Stanęli w obronie klasztoru. Toruń upamiętnił protest sprzed 65 lat
fot. Facebook
Dzwony wezwały mieszkańców na pomoc, a komunistyczna władza odpowiedziała milicyjnymi pałkami i represjami. W kościele św. Józefa na toruńskich Bielanach odsłonięto tablicę upamiętniającą obrońców klasztoru redemptorystów. Uroczystość odbyła się 6 października, dokładnie 65 lat po dramatycznych wydarzeniach z 1961 roku.
Inne z kategorii
Do 10 tys. zł na wodę pitną w szkołach. Wnioski do 15 października
Nowe szkolenie w WOT. Terytorialsi uczą się naprowadzać ogień artylerii i lotnictwa
Rocznicowe obchody rozpoczęła Msza święta o godz. 18.00. Przewodniczył jej o. Mariusz Mazurkiewicz, wikariusz przełożonego warszawskiej prowincji redemptorystów. Po Eucharystii odsłonięto i poświęcono pamiątkową tablicę na tyłach świątyni. Przypomina ona zakonników, robotników budujących kościół i mieszkańców, którzy przeciwstawili się przejmowaniu klasztornych pomieszczeń przez władze PRL.
W homilii o. Mazurkiewicz wskazywał, że obrońcy wystąpili w imię wspólnoty oraz prawa do wychowywania dzieci w wierze. Ich postawa była wyrazem solidarności i sprzeciwu wobec krzywdy.
Obchody kontynuowano w kaplicy szkolnej. Zarys historyczny przedstawili diakon prof. Waldemar Rozynkowski oraz prof. Wojciech Polak. Głos zabrali również świadkowie, którzy w 1961 roku byli dziećmi i zapamiętali odwagę swoich rodziców. Według relacji diecezji toruńskiej na wieczór wspomnień przybyło ponad sto osób.
Klasztor pod naciskiem władz
Październikowy protest poprzedziły lata ograniczania działalności redemptorystów. Już w 1946 roku zakonnicy musieli pod naciskiem władz wydzierżawić część pomieszczeń Technikum Elektrycznemu. Prowadzone przez nich niższe seminarium duchowne, nazywane juwenatem, zostało zamknięte w 1952 roku. Wznowiło działalność w 1958 roku, lecz trzy lata później ponownie je zlikwidowano. Tym razem władze zajęły również środkową część klasztoru.
Był to fragment szerszej polityki wymierzonej w Kościół i szkolnictwo katolickie. Jak przypomina IPN, w 1950 roku działało w Polsce blisko czterdzieści niższych seminariów, a w 1962 roku pozostało zaledwie dziewięć. Toruńską parafię dotykały też inne szykany: wstrzymywanie budowy kościoła, dodatkowe obciążenia podatkowe i aresztowanie proboszcza.
Urzędnicy weszli do klasztoru. Zabrzmiały dzwony
6 października 1961 roku około godz. 10.30 do klasztoru przybyli urzędnicy w asyście milicji. Mieli zinwentaryzować i zabezpieczyć pomieszczenia używane przez seminarium.
W opracowaniu Mirosława Golona i Waldemara Rozynkowskiego opublikowano relację redemptorystów sporządzoną kilka dni po wydarzeniach. Według tego dokumentu urzędnicy zaczęli oznaczać także drzwi pokojów zamieszkanych przez ojców i braci. Zakonnicy zaprotestowali, uznając, że komisja przekracza swoje uprawnienia.
Wiadomość szybko dotarła do mieszkańców. Dzieci, które przyszły na katechezę i zostały odesłane do domu, opowiedziały rodzicom o milicji w klasztorze. Przy kościele pracowali robotnicy, a uruchomione dzwony dodatkowo zaalarmowały okolicę. Przed klasztorem zgromadził się tłum. Opracowania IPN mówią o około 1500 uczestnikach; odsłonięta tablica przypomina około dwóch tysięcy wiernych.
Protest przybrał gwałtowny charakter. Ludzie wdarli się do klasztoru i domagali się wydania urzędników. Redemptoryści starali się uspokoić zgromadzonych, a członków komisji ochronili przed pobiciem. Według zakonnej relacji wyprowadzili ich bocznym wyjściem do taksówki. Urzędnicy wcześniej zgodzili się zdjąć kartki zabezpieczające pomieszczenia.
Pacyfikacja i kary
Napięcie utrzymywało się przez kolejne godziny. Wezwanie o. Henryka Szulca, zastępującego aresztowanego proboszcza, do siedziby władz miejskich wzbudziło obawy, że parafia straci kolejnego duszpasterza.
Do Torunia sprowadzono milicyjne posiłki z Bydgoszczy, Włocławka, Grudziądza i Poznania. Funkcjonariusze używali pałek, a część protestujących rzucała kamieniami. IPN podaje, że obrażenia odniosło kilkunastu obrońców i ponad dwudziestu milicjantów.
Relacja zakonników opisuje interwencję około godz. 21.00: milicjantów w hełmach, użycie pałek i psów oraz krzyki i płacz. Silne patrole pozostały w okolicy przez noc. Następnego ranka początkowo utrudniano wiernym wejście do kościoła.
Na pacyfikacji represje się nie skończyły. Uczestników protestu sądzono i skazywano na więzienie; niektórzy tracili pracę. Golon i Rozynkowski przywołują informację o grudniowym procesie jedenastu osób: dziesięć otrzymało kary od ośmiu do osiemnastu miesięcy więzienia, jedną uniewinniono.
Pamięć o obrońcach Bielan
Toruński protest należał do szeregu wystąpień przeciwko antykościelnej polityce komunistów. Historycy IPN przypominają w tym kontekście również obronę krzyża w Nowej Hucie i Domu Katolickiego w Zielonej Górze w 1960 roku. Wierni sprzeciwiali się decyzjom uderzającym w miejsca modlitwy, nauczania i życia wspólnotowego.
Tablica przy kościele św. Józefa przywraca pamięć o takim właśnie sprzeciwie. O mieszkańcach, którzy na wiadomość o zagrożeniu przyszli pod klasztor, oraz o cenie, jaką później zapłacili za obronę swoich duszpasterzy i parafialnej wspólnoty.