[OKIEM TYGODNIKA] Harry Potter i Więzień Bio-stanu. Mugolski Ouroboros
fot. pixabay/ilustracyjne
J.K. Rowling przez lata była dla części progresywnej publiczności niemal idealną autorką: liberalną, feministyczną i niechętną prawicy. Stworzyła świat, w którym pogarda dla „gorszego pochodzenia” prowadzi wprost do totalitaryzmu. Dziś założony przez nią ośrodek pomocy kobietom po przemocy seksualnej może trafić do materiału o ruchu „anti-rights”. Brytyjski spór o płeć zatoczył osobliwe koło. Wąż emancypacji zaczął właśnie podgryzać własny ogon.
Inne z kategorii
Zmarł o. Bronisław Sroka. Niezłomny kapłan przez 11 lat był związany z Bydgoszczą
Robot pomaga przy operacjach kolana. Szpital Jurasza już po pierwszych zabiegach
W ikonografii starożytnego Egiptu pojawia się żarłoczny wąż pożerający własny ogon. Ouroboros symbolizował cykliczność świata, śmierć i odrodzenie, wieczny powrót. To jeden z tych znaków, które zestarzały się… mrocznie. Dziś częściej kojarzy się bowiem z zupełnie niemagicznym scenariuszem autodestrukcyjnej ideologii. I nie trzeba go wcale szukać w Egipcie. Wystarczy zajrzeć do Wielkiej Brytanii.
W lipcu Amnesty International UK opublikowała materiał o „ruchu anty-praw”, w którym umieściła m.in. Beira’s Place. Co w tym zdumiewającego? Otóż jest to ośrodek założony w Edynburgu przez J.K. Rowling, autorkę „Harry’ego Pottera”. W tym miejscu pomoc mogą otrzymywać... kobiety będące ofiarami przemocy seksualnej. W jaki sposób tego typu działalność zasłużyła sobie na nieszlachetne miano „anti-rights”? Otóż tym, że w swoich przestrzeniach przyjmuje wyłącznie panie. Biologiczne (o, zgrozo!).
Amnesty International szybko usunęła raport, przeprosiła i zgłosiła sprawę jako „poważny incydent”, podkreślając, że chce bronić i kobiet i transkobiet. To jednak niejedyny przypadek absurdów wokół postaci pisarki. J.K.Rowling, reprezentująca raczej lewicowe i feministyczne przekonania, była już bowiem antagonistką kilku różnych uniwersów. Najpierw swoją literaturą naraziła się niektórym środowiskom chrześcijańskim. W Gdańsku podczas rekolekcji w 2019 roku, cykl powieści o młodym czarodzieju wylądował nawet na stosie, wraz z innymi przedmiotami, kojarzącymi się z okultyzmem i magią. Gest ten spotkał się z powszechnym oburzeniem i kpinami. Niektórzy upatrywali w nim nawet działań podobnych do nazistowskich praktyk z lat 30. Lewicowe uwielbienie autorki również nie trwało jednak długo. Po serii wypowiedzi, w których broniła ona biologicznej definicji płci, pojawiły się przypadki ostentacyjnego palenia jej książek przez „postępowych” internautów. Należy więc nadążać i pojąć różnicę spaleń. To pierwsze było próbą żałosnej cenzury treści niezrozumianych i wyrazem „katodyktatury”. To drugie – heroiczną walką o inkluzywność i tolerancję. Poprzez bojkot i obracanie w popiół niechcianych zapisów.
Na tym jednak nie koniec, bo wojownicy tolerancji okazali się wyjątkowo wytrwali. Domagali się całkowitego bojkotu pisarki. Producenci gier i filmów pozwalali sobie zarabiać na jej twórczości, jednocześnie publikując pełne skruchy komunikaty, dystansujące się od samej autorki. Zakochana w wykreowanym przez Rowling świecie młodzież, w spazmach pozbywała się książek z domów, a część internautów postanowiła doprawić atmosferę otwartością… gróźb i nękania. W 2022 r. policja prowadziła dochodzenie po wiadomości skierowanej do Rowling po ataku na Salmana Rushdiego — użytkownik odpowiedział jej, że będzie następna. Pisarka otrzymywała także zapowiedzi zabicia jej „młotkiem”, a kilku aktywistów opublikowało zdjęcie z widocznym prywatnym adresem zamieszkania kobiety. Emocjonalny„rozwód” z autorką przeprowadzili także aktorzy, pracujący przy ekranizacjach „Harry’ego Pottera”. Zaledwie kilka dni temu uczyniła to, zaangażowana w pracę przy nowym serialu, Bel Powley (wcielająca się w rolę Petunii Dursley). Widocznie Hogwart zmienił uczniów i nauczycieli, ale zajęcia pozostają obowiązkowe. Szczególnie jedne – zajęcia stanowiska.
