Religia Dzisiaj 08:57 | Redaktor
Ślepota, która widzi. O cudzie z Ewangelii i dramacie faryzeuszów

Ewangelia o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia należy do najbardziej dramatycznych scen w całej Ewangelii św. Jana. Ojcowie Kościoła czytali ją nie tylko jako opis cudu, ale jako opowieść o duchowej ślepocie człowieka i o światle, które przynosi Chrystus. W tej scenie spotykają się dwa światy: prosty człowiek, który odzyskuje wzrok i wiarę, oraz uczeni w Piśmie, którzy – przekonani o własnej wiedzy – pozostają ślepi.

Tradycyjnie w czwartą niedzielę Wielkiego Postu czytano Ewangelię o rozmnożeniu chleba. Korespondowało to ze słynną antyfoną Lætare Jerusalem – „Raduj się, Jerozolimo… nasyćcie się u źródeł waszej pociechy”.

Jerozolima w całym Starym Testamencie jest symbolem ostatecznej chwały Boga. W kontekście misji Chrystusa staje się miejscem Jego Paschy – ofiary i triumfu. Gdy mija połowa Wielkiego Postu, liturgia zaczyna już ukazywać nadchodzącą radość. Symbolizuje ją chleb obficie rozdawany wszystkim, którzy przyszli słuchać Jezusa.

W obecnym układzie czytań tej niedzieli słyszymy jednak inną Ewangelię: opis uzdrowienia niewidomego od urodzenia. To jedno z najbardziej dramatycznych opowiadań w całej Ewangelii św. Jana. Apostoł prowadzi narrację z niezwykłym napięciem – niemal jak w dobrze skonstruowanym dramacie.

Akcja rozgrywa się w Jerozolimie, gdzie konflikt Jezusa z faryzeuszami osiąga już bardzo ostry etap.

W poprzednich rozdziałach widzimy Jezusa nauczającego w świątyni podczas świąt. Mówi wtedy słowa, które musiały brzmieć jak prowokacja: „Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije”. W odpowiedzi przeciwnicy chcą Go pojmać.

Potem następuje scena z kobietą przyłapaną na cudzołóstwie. Spór zaczyna koncentrować się wokół istoty grzechu. Jezus nie zaprzecza winie kobiety, ale stawia pytanie: „Kto z was jest bez grzechu?”

Gdy Żydzi powołują się na Abrahama, słyszą słowa jeszcze ostrzejsze:

„Gdybyście byli synami Abrahama, spełnialibyście uczynki Abrahama. Lecz wy usiłujecie mnie zabić – człowieka, który mówi wam prawdę”.

Właśnie po tej rozmowie Jezus wychodzi ze świątyni.

„A przechodząc, ujrzał człowieka niewidomego od urodzenia”.

Uczniowie pytają:

„Rabbi, kto zgrzeszył – on czy jego rodzice – że urodził się niewidomy?”

Św. Jan Chryzostom zauważa, że pytanie to wynikało z wcześniejszych słów Jezusa wypowiedzianych przy uzdrowieniu paralityka: „Oto wyzdrowiałeś – nie grzesz więcej”. Uczniowie przypuszczają więc, że każda choroba jest bezpośrednią karą za grzech.

Chrystus jednak odrzuca tę interpretację:

„Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice. Stało się tak, aby objawiły się na nim dzieła Boże”.

Św. Augustyn dodaje ważne wyjaśnienie: człowiek ten oczywiście był grzesznikiem – jak każdy człowiek. Ale jego ślepota nie była karą za konkretny grzech.

Następnie Jezus czyni gest niezwykły: sporządza błoto ze śliny i nakłada je na oczy niewidomego.

Augustyn widzi w tym głęboki symbol. Ślina Chrystusa oznacza Słowo Boże, a ziemia – ludzką naturę. Błoto jest więc obrazem tajemnicy Wcielenia: Słowo stało się ciałem.

Niewidomy zostaje potem posłany do sadzawki Siloe. Ewangelista wyjaśnia znaczenie tej nazwy: „Posłany”.

Dla Ojców Kościoła jest to obraz chrztu. Człowiek najpierw zostaje namaszczony, potem obmyty – i dopiero wtedy naprawdę widzi.

Cud jednak natychmiast staje się przedmiotem dochodzenia.

Faryzeusze nie chcą uwierzyć, że człowiek był naprawdę niewidomy. Wzywają jego rodziców. Ci potwierdzają fakt, ale boją się mówić o cudzie, ponieważ – jak pisze Ewangelista – postanowiono już, że kto wyzna Jezusa jako Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi.

W końcu przywołują uzdrowionego jeszcze raz i mówią:

„Oddaj chwałę Bogu – my wiemy, że ten człowiek jest grzesznikiem”.

Odpowiedź niewidomego jest niezwykła w swej prostocie:

„Czy jest grzesznikiem – nie wiem. Jedno wiem: byłem ślepy, a teraz widzę”.

I rozwija swoją argumentację z zadziwiającą logiką:

„Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić”.

To doprowadza jego przeciwników do wściekłości. Wyrzucają go z synagogi.

I właśnie wtedy następuje jedno z najbardziej wzruszających spotkań w Ewangelii.

Jezus odnajduje uzdrowionego i pyta:

„Czy wierzysz w Syna Człowieczego?”

A gdy objawia mu swoją tożsamość, człowiek ten mówi tylko:

„Wierzę, Panie”.

I oddaje Mu pokłon. Na końcu Jezus wypowiada słowa, które są właściwie kluczem do całej tej historii:

„Przyszedłem na ten świat na sąd – aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się ślepi”.

Św. Jan Chryzostom komentuje: istnieją dwa rodzaje widzenia i dwa rodzaje ślepoty – zmysłowa i duchowa. Faryzeusze bali się tylko tej pierwszej. Chrystus pokazuje im jednak, że znacznie groźniejsza jest ślepota duchowa.

Bo najtrudniej uleczyć człowieka, który jest przekonany, że widzi.

Maksymilian Powęski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->