem, lecz nasza własna niesprawiedliwość. Głód oznacza pragnienie czynienia dobra, a pragnienie — poznania sprawiedliwości Bożej i porzucenia własnych fałszywych miar.

Augustyn widzi tu pokarm już obecny: „Moim pokarmem jest pełnić wolę Ojca”. Sprawiedliwość nie jest jedynie obietnicą przyszłości — karmi już teraz. Pseudo-Chryzostom dopowiada, że Bóg zawsze daje więcej, niż święci potrafią zapragnąć.

Miłosierdzie — nadmiar, nie wymiana

„Błogosławieni miłosierni” — to błogosławieństwo bywa dziś często cytowane, ale rzadko rozumiane. Św. Remigiusz definiuje miłosierdzie bez sentymentalizmu: miłosierny to ten, kto bierze cudze cierpienie za własne. Św. Hieronim podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o jałmużnę, lecz o cierpliwe znoszenie słabości brata.

Nagroda jest niesymetryczna: „miłosierdzia dostąpią”. Jan Chryzostom przypomina, że miłosierdzie ludzkie i Boże nie są porównywalne. To nie handel ani wymiana, lecz nadmiar Bożej dobroci.

Czyste serce i widzenie Boga

Szóste błogosławieństwo obiecuje nagrodę największą: „Boga oglądać będą”. Augustyn bezwzględnie odrzuca wszelkie wyobrażenia zmysłowe: Boga nie widzi się okiem ciała, lecz sercem. Pseudo-Chryzostom dodaje, że im bardziej człowiek oczyszcza się z grzechu, tym bardziej widzi Boga już teraz — choć zawsze niedoskonale.

Czym jest więc czyste serce? Dla Augustyna to uzdolnienie poznawcze: serce wolne od pożądania, projekcji i ciężaru namiętności. Nie chodzi o sentymentalną wrażliwość, lecz o „oko”, którym człowiek może widzieć Boga. To oko wyostrza się przez ascezę i nawrócenie.

Pokój jako porządek

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”. Augustyn definiuje pokój klasycznie jako „spokój porządku”. Najpierw musi zapanować porządek wewnętrzny: podporządkowanie namiętności rozumowi, a rozumu Prawdzie, czyli Synowi Bożemu. Dopiero z tego rodzi się pokój między ludźmi.

Dlatego wprowadzający pokój są nazwani synami Bożymi — nie tylko dlatego, że są podobni do Ojca, lecz dlatego, że uczestniczą w misji Syna: pojednania rzeczy skłóconych.

Prześladowanie jako pieczęć dojrzałości

Ostatnie błogosławieństwo domyka całość. Augustyn zauważa, że pierwsze i ósme mają tę samą nagrodę — Królestwo Niebieskie — tworząc klamrę doskonałości. Prześladowanie „dla sprawiedliwości” nie dotyczy jedynie męczenników dawnych czasów. Pseudo-Chryzostom przypomina, że także cierpienie zadane przez własnych „religijnych” współbraci, jeśli jest ponoszone dla prawdy, nosi znamiona męczeństwa.

Nie liczy się to, kto prześladuje, lecz dlaczego. Chrystus ostrzega przed fałszywą chwałą cierpienia: zniewaga musi być fałszywa i poniesiona „dla Niego”, inaczej nie ma nagrody.

Droga od bojaźni do synostwa

Kazanie na Górze nie jest zbiorem luźnych rad moralnych. Jest mapą drogi duchowej: od bojaźni Bożej i pokory, przez oczyszczenie serca, aż po synostwo Boże. Jak podkreśla Augustyn, wszystko to może rozpocząć się już w tym życiu — choć pełnia pozostaje niewyrażalna ludzkimi słowami.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->