Na czym jednak faktycznie polega zbrodnia J.K. Rowling? Zaczęło się w 2019 roku. Pisarka wsparła jedną z pań, której, przez wygłaszane poglądy, pracodawca nie przedłużył umowy. Zadała wtedy iście transfobiczne pytanie: „Ale wyrzucać kobietę za stwierdzenie, że płeć jest rzeczywista?”. Dodajmy, że sąd przyznał rację pracownicy i nakazał wypłatę odszkodowania. Sprawa dotyczyła dyskryminacji.
Oliwy do ognia dolał komentarz pod artykułem na temat „osób menstruujących”. Rowling miała czelność z przekąsem napisać, że chyba chodziło o „kobity? Kobuty? Ko…?”.
Potem nastąpiło jednak pogrążenie całkowite. Autorka z całą stanowczością zauważyła bowiem, że „jeżeli płeć nie jest rzeczywista, nie istnieje również pociąg do osób tej samej płci (…) wymazujemy realne doświadczenia kobiet na świecie”. Trudno się z tym nie zgodzić. Nie ma dokonań kobiet, skoro nie ma kobiet jako takich, tylko zmienne uczucia jednostki. Nie ma też jednoznacznej definicji orientacji seksualnej, skoro nie istnieje obiektywne kryterium płci. A skoro nie ma płci, to przed czym bronią ludzi organizacje walczące z „dyskryminacją płciową” i o co walczą feministki? Nawet jeżeli uznajemy społeczną i prawną doniosłość tożsamości, pozostaje pytanie, czy istnieją sytuacje – więzienia, sport, medycyna, statystyka, schroniska dla ofiar przemocy – w których biologia musi pozostać samodzielną kategorią. Wąż zjada ze smakiem własny ogon. Twórczyni „Harry’ego Pottera” lubi mitologię, więc wyraźnie to widzi. Przypomina w tym zresztą jednego z wykreowanych przez siebie bohaterów, Rona Weasleya, którego złamana różdżka w drugim tomie serii ciskała zaklęcia w tego, kto ją trzymał. Czar emancypacji odbija w stronę rzucającego. Walka o interesy wszystkich musi skończyć się walką przeciw interesom niektórych.
To jednak spostrzeżenie zakazane. Wielka Brytania od lat próbuje zamykać przed nim oczy. W 2017 roku seryjny przestępca seksualny (Stephen Wood/Karen White) został zatrzymany. Przed procesem uznał, że właściwie czuje się kobietą. Służba więzienna zdecydowała więc o tymczasowym osadzeniu go w żeńskim zakładzie karnym. To pewnie szokujące, ale w czasie trzymiesięcznego pobytu, skrzywdził co najmniej dwie kolejne współwięźniarki. Podobnych przykładów jest więcej.
Joanne Kathleen Rowling nigdy nie ukrywała, że daleko jej do prawicowych przekonań. W swojej magicznej rzeczywistości znalazła miejsce dla niezwykle barwnych postaci, reprezentujących różne kultury, typy urody i stanowiska. Terror Lorda Voldemorta i ideologia czystości krwi są często odczytywane jako aluzja do hitlerowskiego nazizmu i eugeniki. Z tym bohaterowie zaciekle walczą. Nie podważają jednak własnej natury, cielesności i wynikających stąd ograniczeń. Harry Potter umie czarować, ale nie przeczy istnieniu zasad biologii. I przez to stał się właśnie więźniem tych przekonań. Współczesność nie przepada za biologią. Woli skupiać się na przeczuciach.
Tymczasem książek o młodym czarodzieju nie warto palić na żadnym stosie – ani w świętym ogniu inkwizycji, ani w czerwonych płomieniach cenzury ideologicznej. Lepiej po prostu je przeczytać – z nostalgią, przyjemnością, ale i pewną dozą krytycyzmu, jeśli chodzi o ryzykowne elementy świata przedstawionego i fabularne głupotki. Dopiero wtedy możemy odstawić tę opowieść na odpowiednią półkę dorobku literatury dziecięcej. Nie za wysoką i nie za niską. A Rowling? Pełna NIEzgoda z wieloma jej poglądami i jednocześnie duży szacunek, że myśli konsekwentnie i potrafi je wyznawać, bez względu na presję z prawej czy lewej strony. Ten wąż nie potrzebuje magii. Wystarczy mu własny ogon.